piątek, 15 maja 2009

100 LAT W KINIE

Dokumentalny, 1995


Absolutne arcydzieło (nie tylko dokumentu).

Za to co teraz powiem Patryk z Kulturkiem i Stenem zjadą mnie do kanału, ale: „Gadające głowy” ssą. Oczywiście, zamysł kapitalny – gorzej z samą ideą takiego eksperymentu: nic z niego nie wynikało.

Za to tutaj... Kilka osób, począwszy od emerytek pamiętających jeszcze pierwsze filmy dźwiękowe aż do nastolatek. Wszystkie opowiadają historię swego życia znaczonego przez kino. Jakie to kino kiedyś było, kiedy to kosiło się trawnik, malowało płot i w szkole się pilnie uczyło, tylko po to by od rodziców dostać te kilka groszy na bilet. A podczas samego seansu czekało się na największą atrakcję – pocałunek, trwający ledwie kilka sekund, a piętnujący i uczący całe pokolenia. Jak powstał sam fenomen aktorów – bogów. Łysiejący pan drżącym głosem mówiący o ostaniem scenie z „Kanału” Wajdy i tym, że nie mógł potem wstać z szoku. Światła się paliły, a on dalej siedział zahipnotyzowany. Nastolatka z przejęciem wspominająca o monecie z „Przypadku” Kieślowskiego, inna wyznaje że chciała by być... choć przez chwilę... z Lindą.
Fascynujący dokument, przypominający, za co tak naprawdę kocham kino. Łezka w oku gwarantowana.


10/10
http://rateyourmusic.com/film/100_lat_w_kinie/

MIEJSCE SPOTKAŃ

Comedy & Low Fantasy, 1989


"Gdy umieramy, wciąż czujemy. Rodzimy się tutaj ze świadomością tam, wśród ludzi. Czujemy kwiaty na naszych grobach, przyjaciół sprzątających nasz grób i przypominających sobie nawzajem o nas... Jednak z czasem umieramy ponownie – w ich pamięci..."

Rewelacja.

Rzucając w diabły wszystkie aluzje do rozbijającej się (wtedy) Jugosławii, to po prostu świetna komedia! Archeolog trafia do krainy zmarłych, by tam zastanowić się nad kondycją żywych... Może to i smutne, ale tylko do pewnego stopnia. Usłyszeć marsz żałobny w krainie zmarłych i umrzeć... ze śmiechu.


7+/10
http://rateyourmusic.com/film/sabirni_centar/

niedziela, 3 maja 2009

ZOSTAŃ

Psychological Thriller & Mystery, 2005


Przez większość czasu jest to niemal "Sanatorium pod klepsydrą" lub co lepsza schiza. Plastycznie potrafi naprawdę powalić, jest tylko jeden feler: Forster ni chuja nie potrafił tego zakończyć. Widz otrzymuje banalne zamknięcie, które porównania do reszty nie wytrzymuje nawet sekundy!

Co jeszcze można pochwalić? Montaż - rewelacyjny, finezyjny, facet za to odpowiedzialny naprawdę znał się na rzeczy. No i miło widzieć praktyczne zastosowanie dla efektów specjalnych - choćby scena końcowa na moście, niemal jak "Gwiaździsta noc"...


7/10
http://rateyourmusic.com/film/stay/