poniedziałek, 3 maja 2010

Uwolnienie

New Hollywood & Psychological Thriller, 1972


4 znajomych wybiera się na weekendowy spływ kajakowy przez rzekę, która za kilka miesięcy przestanie istnieć, bo powstanie tam zalew. W filmie zawarto wszystkie elementy tej historii – przyjazd, poznanie tubylców i zawarcie z nimi umowy, przepływ, zakończenie. I tylko w tym ostatnim zdarzają się dłużyzny. Reszta filmu jest już skumulowana i trzyma w napięciu. Bo sam spływ, mimo że okaże się tak trudny jak w opowieściach, nie jest tu najważniejszy – w lesie czają się różni ludzie...

Jest to solidne, męskie kino – 4 facetów zmagających się z żywiołem, machających bicepsami, wrzeszczących i zadowolonych z siebie, gdy tylko uda im się przeżyć... Są w stanie się wesprzeć, a w sytuacji krytycznej – ocalić nawzajem. Konflikty będą, i owszem.
Najbardziej o tej męskości świadczy scena następująca po tej, w której Ed nie umiał zabić łani: rozmowa nad rzeką i „Znałem świetnych strzelców, którym na widok żywego celu trzęsły się ręce”.

Najlepsza jednak jest tu scena wspólnego grania z tubylcem zaraz na początku – to jak się rozwija i to, co wywołuje u oglądającego... Geniusz.

Na pochwałę zasługują też zdjęcia – to często wyglądało jak film Angelopoulosa.

Jakieś wady? Drobne: Lewis po odniesieniu ran skamle trochę za bardzo ja na takiego twardziela, jakim był wcześniej; ręka trupa Drew za pierwszym razem szokowała, ale im dłużej na to patrzyłem, tym dłużej... chciało mi się rechotać. No i trochę mało jedli przez te kilka dni...;-)


7/10
http://rateyourmusic.com/film/deliverance/