wtorek, 12 lutego 2013

W bagnie Los Angeles (7/10)

Neo-Noir & Mystery & Thriller, 1995


Carl Franklin po raz drugi, tym razem opiera się na scenariuszu własnym aniżeli autorstwa B.B. Thorntona. I od samego początku czuć, że to nie jest film gorszy od "One false move". Chwila nawet może być nawet lepszy.

Czołówka, pierwsze ujęcie na czarną dzielnicę, w tle - mississippi blues, jakby od samego Roberta Johnsona. Bohaterem jest Easy Rawlins, który po wojnie radzi sobie jako tako w USA lat 40 (temat rasizmu na szczęście nie jest istotny lub duży). Widz poznaje go, gdy w barze rozmyśla, gdzie będzie szukał pracy następnego dnia. Znajomy barman zapoznaje go z pewnym człowiekiem - ten zleca bohaterowi odnalezienie pewnej kobiety. Płaci za samo wskazanie gdzie jest. Łatwa kasa.


Klimat cudowny, "LA Noire" i jeszcze bardziej, widać klasę i pewność reżysera. Bohater z charakterem. Dialogi, intryga - świetna. Łatwo połapać się w tłoku i przebiegu zdarzeń. Całość opowiedziano dobrze, dając sobie trochę czasu by widz wszedł w ten upalny klimat, poczuł czarną kulturę i nie tylko.

Nie ta sama klasa co "Tajemnice LA", ale też warty uwagi. Jeśli ktoś lubi dobre kino z tego gatunku.


7/10.
http://rateyourmusic.com/film/devil_in_a_blue_dress/

6 komentarzy:

  1. No i wiedziałem, że ci się spodoba. - Zresztą komu miałby się nie podobać? - Kino noir na wysokim poziomie. Dla odmiany z ciemnoskórymi w rolach głównych. A oni w takim kinie za często się nie pokazywali. I dobrze, że nie zagłębiali się tu w temat rasizmu. Po prostu pokazali, ze jest im ciężko i już, to wystarczyło. No i na dokładkę bardzo dobra rola Washingtona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, nie chciałem powtórki z "W upalną noc". Po scenie z policją całą warstwę kryminalną mógł szlag trafić.

      Komu się nie podobać? Grifterowi.:D Dał tyle co ja "Lincolnowi". Z drugiej strony on dał on "Lincolnowi" tyle samo co ja "Bagnu Los Angeles". Przypadek? ;-)

      Usuń
  2. Nie ma przypadków. Jest za to natrętne czepialstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, czekaj, nie to miałem napisać.
      Film jest po prostu denny. Jedyne co dziś z tego pamiętam, to to, że Denzel był sztywny niczym ciuch pozostawiony na mrozie -40stC (choć w ubranku fajnie się prezentował), a głównym złym był Sizemore. Niewiele pamiętam (film oglądałem jakieś 10 lat temu). Skoro nic więcej nie pamiętam znaczy się, że był syfem :)

      Usuń
    2. Fuck to wciąż ja, źle mi się "klikło" :/

      Usuń
    3. Ja zapewne zapamiętam głównie muzykę ~~

      Usuń