piątek, 29 marca 2013

BABYLON 5 (recenzja całości)

Space Opera & Science Fiction, 1993-98


Mamy rok 2257, 9 lat po Bitwie ludzi z Minbari, która uświadomiła wszystkim jak bardzo szkodliwe są zwyczajne nieporozumienia wynikające z nieznajomości jednej rasy z drugą. Potrzebne było miejsce osadzone w neutralnej części kosmosu, służące przede wszystkim dyplomacji. W ten sposób narodził się pomysł, by zbudować stację Babylon, na której bezpiecznie mieszkać będą przedstawiciele i Ambasadorowie każdej rasy. Pierwsze trzy stacje zostały zniszczone lub sabotowane atakiem. Czwarta zniknęła, jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi. Piąta jest ostatnią z możliwych. Ostatnia nadzieja na pokój w galaktyce. Właściwa akcja serialu zaczyna się rok później, w 2258.

         Jeffrey Sinclair. Pierwszy.

To co wyróżnia ten serial to historia. Tutaj każda postać, rasa i planeta ma swoją historię, a serial obfituje w wydarzenia i konflikty, z których wszystko zostało z góry przewidziane i zaplanowane w detalach przez scenarzystów. Wszystko tu miało mieć swoje konsekwencje i zmierzać do określonego celu, a wieńczyć miało to zakończenie jasne od samego początku tylko dla twórcy serialu. Całość jest dojrzała, poważna, dorosła - również w temacie (chociażby odpowiedzialności za swoje czyny). Wymaga od widza trochę zaangażowania z początku, by ten uwierzył na słowo, że to naprawdę jest zwarta całość i później zrobi się bardziej fabularnie.

G'Kar, ten który nie jest tym za kogo się podaje
 + najlepsza charakteryzacja w historii

Z początku jednak odcinki budują oddzielne wątki, z których każdy utworzy całość z innymi dużo później. Będzie też wiele odcinków, które nigdy nie doczekają się dalszego ciągu i będą poświęcone różnym celom: wprowadzenia widza w świat, przedstawienia bohaterów lub pokazania, że pomiędzy istotnymi wydarzeniami na stacji toczy się również osobiste życie jej mieszkańców. Trzeba też mieć pod uwagę, że żeby doszło do pewnych wydarzeń potrzeba czasu. Jednak takich odcinków z sezonu na sezon ubywa, bo zwyczajnie nie będzie na nie czasu. Będzie się dziać o wiele za dużo, nawet bez porównywania do dzisiejszych standardów. Często jeden odcinek będzie zjadać na śniadanie fabułę zawartą w całym sezonie innego serialu. "Władca pierścieni" jest rozbudowany? W czwartym sezonie zdarzy się trzy razy więcej. Żadnego lania wody, jeśli trzeba będzie coś trzeba zrobić, to na pewno ktoś zapyta: "Na co więc czekamy?". Dość powiedzieć, że pierwszą sceną którą widz zobaczy będzie atak Narnów na placówkę Centauri. Nie wiecie, kim oni są? Serial wymaga od was, byście jak najszybciej ich poznali i z uwagą słuchali ich historii. Na samym końcu będziecie rozróżniać statki poszczególnych cywilizacji tylko po ich wyglądzie. A kto wie, może przyjmiecie sposób witania się od Minbari. Ja przejąłem od Narnów...

Michael Garibaldi, czołowy dowcipniś i bad-ass na Babylonie

Serial stworzył Joseph Michael Straczynski, który sam najpierw wymyślił to uniwersum, którego historia zaczęła się 10.000 lat temu a zakończy się ponad milion lat licząc od ziemskiego roku 2261. Następnie wszystko to rozpisał na odcinek pilotażowy oraz 4 sezony*, każdy liczący 22 odcinki (i większość z tego sam napisał - żebyście mieli pojęcie ile to samego gotowego produktu: ponad 3 i pół tysiąca stron A4). Akcja serialu toczy się właściwie w czasie rzeczywistym - każdy sezon trwał rok w serialu jak i na antenie. Raz zaczęty, pojawiał się w równych odstępach co tydzień (przerwy najczęściej następowały w tracie sezonu, nie pomiędzy), i miał opowiedzieć jak najbardziej konkretną historię - jednak tylko jej część znalazła się bezpośrednio w "Babylon 5", bo wiele wydarzeń istotnych dla uniwersum rozegra się dopiero 20 lat po zakończeniu historii stacji. Na kilkanaście tygodni przed zakończeniem czwartego sezonu u Straczynskiego zamówiono sezon piąty. Przeniósł więc oryginalne zakończenie sezonu czwartego do sezonu piątego, dopisał 22 odcinki które wyraźnie rozpoczęły tylko nowe wątki, które pierwotnie miały być kontynuowane w następnych produkcjach z tego uniwersum. Te jednak wciąż nie powstały. Zostały filmy telewizyjne, piloty niepowstałych seriali oraz książki wyjaśniające przyszłe zdarzenia na Centauri Prime, których jednak nie wydano w naszym kraju. To jednak historia uniwersum - które jak wspomniałem, zostało rozpisane na milion lat do przodu. A fakt, że stacja jest tylko fragmentem wszechświata, jest bardzo istotny dla jego mitologii.

Susan Ivanowa. Serce i dusza Babylonu.

Za to historia Babylon 5 a także Jedynego została opowiedziana od deski do deski, z pięknym zakończeniem godnym tak rozbudowanej historii. Straczynski we własnej osobie gasi światła i żegna razem z widzem ludzi, których stworzył a żyć będą wiecznie. Jego dzieło to twór wyjątkowy, i uważam, że tylko "Lost" podjęło walkę z tym klasykiem - przegrywając w większości walk, w kilku w ogóle nie próbując. "Babylon 5" mnie zainspirował, z dzisiejszej perspektywy to więcej niż serial. Z mojego punktu widzenia to jednak definicja serialu. Hołd mu i cześć z mojej strony. Głęboki pokłon oraz wieczna pamięć.


10/10.

*tak naprawdę to najpierw napisał ten serial, a później wszystko zostało zmienione. Ale to długa historia, Sheridana nigdy nie miało być, O'Hare miał grał do końca, miało być 5 sezonów + nowa produkcja zatytułowana "Babylon Prime". To co napisałem to dosyć uproszczona wersja, która nie ma wiele wspólnego z prawdą, ale na początek da wam dobre rozeznanie, jak sytuacja się z serialem ma z punktu widzenia widza.

2 komentarze:

  1. Co Ci się tak podobało w ''Lost''?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź po prawej w tagach "Lost". Zamieściłem na blogu póki co szczegółowe opinie o trzecim i czwartym sezonie łącznie z podsumowaniem. Jeszcze muszę przekopiować opinię o drugim sezonie, bo też napisałem.

      Usuń