czwartek, 28 marca 2013

BABYLON 5 | sezon 5 (problem z gardłem)

Science Fiction & Space Opera, 1998


Najsłabszy sezon. Trzeba to było napisać od razu.

A teraz po kolei: jak pisałem po czwartym sezonie, były tam dwa wielkie zakończenia. I każdy z nich spokojnie mógł być zakończeniem całego serialu. Zresztą, widzowie finału 4 sezonu dowiedzieli się, jak będzie wyglądać sytuacja za milion lat, i co wtedy zrobią Vorloni. Pozostały drobne sprawy, i jedna wielka zapowiedź bałaganu u Centauri, więc rozumiałem niezbędność tego ostatniego sezonu. To w końcu najsłynniejszy serial całościowy w historii. To TEN serial, zaplanowany co do detalu jeszcze przed produkcją pierwszego epizodu. Zamknięta całość. Trzeba było kilka spraw wyjaśnić, m.in. jasny od samego początku konflikt z telepatami, który nadciąga i dla wszystkich jest to oczywiste. Przygotowują się.

I... to nie jest zamknięta całość. Nie jest tak, że wszystkie wątki zostaną zakończone, albo że chociaż te ważniejsze dostaną epilog. I nie chodzi mi o to, że zostawiono kilka furtek, gdyby widzowie chcieli kontynuację, drugą część itp. Nie, zostawiono niedopowiedziane dwie wielkie sprawy które muszą zostać dokończone. I pewnie kiedyś będą. Powstał w końcu "Crusade", rozgrywające się w tym samym uniwersum, rok po 5x21. Powstały filmy, a Straczynski wciąż jest otwarty na powrót do tego uniwersum (tylko wymaga wielkiego budżetu, nie chce kolejnych produkcji telewizyjnych). Ta historia zostanie zapewne opowiedziana.

EDIT: Z tego co się dowiedziałem, serial miał być zamknięty w 4 sezonach, na kilka tygodni przed zakończeniem JMS dostał zgodę na sezon 5 więc dopisał 22 odcinki pomiędzy 4x21 i 5x22. Czyli finał 5 sezonu miał być finałem 4 sezonu. Jestem w stanie to kupić. To zobaczy ten uwierzy. Ponad to wątki o których wspomniałem dokończono w książkach niewydanych w Polsce. Wyjaśniają między innymi wątek syna Sheridana.

To jeden z problemów z tym sezonem. Drugim są... fillery. Serio. Pierwszy sezon miał wymówkę: wprowadzenie widza (i takie tam). Ale piąty? Nie są to złe fillery - Dzień zmarłych był świetny, z ekscytacją powitałem dawnych znajomych. Epizod, w którym stację atakuje ktoś-tam i wszystko jest pokazane z perspektywy dwóch robotników pracujących na stacji? Też fajne. Dwójka młodych telepatów na tropie morderstwa innego telepaty w Babylon 5? E, takie sobie.

Przez to serial wyrządził sobie najgorszą zbrodnię. Nie chciałem go oglądać. A raczej oglądałem dziennie jeden, dwa odcinki... Zamiast przynajmniej sześciu. Raz chyba obejrzałem zero odcinków. Serialu, który jest jednym z najważniejszych w moim życiu. Olałem coś takiego tuż przed samym końcem. Tak naprawdę głównym motywem oglądania w ciągu ostatnich dni było nie chęć poznania zakończenia... Ale kończący się miesiąc. Chciałem ten rozdział zamknąć jeszcze w marcu.

Taki stan utrzymuje się powiedzmy pomiędzy 4-5 i 15 odcinkiem. Potem już jest ciekawiej, fillery się kończą. Poza tym, wyróżniają się dwa odcinki: pierwszy to 5x02, "The Very Long Night of Londo Mollari". Psychodeliczny epizod, w którym pojawia się najlepsze pojedyncze ujęcie w całym serialu. Zaczyna się w zatłoczonym barze, gdy Vir opuszcza go i idzie do windy długim korytarzem. Gdy wsiada do niej i drzwi zasuwają się za nim, kamera obraca się trochę o kilkanaście stopni. Światło zmienia kolor, a do korytarza wchodzi Londo. Idzie nim tak samo jak Vir, dochodzi do baru, ale po drodze nie spotyka nikogo... Oczywiste, że nie chcę pisać o czym ten odcinek jest. To trzeba zobaczyć i poczuć samemu.

Drugim odcinkiem jest... 5x22, "Sleeping in Light". Czyli dosłowne zakończenie sezonu, serialu, Babylon 5 i kilku innych rzeczy. I znowu nie będę wiele pisać o konkretach. Dwie wskazówki: pamiętacie jak w pierwszym odcinku Londo opowiadał o swoim śnie? Że widział tam to, co nastąpi za 20 lat? Ma to znaczenie w samym zakończeniu. Powiedzmy. Spójrzcie również na tytuły dwóch przedostatnich odcinków: "Objects in Motion" oraz "Objects at Rest". Zaskakujące, czym są te obiekty.

Bardzo przypomina to najlepsze zakończenie w historii, czyli "Scrubs" (które skończyło się na 8 sezonie, nie 9). W obu produkcjach m.in. dochodzi do pożegnań, i jedna historia kończy się na rzecz innej. W obu też twórca serialu pojawia się wtedy na chwilę, wcielając się w rolę statysty, robotnika, by powiedzieć ostatnie słowo do bohatera...

Gardło nadal mam ściśnięte. Bardzo wyczerpujące 45 minut. Przez te kilkanaście odcinków niemal postanowiłem, że obniżę serialowi ocenę ogólną. Ale finał jednak to odwołał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz