sobota, 9 marca 2013

(!!) BABYLON 5 /sezon II

Science Fiction & Space Opera, 1995


Wrażenia po drugim sezonie serialu całościowego. Tekst pisany do nikogo, mogłoby się zdawać. Oby udało mi się z tego wybrnąć.

Nowy opening - spodobał się. Jest dobry. Pomysł, by pokazać teraz pokerowe twarze poszczególnych postaci, jest całkiem dobry. Nadal gdy słyszę, jakie jest miejsce i czas akcji, to mam ciarki na plecach. Ale nie ma startu i tak do openingu sezonu pierwszego; Sheridan nie czyta z taką siłą jak Sinclair, poza tym brakuje mi tego momentu na koniec, gdy na tle kosmosu leciały creditsy, a w tle rozbrzmiewał theme "Babylon 5".



Skoro już jestem przy Sheridanie - gość ten zastąpił Sinclaira na miejscu dowódcy stacji oraz głównego bohatera serialu. Mocna zmiana, bo nastąpiła pomiędzy sezonami. Sinclair pojawił się tylko na chwilę, i to nie osobiście. Ciekawe, jak będzie wyglądać jego rola w sezonie trzecim.

Jak wypada sam Sheridan... Od samego początku nie czułem do niego sympatii. Pierwsze ujęcie, zanim przybył na Babylon 5 - "Serio? On ma zastąpił Sinclaira? No way in hell". Winię za to głównie sposób, w jaki kręcono tę postać, jak ją prezentowano. Często wygłosi kilka zdań tylko do siebie (czyli do kamery) patrząc jednocześnie w gwiazdy. W wielu dialogach będzie wygłaszać mini-przemowy z lekkim nadęciem. Czułem, że twórcom zależy na czasie, by jak najszybciej widzowie go polubili. Nawet w openingu, podczas gdy cała reszta bohaterów spogląda gdzieś obok kamery w skupieniu, z lekką obawą... On jest pokazany w momencie, gdy wybucha śmiechem. "Patrzcie, jaki jest fajny i przyjazny!". Nah...

Ale jako postać jest... dobry, tak. Ale znowu - nie równa się z Sinclairem. Tamten podejmował wiele decyzji które i dziś pamiętam. Sheridan z kolei... Zgoda, w ostatnim odcinku, gdy statek Narnów poprosił o azyl, wtedy mu gratulowałem opanowania i podjętych decyzji. Statystycznie rzecz biorąc, jest to jakieś 5:1 dla Sinclaira.

Nie pamiętam, który to odcinek ~~


Fabularnie - wciąż jestem pod wrażeniem. W każdej skali, począwszy od drobnostek. Dla przykładu - kolejka na stacji porusza się w lokacji o zmniejszonym ciągu grawitacyjnym. Nie pamiętam czy w pierwszym sezonie o tym wspomnieli - ale pamiętam, że się tak dziwnie trzymali tych drążków, co mnie dziwiło. Teraz wiem, że robili tak z powodu właśnie mniejszego przyciągania. Zobaczcie jakie będzie miało to znaczenie w finale drugiego sezonu! Zadziwia mnie, jak dawno temu wiedzieli, że to będzie istotne, i umieścili to w serialu.
W skali makro - każdy jeden konflikt mnie zadziwia. Jak wielowymiarowy jest, i jak bardzo rozległy w skutkach. Tutaj po prostu nie ma wojny między dwiema stronami. Tu nie ma tylko dwóch stron. I żadna z nich nie jest oficjalnie zła i trzeba ją zniszczyć. Lub dobra i trzeba ją poprzeć. Dodatkowo, zawsze będzie istotny stosunek każdej z tych stron do tych, którzy im pomogli. Lub nie. Jednocześnie też będzie trzeba się liczyć z samą stacją Babylon 5, i być świadomym jak podjęte kroki wpłyną na jej reputację. Miała w końcu być neutralna, służyć pokojowi. Zobaczycie, jak bardzo będzie to trudne.

Dwa słowa zostaną wyjawione, m.in. o starych rasach, nadchodzącej ciemności, Vorlonach i tajemniczym Mordenie. Tym, który wyświadczył wielką przysługę Londo. Na nowe odpowiedzi nie będziecie narzekać..:)

2x14 (chyba)


W kwestii ulubionych momentów... O co mi chodzi z tymi medycznymi odcinkami? Dwa takie odcinki były do tej pory, i każdy mnie trafił najmocniej. Widok Lenniera na którego twarzy zaschły łzy to widok nie do zapomnienia. W kolejności następnie będzie odcinek, w którym wojna zostanie wypowiedziana, po czym obie strony konfliktu... zmarnieją w oczach. Zrozumiecie, gdy zobaczycie. Trzecie miejsce - zapewne zakończenie. Jak G'Kar zobaczył swojego Boga. I nie tylko on.

Z rzeczy które mi się najmniej podobały, będzie zapewne tylko odcinek reportażowy, w którym widz pozna wydarzenia z punktu widzenia dziennikarki robiącej dokument o życiu na stacji (właśnie z powodu rosnącego napięcia i niepokojów na Ziemi, czy na stacji można bezpiecznie żyć). Z początku było to naprawdę fajne, wiele złożonych scen, długich i rozbudowanych, kręconych jak w dokumencie. Ale pod koniec pojawiły się przekłamania w stylistyce i entuzjazm opadł.

Poza tym, serial na medal. Nie mogę się doczekać finału. Mam nadzieję, że każdy znalazł w tym tekście coś dla siebie, niezależnie czy oglądał pierwszy lub drugi sezon...


Ocena - BabylonV/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz