wtorek, 2 kwietnia 2013

BABYLON 5: ALARM DLA ZIEMI (dla fanów)

Science Fiction, 1999


5 lat później. Echa wojny z Cieniami, Sojusz się rozwija. Pojawiają się Technomagowie (...tak, też nie pamiętałem, że tacy istnieją. Byli tylko w jednym odcinku w drugim sezonie, nie?). "Alarm dla Ziemi" to pilot następnego serialu w uniwersum Straczynskiego, "Krucjaty". Jego fabułą miało być poszukiwanie lekarstwa na broń biologiczną, której użyli Drakhowie gdy nie udało im się zniszczyć Ziemi niszczycielem planet. Od tej chwili każdy mężczyzna, kobieta i dziecko na naszej planecie ma najwyżej 5 lat - i Sheridan z resztą zrobią wszystko, by je odkryć. "Alarm dla Ziemi" pokazuje, jak doszło do tego wydarzenia. Zapowiada, że to może być koniec dla naszej planety.



Fajnie było znowu zobaczyć Sheridana, Garibaldiego, Zacka, Lochley oraz sam B5. Ale sam film nijak sobie nie radzi jako samodzielny twór. Historia mnie nie interesowała, seans strasznie się dłużył ("to dopiero 13 minuta?") wszystko co zobaczyłem było ledwo liźnięciem całego wątku. Czemu zaatakowali Ziemię? Co było wcześniej, co dalej? Wszystko było raczej powierzchownym wypełnianiem schematu. Trzeba było kogoś, kto się poświęci - dzięki, że taki się pojawił, nie będziemy o nim pamiętać we właściwym serialu. Trzeba szpiega na pokładzie? Niech nim będzie jedyna osoba, która wśród nowej załogi ma aż 5 linii dialogowych.

Ale nie ma co ukrywać, to nakręca do serialu. Tak więc chyba film udany, prawda?...



5/10. Od jutra oglądam "Krucjatę"!
http://rateyourmusic.com/film/babylon_5__a_call_to_arms/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz