czwartek, 4 kwietnia 2013

SPRING BREAKERS (są cycki)

Erotic & Crime, 2012




- Douglas Crise?
- Kto pyta?
- Cliff Martinez. Kojarzysz mnie?
- Zajebista robota przy "Drive". Sup?
- Przyjedź do mnie. I weź zgarnij po drodze Benoîta Debiego. Wiesz, tego co kręcił ostatni film Noego.
- Zbierasz mocną ekipę. Poważna sprawa widzę.
- Bardzo.
***
- Dobra Cliff, dawaj.
- Dostałem niedawno scenariusz do "Spring Breakers". Słyszałeś?
- Nie. Doug chyba  też nie.
- Dupy z High School Musical pokażą tam cycki.
- A, teraz rozumiem. Słyszałem. I co dalej.
- To będzie syf.
- To dosyć oczywiste. Dupy pokażą tam cycki. Czego się spodziewasz.
- One ich nie pokażą.
- O kurwa.
- W scenariuszu jest tak, że jeśli masz rolę mówioną to nie pokazujesz cycków.
- Nie gadaj, że chcesz coś z tym zrobić.
- Nie, nie, ale film po prostu będzie okropny. Zresztą, weźcie sami poczytajcie, mam tu kopię.
***
- Ja pierdolę, nie mają kasy by wyjechać więc jedynym rozsądnym sposobem jest oczywiście napad na bar za pomocą pistoletów na wodę. I to im się udaje.
- Czytaj dalej.
***
- Jakim chujem te trzy dziwki są przyjaciółkami od dziecka z tą zakonnicą? Ja po 20 stronach nie wytrzymuję jej pretensjonalnych monologów, a co dopiero one? To nie ma sensu.
- Generalnie psychologia leży w tym filmie.
- Weź mi to lepiej streść facet, bo chyba długo już nie wytrzymam.
- Dopiero po 30 stronach wchodzi fabuła, więc może spróbuj dalej.
- Niech ci będzie...
***
- O, ten murzyn jest całkiem niezłą postacią.
- Jaki murzyn?
- No, ten co je uwolnił z aresztu.
- On jest biały.
- ...
- Czytaj dalej, jak dojdziesz do sceny w jego sypialni, daj mi znać.
-  ...................CO TO K... Jaki człowiek tak się zachowuje
... i czemu na wszystko mówi "shit"?
- Straszne, nie?

- To najbielszy białas od czasu Vanilla Ice'a. Gdybym nie był tym faktem przerażony to zapewne zesrałbym się ze śmiechu. Nie wyobrażam sobie oglądać tego w kinie.
- Doug, ale to nie koniec, te dziewczyny są tym podniecone i chyba na niego lecą.
- CO TO K...
***
- Nie wyrabiam. Nagle stwierdziły, że jednak im się nie chce.
- Dotarłeś do fragmentu o "to chyba jest sensem życia? Bycie dobrym człowiekiem"?
- No. Chyba jebnę zaraz. Jakie dzieciaki tak w ogóle ze sobą rozmawiają? Ta pierwsza akcja, jak poszli na napad, i jedna przekonuje pozostałe słowami: "Wyobraź sobie, że to gra wideo". I potem ten koncert, na którym jakiś biedny Sean-Paul-Wannabe gada do publiki o tym, że jest z kosmosu i rzuca banknotami w publiczność... Serio dziś takie koncerty się rozgrywają? Nie wspominając już o tych monologach wewnętrznych bohaterów. Ja pierdolę, im się w dupach poprzewracało, aż nie chcę w to wierzyć.
- Ważniejsze jest, dlaczego one w ogóle to robią? Jakim cudem są przyjaciółkami od dziecka z tą zakonnicą, a jednocześnie one wyrosły na dziwki, a tamta nie? Czemu nadal się przyjaźniły? Czemu tak łatwo im przyszło zacząć kraść na poważnie? Czemu na koniec nawet zabijały? Czemu w ogóle zadaję sobie takie pytania?
- Bo dostrzegłeś to co ja, Beniot. Można z tego zrobić głęboko i refleksyjnie wyglądające kino. Można pomieszać narrację w montażu, można pobawić się z barwami i dźwiękiem.
- A po co? Niech to nakręcą w standardowy sposób i niech widownia zaśnie z nudów.
- To nie może zostać zrealizowane. Nie tak. Każdy z nas ma już najgorszy film w historii. I niech tak pozostanie.
- "Geniusze w pieluchach"
- "Titanic"
- "Drive"
- ?
- Sorry, Cliff, jestem hetero.
- To temat na inną opowieść. W każdym razie - jak to zostanie wybrane najgorszym filmem roku, to każdy będzie chciał to zobaczyć. Musimy się zakręcić wokół tego projektu, żeby dzięki temu jakoś to będzie chociaż wyglądać. Bo jeśli to zostanie wykonane w standardowy sposób, z bohaterami siedzącymi przed nieruchomą kamerą, ze zwyczajną narracją i muzyką, nie ma na to szans. Ale jeśli Benoit odwali "Drzewo życia", ja "Drive" a ty, Doug, zrobisz "Debiutantów", to są szanse, że film nie zbierze najniższych ocen. Wiecie, będzie artystyczny i w ogóle... Dziwny. Może nawet niektórym się to spodoba.
- Przekonałeś mnie. Ale ludzie nie uwierzą nam, że z tego powodu weszliśmy w ten projekt.


----
Krótkie podsumowanie.

Plusy:
- James Franco śpiewa lepiej od Russela Crowe;
- jedna dziewczyna jest nawet ładna;


Minusy:
- Pretensjonalny bełkot wewnętrzny jednej babki...
- ...która gdy sobie pójdzie to zostanie zastąpiona przez drugą...
- brak psychologii postaci;
- fabuła wchodzi po 30 minutach;
- jestem za stary na takie rzeczy, albo młodzież nigdy tak nie mówiła i te rozmowy z filmu są wyssane z pałki;
- w tym filmie nawet murzyni są biali i zachowują się jak 8-latek, który pierwszy raz odpalił "San Andreas", a następnie wrzuca z tego zdjęcia na naszą klasę z podpisem "Jeste Gangsta";


4/10
http://rateyourmusic.com/film/spring_breakers/


Jakby ktoś nie zrozumiał bardzo ambitnej formy tego tekstu (tak jak ludzie w komentarzach) - film jest nudny.

22 komentarze:

  1. Podskórnie to się tego spodziewałem. No bo, kurde, oglądając trailery zwyczajnie nie szło uwierzyć, że ten film może być dobry. I tak pewnie obejrzę, co by przekonać się, skąd te wszystkie zachwyty, ale nie sądzę, by mogło to przedstawiać jakąkolwiek wartość

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już po samych trailerach doszedłem do wniosku, że szkoda mojego czasu i hajsu :/ I do Tego dziewczyna Bimbera w jednej z głównych ról!? No sorry, ale ja wysiadam. Ale niektórym się podobało; początek recenzji z filmwebu: "'Spring Breakers' to bezlitosna (i wirtuozerska!) satyra na młodość myślącą, mówiącą i śniącą językiem popkultury; na pożerającą i wydalającą popkulturę wrażliwość."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby ta młodzież z filmu myślała i śniła tak jak młodzież z rzeczywistości, to można by zacząć rozważać, że to satyra. Dopiero wtedy...

      Usuń
  3. Film ponoć świetny. Nie wpisuj się w szereg filmwebowych pizd mieszających go z błotem. Z drugiej mańki to może być rzeczywiście kapa, ale zważywszy na ilość pozytywnych recek ze wszystkich stron (od Ameryki, przez Polskę po Grendlandię) dam sobie pałę uciąć, że pieprzysz bzdury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie mam rację, ale i tak mnie opieprzysz... co?

      Usuń
  4. Oj pieprzy bzdury, tym razem obejdzie się bez obcinania pały :) Nieporozumieniem jest patrzenie na bohaterów z perspektywy polskiej rzeczywistości. U nas nie ma takich przerysowanych "białych murzynów" więc na pewno nie ma ich też na drugim końcu świata. Right. O zupełnym niezrozumieniu filmu i płytkim odbiorze już nie wspominam.
    Nie będę się powtarzać, jeżeli ktoś jest ciekaw pozytywnej opinii, to więcej na jego temat się wypowiedziałem tutaj:
    http://tinyurl.com/cqzg9sa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie ja tu porównuję do polskiej rzeczywistości?...

      Usuń
    2. No to było dla mnie jedyne rozsądne wyjaśnienie dla autorytarnych stwierdzeń typu "takich ludzi nie ma", "ludzie tak się nie wypowiadają" etc., w innym wypadku chyba zupełnie nie orientujesz się w kulturze amerykańskiej. Żaden że mnie amerykanista, ale widziałem dość różnych dokumentów, seriali i programów telewizyjnych, żeby wiedzieć, że tacy ludzie też istnieją i tak się wypowiadają.

      Usuń
    3. "nie ma" a "ludzie tak nie gadają" to dwie totalnie różne rzeczy. Może i są kryminaliści ze złotymi zębami którzy fascynują młodzież. Ale na pewno nie zachowują się jak błazen, bo nie jest możliwym brać takich ludzi na poważnie. Szczególnie w USA takich się zabija. Śmiechem.

      Może i są ludzie chcący wyjechać na spring break za wszelką cenę. Ale za chuja nie namawiają na to kolegów słowami "Wyobraź sobie, że to gra wideo". I tak dalej...

      Usuń
    4. Po pierwsze, Franco jest celowo przerysowany.
      Po drugie, kto zabija śmiechem, ten zabija, w Polsce też się zabija śmiechem typowych przygłupich dresiarzy, dopóki nie trafi się na ich terytorium...
      Po trzecie, fascynacja wynika bardziej z epatowania luzem, szpanowania kasą i drwienia z prawa. Tak, są osoby, które to urzeka.

      Usuń
    5. Po co jest więc przerysowany?

      Usuń
    6. Bo przerysowanie jest jedną z cech satyry, a to właśnie było celem "Spring Breakers", wyolbrzymienie i obśmianie pewnych popkulturowych wzorców.

      Usuń
    7. Jakiej znowu satyry... Och, bohaterki mówią do siebie pieszczotliwie "ty pizdo", haha. O, i bujają się w tym dziwaku, hehe. Łapie je policja, haha. Zaczynają być kryminalistkami, hehe. Już piąty dzień nie mogę zacząć się z tego śmiać.

      Po drugie, żeby to była satyra z czegoś, to musi być świadoma, z czego się śmieje. Chuj, że z tego nie idzie się śmiać, ale to są ludzie, którzy w realnym świecie nie istnieją, w świecie, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jadą gdzieś na nie wiadomo ile. Nikt się nimi nie interesuje i nie ma żadnej reakcji, gdy nie wracają do domu. Laska gada jak zakonnica, przez co powinna być zamykana w szafkach a nie zabierana na spring break (bo pierwsza by poszła do wychowawczyni, czy co tam mają w USA). Chcą tam zostać, uciec od nudy dnia codziennego i nie wiadomo, o co im chodzi. Co, obejrzeli "Spring breakers", że umierają tam z nudów? A to są najbardziej podstawowe elementy, żeby widz miał pewność, że reżyser w ogóle ma pojęcie o swoich bohaterach i świecie, z którego - jak twierdzisz - kpi. A tak, ani bohaterowie ani świat nie mają charakteru. Równie dobrze można żartować z powietrza.

      Usuń
    8. „Och, bohaterki mówią do siebie pieszczotliwie "ty pizdo", haha.”
      Nie wiem jak to przetłumaczono w polskiej wersji, ale „bitch”, jeżeli to masz na myśli, jest elementem raperskiego bełkotu, a ten stosowany jest ze względu na postać graną przez Franco.

      „Po drugie, żeby to była satyra z czegoś, to musi być świadoma, z czego się śmieje.”
      Jest, nic nie poradzę, że nie kumasz z czego i nie wysiliłeś się żeby w celu zrozumienia tego przeczytać zalinkowanej wcześniej mojej wypowiedzi, albo wyszukać na własną ręką pozytywnej recenzji jakiegoś zawodowego krytyka.

      „Chuj, że z tego nie idzie się śmiać,”
      Satyra to niekoniecznie musi być komedia, powinna za to dawać do myślenia. Ale najpierw trzeba się wysilić i podjąć próbę zrozumienia co reżyser chciał przekazać. A chciał coś przekazać, bo inaczej nie zamieszczały licznych tropów, o których wspominałem na fejsie.

      „ale to są ludzie, którzy w realnym świecie nie istnieją”
      A, czyli że jednak „nie ma takich ludzi”.

      „Jadą gdzieś na nie wiadomo ile. Nikt się nimi nie interesuje i nie ma żadnej reakcji, gdy nie wracają do domu. Laska gada jak zakonnica, przez co powinna być zamykana w szafkach a nie zabierana na spring break (bo pierwsza by poszła do wychowawczyni, czy co tam mają w USA).”
      Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie są licealiści, tylko studenci, a „spring break” to coś w rodzaju ferii między semestrami?

      „Chcą tam zostać, uciec od nudy dnia codziennego i nie wiadomo, o co im chodzi.”
      Wystarczyło posłuchać dialogów, żeby wiedzieć, że nigdy w życiu nie wyjeżdżali w dalszą podróż i mają dość patrzenia ciągle na to samo otoczenie.

      Usuń
    9. Ty w ogóle mi nie odpisujesz. Serio. Ja ci piszę o źle zbudowanym świecie w odpowiedzi na jedno, ty w ogóle się do tego nie odnosisz tylko piszesz coś drugiego, do czego widać oczekujesz odpowiedzi... Nie chce mi się tego ciągnąć, to nigdzie nie prowadzi.

      Satyra nie śmieszy, może dać do myślenia. Zero psychologii postaci, zero świata, wiele to da do myślenia. Lekcja na przyszłość: nie wolno mi się nudzić. I wyjeżdżać. Bo przez to będę się ruchać z błaznami. Bardzo mi się to przyda...

      Usuń
    10. No bo nie ma do czego się odnieść. Twoim zarzutem jest, że film, który z założenia miał być wyolbrzymioną karykaturą popkulturowego marzenia o zabawie bez granic (czyli czegoś prezentowanego w teledyskach i filmach młodzieżowych) nie jest twardo osadzony w rzeczywistym świecie i pozbawiony głębi (duh). To zupełne niezrozumienie intencji autora i na tym chyba rzeczywiście należałoby zakończyć naszą krótką wymianę zdań. EOT.

      Usuń
    11. Nie, moim zarzutem jest to, że taki film nie ma za grosz sensu (w znaczeniu - nie ma powodu żeby powstawał albo by trzeba by było go obejrzeć), bo nie jest ani śmieszny ani pouczający. Jest nudny.

      Usuń
  5. Argument że coś w tym filmie nieodpowiadanie rzeczywistości jest mocno naciągany, poszukaj sobie na yt filmików o takich ludziach, jest tego masa, pierwszy z brzega: https://www.youtube.com/watch?v=wTxNxvs-P0M

    Ten film pokazuje dość powszechne w USA zjawisko. Z twojej wypowiedzi wynika, że tobie całkiem nieznanego. Możesz uznać, że poznałeś coś czego nie widziałeś jako atut filmu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodam, że miałem kolegę który wciąż mówił "good shit". Był bliżej trzydziestki niż dwudziestki. Mało ludzi znasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie zmienia faktu, że białas z niego. Tak samo jak branie sztuki graffiti i sprowadzanie jej do rysowania kutasów na ławce w gimnazjum.

      Usuń
    2. Kurna ale chyba słyszałeś o pozerach. W tej postaci jest tego dużo.

      Usuń
    3. Nic osobistego, ale mam dosyć tego tematu na dziś. Może jutro odpiszę.

      Usuń