poniedziałek, 15 kwietnia 2013

WIECZNOŚĆ I JEDEN DZIEŃ (!!!)

Drama, 1998


Theo Angelopoulos jako jedyny potrafi opowiadać kino drogi w taki sposób, by stało się ono kinem podróży. Przez magię i metafizykę, w której wieczność trwa dokładnie jeden dzień. A kiedy ostatnio wasz dzień trwał tyle, ile naprawdę trwa?



Ponownie nie rozumiem w większości tego, co zobaczyłem. Na jednym poziomie jest to film o starszym mężczyźnie, który jutro wybiera się do szpitala, a dzisiejszy dzień spędza z przypadkowo poznanym dzieckiem, nielegalnym imigrantem z Albanii którego spotkał, gdy ten podbiegł do jego auta stojącego na światłach, i umył mu okna. Na drugim poziomie jest to wiwisekcja przeszłości, przypomnienie sobie tego punktu zwrotnego który zaważył na tym, że bohater na starość znalazł się w tym właśnie miejscu. Wspomnienia dzieciństwa i żony, jej listów, kariery pisarza który dziś szuka znaczenia słów. Na kolejnym poziomie ludzie wychodzą na ulicę z czerwonymi flagami, zmarły poeta recytuje wiersz a do autobusu wchodzą muzycy z kontrabasem i skrzypcami, by zagrać dla bohatera. A to nie koniec.

Znowu będę musiał spędzić trochę czasu na Wikipedii, czytając o historii Grecji.

Piękny film. Wiele pięknych scen. Piękne zakończenie.


8+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz