czwartek, 23 maja 2013

BATMAN (powtórka)

Superhero, 1989


Powtórka po wieluuuu latach... Nie spodobał się. Cóż, przynajmniej będzie pole do dyskusji :)

Dziwnie tak oglądać film o Batmanie i stwierdzić, że Batman, Gotham i Joker to tu jest totalnie zbędne. Tylko Bruce Wayne się liczył dla mnie. To film wyraźnie nastawiony na Wayne'a, i jego życie, konflikt wewnętrzny. Zwróćcie uwagę, kiedy jest wprost powiedziane jaka jest prawdziwa osobowość Batmana - dopiero w drugiej połowie! Wcześniej w ogóle tych dwóch osób nic nie łączy, potem zaczyna się jedynie lekkie sugerowanie. W międzyczasie ważniejsze jest przedstawianie go jako człowieka, jakie ma życie osobiste i jak radzi sobie z własnymi problemami. I takiego Wayne'a to ja rozumiem!

Ale to film mimo wszystko o Batmanie. I wiecie co? Po co on tu jest? Serio, po co? Jakie to zagrożenie wymagało udziału superbohatera? Dwójka drobnych złodziejaszków? Których zresztą nawet nie pokonał, jednego kopnął w brzuch a drugiego tylko nastraszył. Nawet nie zabrał tego co ukradli, by oddać właścicielce. Co za cipa. To może ta akcja w fabryce? Idę o zakład, że gdyby policjanci nie zniknęli pomiędzy ujęciami, to by sobie poradzili sami. Sorry - Batman łapie Jacka (przyszłego Jokera), więc inny przestępca łapie Gordona i każe Gackowi puścić Jacka. Gdzie wtedy byli policjanci, którym Gordon jeszcze ujęcie wcześniej wydawał rozkazy? Jak wygodnie, że zniknęli. Akcja w restauracji? Batman zabrał stamtąd dziewczynę, ale biegł z nią po ulicy, nie walczył z przeciwnikiem. Na dodatek ona nadal była w niebezpieczeństwie następnego dnia, wciąż jej szukali - wystarczyło że zajrzeli do jej mieszkania. Brawo Yeti. To może sam Joker? A co było w nim takiego niesamowitego, że nie mogli go zwykli policjanci zdjąć? To nie tak, jak w "Mrocznym rycerzu", że Joker się ukrywał i trzeba go było najpierw wyśledzić. Gdzie oni w ogóle byli? Znikają podejrzanie wygodnie przez cały film.

Po drugie - sam Joker. Wpadł do płynu, zaczął się śmiać, strzelać do wszystkich, rozdał 20 milionów... Po pierwsze, jeśli chcecie pokazać, co sprawiło że stał się Jokerem, to niech to ma w sobie logikę, a nie rzucajcie randomowym ciągiem zdarzeń licząc na cud (szkoda, że nie wszedł na palmę, spadł na japę, oblał się mlekiem z kokosa i w ten sposób stał się Jokerem). Po drugie: w jaki sposób inni przestępcy za nim poszli? Dlaczego? W TDK Batman był faktycznie problemem dla wszystkich przestępców, a Joker zaoferował, że go zniszczy - dlatego z nim w ogóle pracowali. A u Burtona wszystko dzieje się po prostu samo z siebie. Przede wszystkim: Joker jest kosmicznie żałosny. Cały czas wygląda, jakby starał się być szalony, starał się być śmieszny, dziwny, artystyczny, przerażający przez taką mieszankę. I nic z tego nie działa. Wpuszcza gaz do knajpy, wszyscy mdleją, a on i... trzech innych... wchodzą do środka z bumboksem i chlapią trochę farby wokół, gibiąc się przy tym. E... Obciach? Słowa tego nie oddadzą, trzeba tę żenadę samemu zobaczyć (to przebija dla mnie wszystkie wygłupy aktorów z "Kac Wawa"). I jak taki ktoś jest niby zagrożeniem? Zgoda, coś tam zabija, i ogólnie to chce zniszczyć cały miasto, ale gdzie w tym materiał dla superbohatera? To nie był Joker z "Mrocznego Batmana", uosabiający jakąś nihilistyczną ideę której nie można z niego wytłuc. To jakiś pajac obstawiony przez uber-gejów (nie w znaczeniu orientacji seksualnej...) którym brakuje tylko lateksowych ciuchów - już i tak tańczą na paradzie i cieszą się, jakby byli mocno najarani. Gdzie tu zagrożenie, któremu nie może podołać choćby krawężnikowy?

Film o Batmanie, który nie potrzebuje Batmana. Wiecie, bohatera który robi to bo musi, bo może to czego nie może zrobić nikt inny. Sorry, wszystko mógł zrobić ktoś inny. Dramat wewnętrzny spuszczony w cholerę.

Dodam do tego jeszcze nudne sceny akcji (nie dość, że policja znika gdy trzeba, to jeszcze NIKT tu nie strzela w głowę, choć gdyby tak się stało to 90% konfliktów by się skończyło, w tym wielki Bruce Wayne też by umarł dosyć szybko - wstyd) oraz "hołd" dla ekspresjonizmu, który zazwyczaj nie działa (pierwsza scena - Gacek dwa metry od przestępców i co robi? Zadziera wysoko skrzydła idąc w ich kierunku. UBER GŁUPIE !!)

To tyle z tych najważniejszych przeszkód.


4/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz