poniedziałek, 13 maja 2013

ZAPĘTLENI (wymaga czasu)

Satire & Comedy, 2009


Malcolm Tucker: You say nothing, okay? You stay detached. Otherwise that's what I'll do to your retinas.
Simon Foster: Right, can I go to bed now, please?
Malcolm Tucker: No, no, no, no. We are gonna stay here, and you are gonna rehearse saying nothing.
Simon Foster: Am I being tortured?

Malcolm Tucker: Have you ever even actually killed anybody? Really?
Lt. Gen. George Miller: Yeah.
Malcolm Tucker: Falling asleep on someone, that doesn't count!

Lt. Gen. George Miller: I'm a voracious reader. I'm the Gore Vidal of the Pentagon.
Karen Clarke: Gore's gay.
Lt. Gen. George Miller: No, he's not!
Karen Clarke: I beg to differ, but...
Lt. Gen. George Miller: He's gay? 'Cause I've been saying that Gore Vidal line.
Karen Clarke: He is gay.
Lt. Gen. George Miller: [pause] Guess I'd better stop saying that then.

I mój faworyt!
Linton Barwick: This is the Future Planning Committee.
Karen Clarke: Well, unofficially, it is called the War Committee.
Linton Barwick: Well, Karen, unofficially, we can call anything whatever we want. I mean, unofficially, this is a shoe, but it's not, Karen, it is a glass of water. And this is the Future Planning Committee.
Lt. Gen. George Miller: Well, unofficially, this appears to be bullshit.


Cholernie dziwny film. Nikt tu się nie śmieje, każda z pozoru śmieszna kwestia ma na celu kogoś obrazić lub wyrazić gniew, wszyscy na siebie plują i drą ryja. Wszyscy są tylko poddenerwowani, kopią pod sobą nawzajem dołek... To nieco nużące z początku, przynajmniej dla mnie. Nie mogłem się w to wkręcić, nie znajdowałem tekstów które mnie bardziej śmieszą - lub chociaż w ogóle. Nie pomaga zdecydowanie fakt, że przekroczono tu linię, gdy to gagi wynikają z fabuły. Różne losowe żarty szybko zaczęły przeważać nad tymi, które były sensowne i tematyczne, traciłem zwyczajnie wątek. Często widziałem po prostu ludzi wrzucających sobie nawzajem, bo... przeklinanie jest fajne, right?!

Szczerze to nie wiem, w którym momencie się w to wkręciłem, ale do tego doszło. Na pewno od połowy, każdy żart jakoś do mnie trafiał. Na pewno film działa jako satyra na życie polityka, w którym wyborcy w ogóle nie mają miejsca, a między sobą zachowują się tak niepolitycznie jak tylko się da. Całe to czepianie się publicznie każdego słowa, pogrążanie się w metaforach które cholera wie co znaczą, ale trzeba jednak je wyjaśnić... Pamiętacie Komorowskiego który u Obamy gadał o polowaniu na jelenia?

Nie wiem, w ocenie próbuję jakoś to obiektywnie pogodzić - słaby początek ze świetną zabawą której doświadczyłem w drugiej połowie. Powinienem dać te pół punktu więcej, gdybym nie miał oporów, by obejrzeć początek jeszcze raz. Ale jednak mam.


6,5/10
http://rateyourmusic.com/film/in_the_loop/

1 komentarz:

  1. Najlepsza komedia ostatnich lat obok "Four Lions". Yeah baby...

    - Andrzej

    OdpowiedzUsuń