poniedziałek, 17 czerwca 2013

Blaszany bebenek

Low Fantasy & New German Cinema, 1979


Pierwsza połowa XX wieku widziana z perspektywy trzyletniego Oskara, który postanowił dwie rzeczy: nie urośnie już ani centymetr więcej, i nie rozstanie się ze swoim blaszanym bębenkiem, który otrzymał na urodziny. Miks kultur, od Wolnego miasta Gdańsk po Kaszuby, wprawna reżyseria, klimat ze szczyptą "magicznego realizmu". Kilka rzeczy przypadło mi do gustu.

Ale to też dosyć męczący i nużący film. Zaczyna się z jakiegoś powodu od bohatera opowiadającej o tym, jak dziadek zapłodnił babcię. Ukrywając się jej pod spódnicą, bo uciekał przez odpowiedzialnością za podpalenie czegoś-tam. Poza tym pierwszą godzinę bardzo łatwo streścić do tylko kilku zdań, niezbyt zresztą satysfakcjonujących. Nie chciał dorastać, bo nie chciał dorastać, to nie dorastał. Zapewne chciano by widz go poznał, spędził z nim trochę czasu zanim zacznie oglądać np. WW2 z perspektywy kogoś takiego... ale to o dziwo też nie była jakaś ciekawa perspektywa. O wiele bardziej męczyło mnie, dlaczego nikt nie zwraca uwagi na beznadziejnych rodziców bohatera. "Oskar, oddaj bębenek; Nie!; Oddaj mówię!; Nie !!!!!; Co ja mam z nim zrobić?". Dziwnie się czułem, będąc chyba jedynym który to dostrzega. Przez to chyba gdzieś mi umknęło sedno filmu.

"Nie mogę jechać, muszę najpierw wypić kawę" - Top 10 najgłupszych momentów w historii kinematografii.


6/10.
http://rateyourmusic.com/film/die_blechtrommel/

4 komentarze:

  1. Powstaje pytanie: za co ta szóstka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miks kultur, od Wolnego miasta Gdańsk po Kaszuby, wprawna reżyseria, klimat ze szczyptą "

      Usuń
    2. Zapomniałem o swoim pytaniu.

      No okej, ale po raz kolejny widzę, że głównie znęcasz się nad filmem, a ocena pozytywna. Masz taką tendencję do szczególnego wyróżniania wad i tylko krótkim wyliczeniu zalet. A nawet często złapać, że to zalety, bo "miks kultur" to opis, a nie sąd wartościujący, a od Kaszub do Gdańska to można na spacer się przejść (więc bardziej brzmi jak żart to stwierdzenie "od... po...", jakby chodziło o wielkie odległości).

      Usuń
    3. Ja bardzo chętnie bym pisał o zaletach, ale efekt byłby taki, że wtedy większość notek byłaby podobna. Śmiało mogę chwalić poprawnie skonstruowany scenariusz, ale wątpię, by kogoś to obchodziło. I tak teraz z rzadka sobie pozwalam na szczegółowe pisanie o detalach, bo po jakimś czasie sam widzę, jak marnie się to potem czyta.

      Wolę pisać o elementach wyróżniających się. Skutkuje to niestety takimi notkami jak ta, gdzie więcej mam złego do powiedzenia, i potem muszę się zmuszać by cokolwiek o zaletach napisać. Wciąż szukam jakiegoś złotego środka na to...

      Usuń