czwartek, 6 czerwca 2013

Cienista dolina

Biopic & Romance, 1993


To jeden z tych tak bardzo brytyjskich filmów, w ciągu których często rozmyślam o skeczu Eddiego Izzarda na jego temat, i wyczekuję przysłowiowej "przerwy na kawę". Bo to dosyć męczący seans, z wolnym tempem i niewielką ilością zdarzeń, a postaci zachowują się... po brytyjsku. Nawet nie wiem, jak to opisać. Do tego całość wyraźnie zmierza do jakiejś tragedii - nic jej nie zapowiada, ale to oczywiste że coś się wydarzy. Reżyser już o to zadba, choćby film był na faktach.;-)

Ale też gdy w okolicach połowy w końcu zrobiłem sobie przerwę... Siedziałem kilka minut, dałem sobie chwilkę by przenieść się ze świata filmu do własnego. Nie mogę zaprzeczyć - reżyser wykorzystać czas który sobie dał, by pozwolić bohaterom i światu oddychać. W tym szaleństwie jednak jest metoda.

Nie wiem. Najprawdopodobniej - to nie był dobry okres dla mnie, by ten film obejrzeć. Widzę jego klasę, widzę, że to najlepszy film Attenborougha oraz najlepsza rola Hopkinsa. Widzę jaki szczery ładunek dramatyczny ze sobą niesie ta opowieść. Widzę kilka fajnych motywów w scenariuszu. Ale ostatecznie seans mnie męczył, rozbijałem go na kilka pomniejszych, i ocena jest jaka jest.


6/10. Z plusikiem.
http://rateyourmusic.com/film/shadowlands/

Zdanie, które nie daje mi spokoju:

- Nie. Nie mogę spać. To wszystko za wcześnie, po prostu nie mam na to czasu.
- Czasu na co?
- Nie wiem. Żeby mówić, powiedzieć wiele rzeczy.

1 komentarz:

  1. Ból jest teraz częścią tamtego szczęścia. Taka była umowa.

    OdpowiedzUsuń