niedziela, 23 czerwca 2013

Iluzjonista

Animation & Drama, 2010


Smutny film z odrobiną humoru, o starszym człowieku i jego próbie zostania ojcem.

Sylvain Chomet wcześniej nakręcił "Trio z Belleville", cichą i skromną animację ze szczątkowymi dialogami. Całość bardziej przypominała animowane kino nieme niż produkt z XXI wieku. Siedem lat później powstał "Iluzjonista", Chomet sprężył się przy nim mocno - napisał, wyreżyserował, zmontował a nawet muzykę stworzył. I wydaje się, że nic się nie zmieniło. W pewnym sensie to dokładnie ten sam film.



Tytułowym iluzjonistą jest starszy mężczyzna którego epoka już minęła, a sztuczki z królikiem i drugim dnem w cylindrze nie mają już zwolenników. Bohater musi sobie znaleźć nowe miejsce na świecie.

Z tego obrazu bije nostalgia i pewien rodzaj bólu, na którego nazwanie jestem jeszcze za młody. Jakiś Beatlo-podobny zespół zgarnia trzy bissy, a dwie sekundy po nich kurtyna się podnosi i okazuje się, że sala jest niemal pusta. Nikt nie poczekał na magika... Wszystko opowiedziane właściwie za pomocą obrazu, nieliczne dialogi lub zdania w tej animacji tłumaczono napisami (oglądałem na Kulturze). I zrobiono to w taki sposób, że nie wydaje się, by temu filmowi czegoś brakowało.


7/10. Soundtrack też dobry, choć bardziej w połączeniu z filmem.
http://rateyourmusic.com/film/l_illusionniste/

1 komentarz:

  1. Nostalgia i piękny-syf życia.

    Mi się oprócz tego bardzo podobają same obrazki. Przede wszystkim krajobrazy. W "Trio" było trochę Francji i New York, a tutaj Szkocja. "Przerysowane" ale wierne rzeczywistości odwzorowania, widać że Chomet tam był.

    - andrew go go

    OdpowiedzUsuń