środa, 12 czerwca 2013

LISTA SCHINDLERA

Historical Drama & War, 1993


Powtórka. Kiedyś widziałem ten film na VHS'ie. Pamiętam że dopiero po zajrzeniu do Internetu dowiedziałem się, że tytuł ten trwa 3 godziny. Poza tym kilka scen końcowych i to tyle.

Za jakiś czas pewnie to będzie znowu tak samo wyglądać, bo wiele tu do zapamiętania nie jest. Bo całość jest tak bardzo o wszystkim, że nawet nie wiadomo do końca, jak to opisać. Gdzie zacząć? Przede wszystkim - całość zdaje się adresowana wyłącznie do tych, którzy nie mają zielonego pojęcia, że kiedyś wybuchło coś takiego jak WW2. Najazd na Polskę (obowiązkowe przekłamanie, że trwało tylko 2 tygodnie), tworzenie getta, życie Żydów pod okupacją, chowanie cennych rzeczy, tworzenie się różnych ruchów, potem wyjazd do obozów, życie tam... Wszystko nakręcone z rozmachem kogoś, kto dostał za dużo pieniędzy*, więc teraz korzysta. I zwykle 5 sekundowe ujęcie musiało być nakręcone z udziałem setek statystów. Są momenty, gdy to wszystko robiło wrażenie, np. gdy po wyjechaniu Żydów pokazano magazyn z ich rzeczami, gdzie wszystko segregowano. Takie rzeczy były naprawdę potrzebne, ale cała reszta? "Chłopie, przesadziłeś. Zdrowo". Poza tym Kamiński jako operator, Williams jako kompozytor, ktoś tam od scenografii i kostiumów - wszystko to działało i zachwycało. No i fajnie, ale tytuł całości brzmi "Lista Schindlera".

A więc to chyba powinna być opowieść o tym, że jeden gość kupił sobie ponad 1000 Żydów, więc - spoiler !!1 - przeżyli oni wojnę. Pod tym względem Schindler może się bić z Robertem Stroudem o tytuł "Postaci historycznej w którą nie da rady uwierzyć". Pierwsza godzina, chłop chce zarabiać hajs. Otwiera fabrykę, zatrudnia Żydów bo taniej, zarabia. Koniec sprawy. To za mało, by być dwuwymiarową postacią.

Najbardziej w tym wszystkim zabija mnie lekkość całości, jakby te sceny z WW2 dokręcono na boku i wstawiono bez wiedzy reżysera. W ogóle nikt się nie przejmuje tragedią i konfliktem wokół - przepraszam, ale to zwyczajnie nienaturalne. Bo gdy zaczyna się czystka getta, Schindler znika na pół godziny z ekranu. Potem wraca i zachowuje się... luźno. "Och, zabiłeś dziś 104 ludzi? Musiałeś bardzo wcześnie rano wstać, nieprawdaż?". Do tego momentu nie miałem zielonego pojęcia, o czym ten film jest. Ani to o Schindlerze, bo nic o nim nie wiem po półtorej godziny oglądania jego życia. Ani o Żydach, bo nic do nich nie czuję jako postaci filmowych. To tylko tło, które nikogo tu nie obchodzi w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Jakby nie wiedziano, jak zainteresować widza ich życiem, więc po prostu je pokazano, licząc że właściwy efekt sam się osiągnie. To opowieść o nikim, bo ani jedna postać nie wybija się ponad chociaż trzeci plan. Dano imię, nazwisko, ciuchy, kazano robić jakieś rzeczy i to tyle. Jedyna postacią, która się z tego wybija, to ten pomocnik Schindlera który nie tylko podejmuje jakiekolwiek działanie. On w zasadzie odwala całą robotę, szkodząc tym samym głównemu bohaterowi - bo jemu nic nie pozostaje jako osobie zarządzającej całym biznesem. On tylko tam rozmawia o niczym z innymi postaciami, przy rozmowie z pracownikami używa kilku zwrotów na zmianę (Naprawdę? / Dobrze / Cieszę się). Nie licząc epizodu z brakującym ramieniem, dopiero na koniec ma jakąś własną myśl, czyniącym z niego trójwymiarową postać. Do tamtego momentu nawet nie wiadomo, jak przeszedł z "Chcę zarabiać hajs" do "A, uratuję sobie kilku, to będzie dobre". A że film na faktach, to wykonano bardzo złą robotę. "Steven, zrób film o Schindlerze; A kto to?; Uratował ponad 1000 osób z WW2, kupując ich; Ciekawe... Nie, nie mów mi nic więcej, to mi wystarczy na trzygodzinny film"

Ostatecznie jest to chyba film o tym, że kilku ludzi przeżyło WW2 dzięki Schindlerowi i są mu za to wdzięczni. O tym przynajmniej jest końcówka, w której dla odmiany pojawia się jakiś dramat, emocje, całość nabiera charakteru - do tej pory to była bezosobowa historia, bez bohaterów, bo tym był tłum. To by się nawet zgadzało - pokazano ich drogę od samego początku do końca wojny, pobieżnie ale jednak, i docenić wypada, że to w ogóle się udało. Zapominając po drodze, że chciano też złożyć szacunek Schindlerowi, ale nie wyszło, bo po seansie śmiało można wątpić, że taka osoba żyła naprawdę, więc trzeba było tej sceny z jego grobem na koniec.

Zabrakło po prostu kogoś stopującego twórców, mówiącego "Nie" gdy ktoś chciał rozbudować jedne fragmenty z filmu, tracąc tym samym pierwotne założenia. Ale przynajmniej nieźle się to ogląda, jak na 3-godzinny obraz.


6/10.
http://rateyourmusic.com/film/schindlers_list/

*Zaskoczył mnie Spielberg który ponoć nie przyjął kasy za pracę bo "to krwawa forsa". To kto ją przyjął?


Ranking Spielbera (czołówka):

1. Pojedynek na szosie - 8+/10
2. Poszukiwacze zaginionej Arki - 7+/10
3. Szczęki - 7/10
4. Monachium - 7/10
5. Park jurajski - 6/10
...
7. Lista Schindlera - 6/10

3 komentarze:

  1. Witam,
    Czy byłaby możliwość wygenerowania listy opisywanych filmów (najlepiej alfabetycznie)?
    Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy tych opisywanych w poszczególnych notatkach? Z tego co wiem - nie.:(

      Usuń