wtorek, 25 czerwca 2013

Noc żywych trupów

Zombie & Exploitation, 1968



Powtórka z dawnych lat. Dzisiaj pierwsze wrażenie jest wręcz szokujące, bo ta opowieść o zombie wygląda, jakby reżyserowali ją Cassavantes na zmianę z wczesnym Polańskim - w stylu, w ogólnym klimacie. Potem człowiek zauważa cały amatorski wydźwięk. Zombie którzy nie wyglądają jak zombie, tylko grupa ludzi poproszona o zaprezentowanie ich imitacji zombie. Bez żadnych kostiumów lub makijażu, sam ruch. A potem wrzucono ich do filmu, bo nie było nikogo lepszego pod ręką. Aktorzy w ogóle to amatorzy a ich sceny dialogowe wyglądają jak te tanie nagrania z castingów, w których ludzie czytają z kartki i próbują się wczuć w postać poznaną 2 minuty wcześniej.

Poza tym, to nie jest zbyt rozrywkowy film. Cała tonacja filmu jest na serio, ciężki dramat i tak dalej, a do tego fabuła jest... bazowa. Pojawiają się zombie, bohaterowie barykadują się, siedzą tam... wow, sporo wam zdradziłem. Brakuje tu akcji.

Nie siedzę w tematyce filmów zombie, ale spodobało mi się to barykadowanie domu. Cwany wydał mi się też pomysł z podpalaniem mebli i wyrzucaniem ich na podwórko, by odstraszyć nieumarłych - tak jakby nie chciał ich zranić, bo widział w nich wciąż ludzi... To już było wcześniej? I czy tylko mi się tak wydaje, czy to później bardzo rzadko było powtarzane.
Dobry był też protagonista, bardzo zaradny i nawet kobiecie w twarz dał by się zamknęła.:) Zakończenie również świetne - aż wpadłem na pomysł ciekawego filmu o zombie.:)


5/10
http://rateyourmusic.com/film/night_of_the_living_dead/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz