niedziela, 30 czerwca 2013

"Star Wars: Nowa nadzieja" (5/10)

Adventure & Science Fiction, 1977


Spokojnie, powtórka.;) Ale z drugiej strony, dopiero pierwsza. I tak mi się dostanie zapewne.

SPOILERY!

Zastanawiające dla mnie było, jak scenariusz wykorzystujący schemat podróży bohatera bardziej niż "Hobbit", mógł nie przejść od razu. Zamiast tego Lucas pałętał się z nim przez kilka lat. Przede wszystkim, brakuje tu kompletnej, satysfakcjonującej historii. Jasne, to tylko wstęp do kolejnych części, ale nawet to można opowiedzieć tak, by słuchacz był usatysfakcjonowany, zamiast zawiedziony, że w połowie seansu ktoś wyciąga do niego rękę po następne 20 dolców. Z tej części nie wynika, na czym polega główny konflikt i z kim Vader o co walczy, coś niby na koniec osiągnięto, ale nie jest jasne, co to daje i co to zmieniło w głównej historii. Fabuła ani się nie urywa, ani nie zapowiada czegoś w przyszłości... Tak, nie dziwię się, że producenci nie byli zachwyceni. Też bym wątpił, że to przyciągnie ludzi do kin na tyle, by potem produkować kontynuację. Nie pomyślałbym: "Hell Yea, nie mogę się doczekać kontynuacji!" - bo co? Bo Han dostanie więcej medali? Bo Luke nauczy się jeszcze bardziej na ślepo odbijać pociski? Bo Rebelia wygra? A co właśnie się stało, wygrała? Dlaczego nie? Bo Vader wykombinuje coś jeszcze? Bez swoich ludzi raczej jest nieszkodliwy...

Po drugie, cały film ma naprawdę niedopracowane tempo. Lucas wyraźnie nie umiał tego zbalansować, raz zajmuje mu wieki by przejść do rzeczy, a innym razem robi to o wiele za szybko, nienaturalnie.

- Hej, Luke, leć ze mną chuj wie gdzie, chuj wie jak daleko stąd i chuj wie po co w ogóle cię ze sobą biorę.
- Mam złe przeczucie, Obi.

I po trzecie - sceny bitew lub strzelanin ssą. Ludzie twardo stoją pod ostrzałem, nawet nie szukają osłon, ciężko się tym przejąć. Raczej nie będę w szoku, jeśli zostaną trafieni. Wszelkie momenty "napięcia" też nie działają.

Nie podoba mi się też, że "force" to pochwała wyłączenia myślenia, dopiero wtedy dostrzega się prawdę i w ogóle. Magic. Poza tym, nie wiadomo co to tu robi - Luke nie umie czegoś, zasłaniają mu oczy, i nagle to umie, bez treningu, przygotowania, pracy nad sobą. Zamiast tego - magic. To bardzo dziecinne. I słabe.

Ale trzeba oddać, że Lucas stworzył ładne uniwersum, a między bohaterami jest autentyczna chemia. Jak tam na koniec się ściskali po wygranej - mała perełka, uśmiech gwarantowany. Efekty specjalne z kolei są niesamowite, chyba jeszcze lepsze niż te w "Parku Jurajskim". Szczególnie w odnowionej wersji HD, Jaba wygląda pięknie.:)


5/10.
http://rateyourmusic.com/film/star_wars/


Ranking George'a Lucasa

1. Amerykańskie graffiti - 7/10
2. Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo - 6/10 (Lepiej to powtórzę :D )
3. Gwiezdne wojny: Część IV - Nowa nadzieja - 5/10
4. Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów - 5/10
5. Gwiezdne wojny: Część II - Atak klonów - 4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz