czwartek, 13 czerwca 2013

WIEK NIEWINNOŚCI

Romance, 1993


Całkiem fajnie było zobaczyć, że Scorsese kiedyś jeszcze umiał pracować z żywą scenografią a nie greenscreenem - opening w teatrze zrealizowany z rozmachem i mnóstwem statystów, bo przecież każdy widz musiał być żywy, a teatr naprawdę musiał tam być. Chociaż wtedy dostawał tylko nominację za to, więc to chyba nie była właściwa droga.

Ale to w zasadzie koniec miłych rzeczy, bo scenariusz adaptowany jest tragiczny. To nie jest film, to audiobook połączony z jakimiś tam ujęciami aktora idącego pomiędzy innymi aktorami przez dekorację. Czasem jakiś dialog się pojawi, ale często będzie ucinany, wyciszany, i przede wszystkim krótki. Wyciszony na rzecz czego? Narratorki napierdalającej z offu przez niemal cały czas. Dosłownie wycięto opisy z książki i wstawiono je do scenariusza. Kopiuj-wklej. Już wiecie, jak dostać nominację do Oscara za scenariusz. To znaczy, ja tylko przypominam, bo już to wiecie, patrząc po latach 2010-12.

Poza tym całość znaczy brak subtelności. Niby jest to opowieść o tym, jak XIX wiek był nudny i sztuczny, ale jest to pokazywane tak: bohaterowie mówią o czymś, dodają do tego "Ale to nudne i bez sensu, ale mi z tym źle". Bo po co się bardziej starać?

Kolejne minusy się pojawiają, jeśli dacie wiarę opisom mówiącym o "pokazywaniu prawdziwego życia wyższych sfer w XIX wieku". Ludzie wtedy tak nie mówili, i nie wystarczy aktorom założyć frak i kazać mówić spokojnie, by przywołać tamte czasy.


4/10. Za techniczne rzeczy. Soundtrack też niezły.
http://rateyourmusic.com/film/the_age_of_innocence_f1/


Top Scorsese (czołówka + bez krótkich metraży)

1. Wyspa tajemnic - 7/10
2. Kolor pieniędzy - 7/10
3. Po godzinach - 7/10
4. Król komedii - 7/10
5. Alicja już tu nie mieszka - 6/10
...
12.Wiek niewinności - 4/10

5 komentarzy:

  1. Głupia opina, ale spodziewałem się czegoś takiego.

    "Kolejne minusy się pojawiają, jeśli dacie wiarę opisom mówiącym o "pokazywaniu prawdziwego życia wyższych sfer w XIX wieku". Ludzie wtedy tak nie mówili, i nie wystarczy aktorom założyć frak i kazać mówić spokojnie, by przywołać tamte czasy." - świetny argument, za to ty na pewno wiesz doskonale jak ludzie mówili w tamtych czasach. Mam większe zaufanie do reżysera, do autora powieści który żył w tamtych czasach i opisywał sferę w której się obracał.

    "Narratorki napierdalającej z offu przez niemal cały czas. Dosłownie wycięto opisy z książki i wstawiono je do scenariusza. Kopiuj-wklej." - czytałeś książkę, czy się popisujesz?

    Dla mnie to znakomity wzorowany na najlepszych wzorcach z klasycznego Hollywoodu filmowy melodramat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To weź poczytaj dowolną książkę starszą od ciebie o 100 lat i sam zobacz, jak ludzie wtedy gadali.

      Usuń
    2. Czyli coś zakładasz niż na pewno wiesz. Fajnie.

      Usuń
    3. Co zakładam niż na pewno wiem?

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń