piątek, 19 lipca 2013

SAMSARA

Essay Film & Documentary, 2011


Ron Fricke drugi raz łączy ładne obrazki z ładną muzyką. Lasy, miasta, mieszkańcy trzeciego i pierwszego świata, hodowla zwierząt do supermarketów na zmianę z tworzeniem mandali. Dostrzegam tu postęp względem "Baraki", bo w ogóle nie byłem zmęczony lub znudzony po kilku minutach. Więcej, chciałem do tego wrócić. Gdy musiałem odejść na dłuższą chwilę... wolałem zostać jeszcze chwilę z tym filmem. Zgranie obrazu z dźwiękiem jest tu fenomenalne, prawdopodobniej najlepsze jakie w życie obejrzałem. Przez ponad 90 minut nie było ani jednej wpadki, atmosfera i tempo w pełni się zgadzało. Niezależnie, czy pokazywano akurat statyczny las lub tańczący tłum, skorzystano z pieśni, ambientu, muzyki klasycznej, elektronicznej - za każdym razem wszystko do siebie pasowało. Wielkie osiągnięcie, szczególnie że każda scena płynnie przechodzi w następną, bez zachwiania atmosfery, bez jednego zgrzytu.



To naprawdę dobrze mi się oglądało. Mogłem się przy tym zrelaksować, podziwiać wielkie z technicznego punktu widzenia osiągnięcie, sumę kilkuletniej pracy. Nad "zamysłem" nie chce mi się teraz zasiadać, bo pewnie to nie moja filozofia. Wystarczy tylko zobaczyć różnicę pomiędzy kręceniem obcych kultur i miast. Te pierwsze kręcone są wolno, z szacunkiem dla przedstawionego widowiska. Miasta i wszystko co z nimi związane jest przyspieszone, dziwne że nie dodano muzyki z "Benny Hilla", przy kręcenie sceny w fastfoodzie pokazano stolik z trzema najgrubszymi osobami na świecie... I tak dalej można się w to wgłębiać, ale mi się nie chce - bo jeśli autorowi chodziło o to o co myślę, to co? Myli się, wiem o tym. On pewnie też o tym wie. Ale nie przeszkadza mi to w czerpaniu przyjemności z oglądania tego filmu. Jeśli jednak w jakiś pokręcony jego zamysł był inny... To miło. Nie zależy mi, szczerze mówiąc. I bez tego pewnie wrócę do filmu, choćby w urywkach na YouTube.

Nawet jeśli nie polubiliście "Baraki", zróbcie podejście do tego obrazu. Zróbcie to dla siebie, bo chyba nie ma szansy, by potem z kimś pogadać o tym filmie. A zapewne będzie u was taka potrzeba. Ale to niestety jeden z tych filmów, które wielu ogląda tylko po to, by potem napisać "Zrozumiałem ten film. Ale nic więcej nie powiem. Nie chcę nic sugerować, ale jestem oczywiście lepszy od ciebie. A przynajmniej ty jesteś gorszy ode mnie. Pamiętaj o tym." Można przy tym filmie naprawdę odpocząć, nawet jeśli nie chwyci was na tyle, by wysiedzieć do końca. Nie złapiecie klimatu w ogóle to trudno, nie ma takiego obowiązku.

Peace out.


7/10
http://rateyourmusic.com/film/samsara/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz