czwartek, 4 lipca 2013

Wszyscy wygrywają (Win Win)

Drama & Comedy, 2011


Mike Flaherty, grany przez Paula Giamatti, jest adwokatem mającym problemy finansowe. Zdecydował się podjąć opieki nad Leo, starszym człowiekiem z lekką demencją, a sędzie zezwala na to pod warunkiem, że Mike będzie się nim opiekować w domu. Mike inkasuje pieniądze, a staruszka odstawia do domu opieki. I wszyscy będą zadowoleni, bo tylko Mike o tym wie. Do czasu, gdy na progu domu Leo pojawia się cichy nastolatek z blond włosami imieniem Kyle, który przyjechał do swojego dziadka, by z nim zamieszkać.

Chillin

Może na to nie wygląda, ale naprawdę miałem problemy z prostym opowiedzeniem zarysu filmu - bo gdyby zrobić to porządnie, trzeba by wspomnieć o wielu innych rzeczach: o żonie Mike'a, o jego córce z pięknymi włosami, o zapasach których uczy po pracy w miejscowej szkole, o bieganiu Mike'a co dzień rano z powodu stresu. Wiele jest tu postaci i wiele tematów, które będą ze sobą łączyć się w całkiem zaskakującą swoją oryginalnością historię. Nie pamiętam bym w kinie widział ludzi mających takie problemy jak Kyle. To zasadniczo główny bohater, mający bardzo mało czasu ekranowego, jeszcze mniej widz o nim wie. Bardzo cicha postać, niezabiegająca o rolę główną w historii, ale zwyczajnie kradnąca uwagę oglądającego, ilekroć pojawi się przed kamerą, i wpływający pozytywnie na wszystkich w tym filmie (z wyjątkiem jego matki). Do wszystkich, szczególnie do starszych, mówi po imieniu, zachowuje się swobodnie - ale dlatego, że jest na własnym w każdej chwili. Więcej nie powiem - ale zobaczcie, gdzie ta postać pójdzie, poznajcie ją. Jest tak fajna, że zapasy w jego wykonaniu wyglądają poważnie i... profesjonalnie. Ogarniacie?!

Jak to wszystko jest ze sobą złożone, jak wiele różnych relacji wynika z tego filmu, a reżyser wie dokładnie kiedy zrobić kolejny krok, wprowadzić nową postać, i jak poprowadzić akcję, by zmierzała w wybranym kierunku. Zakończenie jest proste, używające niewielu słów, ale bardzo wymowne, i idealnie pasujące do tak satysfakcjonującego filmu. To właściwe określenie - satysfakcjonujący. Mimo kilku dosyć łatwych momentów, jak sędzia bez problemu dający tę robotę Mike'owi, albo słabszych aktorów na dalszym planie (szczególnie uczniowie wreslingu strasznie sztuczni).

Dzięki Andrew za polecenie tego filmu.;-)


7/10
http://rateyourmusic.com/film/win_win/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz