środa, 14 sierpnia 2013

LEKARSTWO NA MIŁOŚĆ (...!)

Comedy & Crime, 1966


Nie spodziewałem się aż tak dobrego kina! Proste, bardzo łatwo skonstruowane kino, mieszające ze sobą dwa wątki w dobrych proporcjach, wypełniony bardzo miłym i pozytywnym humorem. Z jednej strony jest bohaterka czekająca na telefon od ukochanego, który no nie dzwoni... nie kocha? Jest zajęty? Pracą? A może... czymś innym? Nie, musi przestać o tym myśleć... Jaka szkoda, że nie zadzwonił, gdy był tu tamten facet, mogłaby nie odebrać ze względu na niego... Nie, lepiej odbierze, ale w czasie rozmowy powie do tamtego: "Ile słodzisz", a potem do słuchawki: "Nie, to nie do ciebie", i nie będzie mocnych, na pewno zapyta, czy ktoś u mnie jest...
Takich myśli z offu jest tu mnóstwo, a najlepsze, że to nie seksizm (;D), tylko adaptacja powieści Chmielewskiej - która jak się okazuje żyła już w '66 i miała się całkiem nieźle.

Na wątek wariatki nakłada się historia złodziei, a łączy ich... pomyłka. Od rana bohaterka odbiera telefony od różnych ludzi, świat powariował. Wciąż ktoś ją pyta, czy to pralnia, czy dodzwonił się do fabryki, na którą ktoś gdzieś ma być, jak coś ma być zrobione... I cały czas tylko odpowiada: "Nie, pomyłka". "Nie, pomyłka!". W końcu miarka się przebrała, zaczęła żartować z tych, którzy do niej dzwonią. W ten sposób stała się choćby łącznikiem wspomnianych złodziei z ich szefem. Będzie ciekawie!

Dziś można by to określić europejskim letnim kinem. Widać, że ekipa dobrze się bawiła, całość natychmiast zyskała moją sympatię, a mordka cieszyła się cały czas (szczególnie w scenie, gdy pierwszy raz odwiedził ją ten chłop, a ona pierwsze o czym pomyślała, to czym go trzasnąć, gdyby miał złe zamiary). Jeden z tych filmów, które pewnie jeszcze nie raz obejrzę, jeśli się natknę na niego w telewizji.


7/10
http://rateyourmusic.com/film/lekarstwo_na_milosc/

"Wersja samobójstwa odpada... Nikt nie uwierzy, że najpierw stuknęła się w głowę, a potem odkręciła gaz"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz