piątek, 30 sierpnia 2013

Wściekły byk (powtórka)

Biopic & New Hollywood, 1980


Powinienem obejrzeć w tym dniu jakiegoś gniota z danego roku, ale spojrzałem po swoich ocenach i okazało się, że już widziałem dwa takie obrazy, które oceniłem bardzo nisko... więc już nie muszę nadrabiać. Zamiast tego film, który obejrzałem dawno temu, nie spodobał się, tłumaczyłem to jako "Nudny - bije się, nie bije, znów się bije, i tak w kółko", ale lepiej powtórzę.

Zaczynamy w latach 40 XX wieku, gdzie poznajemy bohatera - boksera Jake'a La Motta, postać autentyczną. I jest on dupkiem. Prawdopodobnie najgorsza postać w historii kinematografii. Gdzieś mam, że to na faktach, tak odpychającego sk... ekrany nie gościły nigdy. Jeśli myślicie, że ten facet co zdradzał żonę w "Stukostrachach" był dupkiem to nie wiem, jak określicie La Motta. Pierwsza scena, w której się nie bije, i już zaczyna kłótnię. Powiedział: "Podaj mi tego steka" i go nie dostał, więc zaczął krzyczeć. A gdy dostał to i tak wywalił stolik do góry nogami i krzyczał dalej. A potem o dziwo będzie tylko gorzej. Przecież już po 26 sekundach był największym dupkiem wszechczasów, po co starał się bardziej?

Najlepiej podsumował to Eddie Izzard.



Wiem, że powinno mi być go szkoda, bo sobie niszczy życie i nie umie przestać... Ale dlaczego? Ta postać nie ma nic poza tą jedną cechą. Nie ma przeszłości. Nie ma osobowości. 100% dupka w dupku.

Film trzyma się dosyć solidnie dzięki aktorstwu i reżyserii, do tego to chyba właśnie "Wściekły byk" wprowadził kamerę na ring, ale... to nie wystarcza. Poza tym jak się okazuje, nie lubię kina sportowego*. Chłop przegrywa, ale musi wygrać!, to ostatnia szansa!, więc dyn-dyn i jest zdeterminowany, uderza raz i przeciwnik pada, co za sukces, wszyscy klaszczmy! Poza mną. Ja się zastanawiam wtedy tylko nad jednym: czemu nie pokonał go wcześniej, skoro to było takie łatwe?


5/10
http://rateyourmusic.com/film/raging_bull/

*ale obejrzałem na YouTube parę walk z "Warriora" i te wciąż mnie zajmują, więc nie będę przesadzał.

3 komentarze:

  1. Nie wiem po co to komentuje, bo piszesz jakbyś nie czytał co napisałeś, tylko klikał i jazda kolejny wpis.

    "Wiem, że powinno mi być go szkoda, bo sobie niszczy życie i nie umie przestać... Ale dlaczego? Ta postać nie ma nic poza tą jedną cechą. Nie ma przeszłości. Nie ma osobowości. 100% dupka w dupku." - przecież wszyscy bohaterowie u tego reżysera tacy są, autodestrukcja to ich żywioł. I dupek ma osobowość, nazwa się ona osobowością dupka. A ty piszesz dwa sprzeczne zdania po sobie.

    "Film trzyma się dosyć solidnie dzięki aktorstwu i reżyserii, do tego to chyba właśnie "Wściekły byk" wprowadził kamerę na ring, ale..." - to był jeden z pierwszych sportów jakie stały się tematem filmów, jest ich mnóstwo. Jak można coś takiego napisać? Chaplin, Chaplin... pamiętasz?

    "Ja się zastanawiam wtedy tylko nad jednym: czemu nie pokonał go wcześniej, skoro to było takie łatwe?" - Bo nie było... na tym to polega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co odpisywać, skoro zadaję pytanie i jedyną odpowiedzią jest "ojtam, ojtam"? Wiem, że tego nie rozgryziesz.

      Dupek z osobowością zaczyna się, gdy ma powód by być dupkiem.

      Kamera na ringu to zdanie dosłowne, wcześniej ponoć kręcono walki spoza ringu, na zbliżeniach.

      Usuń
  2. "Dupek z osobowością zaczyna się, gdy ma powód by być dupkiem." - ale dupek to synonim od głupka którego nikt nie lubi (sprawdziłem w słowniku). Do tego, żeby nim być nie potrzeba przyczyny, już tak jest.

    "Kamera na ringu to zdanie dosłowne, wcześniej ponoć kręcono walki spoza ringu, na zbliżeniach." - dosłownie, to zmienia postać rzeczy, choć jest tych filmów tyle, że może to nie być prawda. Trzeba było by wgłębić się bardziej w temat.

    OdpowiedzUsuń