wtorek, 15 października 2013

Jestem niewinny

Legal Drama, 1936


Co by się stało, gdyby tłum w "M" się pomylił? Joe Wilson wraca do narzeczonej, rok jej nie widział, a tu nagle na drodze zatrzymuje go podwładny szeryfa, ze strzelby celuje mu w twarz, a następnie ciągnie do więzienia w charakterze podejrzanego. Plotka się roznosi, tłum domaga się ukarania tego, który porwał dziewczynkę. Ale szeryf nie ma zamiaru dopuścić nikogo w pobliżu podejrzanego. Agresja wybucha...

Nie ma tym razem atmosfery zagrożenia, niepokoju wśród mieszkańców. Prawdziwy winny guzik kogokolwiek obchodzi, jego zbrodnia - która wszystko rozpętała - zostaje porzucona jak najszybciej tylko się dało. Opowieść podano mi z punktu widzenia niewinnego, i zrobiono to dobrze. Udzieliła mi się furia bohatera i jego zagubienie wobec tego, co się dzieje. Jego strach, gdy doszło do linczu. Obok tego: zachowanie tłumu oddano całkiem realistycznie, i mogłem je zrozumieć, wczuć się w tempo wydarzeń. Poza tym cała sekwencja, od pierwszych plotek po najazd na posterunek, jest niebywale intensywna i pełna napięcia. Ogląda się to znakomicie. Brutalne i drastyczne sceny, po prostu ideał.

Myślę, że czasy w których ten film powstał, najbardziej mu zaszkodziły (plus sporo pozostałości z poetyki kina niemego) . Główna para gra szaleństwo zbyt zachowawczo, zupełnie nie czułem, żeby coś w nich pękło. A na tym opiera się cała druga połowa filmu, jest ona cała bardzo zachowawcza. Główna postać zapowiada apokalipsę, a okazuje się nie mieć żadnego planu. Do tego obowiązkowy happy-end, nawet jeśli oznacza to ucięcie filmu byle jak. Znaleziono też miejsce na dziwne przemowy, żeby na pewno nie doszło tu do "moralnej dwuznaczności". I tak dalej. Mogę jeszcze wspomnieć o początkowych dialogach, brzmiących jak te z polskich telenowel, którym stuknęło 1000 odcinków. I jeszcze te zapędy, by opowiedzieć o linczu w ogóle, z podaniem statystyk z ostatnich 10 lat... po co to było?

Powstał niezły dramat kryminalny, to na pewno. Trochę zbyt zachowawczy, zabrakło na niego pomysłów i takich tam, ale swoją misję spełnia. Dodatkowo pewne partie udały się na medal.


6/10
http://rateyourmusic.com/film/fury/


Ranking Langa (jeden z trzech reżyserów, u których mam największe zaległości)

1. Metropolis - 7+/10
2. Banion - 7/10
3. Jestem niewinny - 6/10
4. M - Morderca - 6/10
5. Zmęczona śmierć - 6/10
6. Kobieta w oknie - 4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz