środa, 9 października 2013

Lokator

Mystery & Thriller, 1927


Seria morderstw wstrząsa całym miastem. Ludzie giną, nikt nie wie, kogo podejrzewać. Główna bohaterka podejrzewa współlokatora, który niedawno się wprowadził... A reżyser podrzuca widzowi kolejne sugestie tak subtelnie, że sutki mogą rozboleć od ich przejmowania na klatę. Trochę zawiniły ludzie "wyżej", którzy nie chcieli dwuznacznego zakończenia (znany aktor mogący grać tego złego? Nie ma takiej opcji), ale wspomniany brak subtelności przeszkadza i tak. Do tego jest to film po prostu nudny. 90% filmu to zmuszanie widza by podejrzewał bohatera, oraz pokazywanie, co on robi i sugerowanie, że to on zabija. Pomijając już fakt, że dziś każdy się domyśli jakie jest zakończenie, to byłem aż tak znudzony, że było mi całkiem obojętne, czy to on zabijał, czy jednak nie.

Na dodatek to taki banalny kryminał. Są morderstwa, i ktoś je popełnia, więc... trzeba złapać złoczyńcę, i wtedy film się kończy. Było mi to wszystko obojętne po prostu. Nie ma ciekawego śledztwa, poszlak, okoliczności, bohaterów, motywu ani chociaż widowiskowego zabójstwa. Wiem, że to lata 20, ale co ja poradzę - jedna ze scen wygląda tak, że nagle kobieta się drze do kamery, ujęcie na przechodniów którzy to zauważają, a w następnym ujęciu jej ciało otoczone przez gapiów którzy przeciskają się by ją zobaczyć. Z opisu to może tak nie brzmi, ale owe morderstwo wyglądało tak, jakby ją ci ludzie zatuptali na śmierć.

Powinna być niższa końcowa ocena, ale w sumie nie jest to aż tak nudniejszy film od pozostałych Hitchcocka, jakie ostatnio widziałem, i to jest tak naprawdę jego jedyna wina. Nie wkurza, nie przekazuje głupot... jedynie nudzi.


5/10
http://rateyourmusic.com/film/the_lodger__a_story_of_the_london_fog/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz