wtorek, 29 października 2013

Obejrzałem ostatnio kilka seriali...

"Batman - TAS". Miałem się zabrać od dawna, w końcu zmotywowała mnie lista najlepszych odcinków od NC. Zachęciło mnie postawienie na psychologię postaci, i to właśnie dostałem. Większość przeciwników ma motywację, i w swoim wymiarze robi słusznie. Momentami nie mogłem uwierzyć, że oglądam serial dla dzieci. Takie odcinki jak o panu Freeze mogą być za ciężkie nawet dla dorosłego. Gotycki klimat i tak dalej, wiele tu od siebie nie mogę dodać, czego inni nie powiedzieli. Inspirujący serial, bardzo mi się podobał. Obejrzałem pierwsze 20 odcinków, więc te najlepsze ("Trial") dopiero przede mną. Będę oglądał dalej.


"Różowe lata 70-te". Z tego co pamiętałem, był to serial pełen niskiego humoru, cały czas odwołujący się do seksu. Niedawno przypadkiem obejrzałem kilka odcinków w telewizji, nie wiem który to był sezon ani nic. I obok wspomnianego seksu było tu jeszcze sporo normalnego humoru. Tytuł wisiał mi w "Chcę obejrzeć", postanowiłem zobaczyć z 15 odcinków i mieć to z głowy, zaliczone.
Dzisiaj za mną ponad 40 epizodów, i mam ochotę obejrzeć pozostałe 150. Ta produkcja przede wszystkim trzyma poziom (bezbłędny styl wizualny i casting). Nie ma słabych momentów, choć nie ma też wybitnych. W każdym jest coś wartego zobaczenia, coś co nawet jeśli nie wywoła mocnego śmiechu, to przynajmniej nie zniechęci do dalszego oglądania.
Odcinkiem który zmienił moje nastawienie był też oznaczony jako 6x22, w którym bohaterowie kombinują, co zrobić z kajakiem. I tego tak naprawdę oczekiwałem, nieco głupkowatego humoru nastolatkowego, pełnego wygłupów, to właśnie dostałem. Serial jest w pełni szczery w tym co robi, a takich produkcji nie ma wiele.
Nie powiem, by nie było tu mocniejszych odcinków. Są, nawet udane, gdy pojawia się śmierć w rodzinie z jednej strony twórcy umieją zachować powagę i pozwalają postaciom przeżyć tę historię. Z drugiej strony, robią to wysyłając Erica do baru, i tam wdaje się w bójkę. Komediowe, ale też naturalne. Nie będzie to jednak nic specjalnego, jak mówiłem: nie ma wielkich momentów. Porównałbym to chętnie do "Scrubs", tylko gorszego o 2 klasy. Ale zrobię to po obejrzeniu reszty odcinków. Wtedy też chętnie zrobię np. jakąś listę w stylu "160 najlepszych odcinków z serialu". Jest tego wart. Polubiłem ten świat, tych bohaterów. Takie detale: przyjaciele zostający na kolacji, zwracający się do rodziców bohatera po imieniu (ale bohater już mówi tylko: "Sir"). Sporo tego.


"House of Cards". Będzie krótko. Nie podobał mi się. Widziałem dwa odcinki i pas. Główny bohater bez sensu i uzasadnienie gadający z widownią to nie jest coś pozytywnego. To lenistwo w czystej postaci, brakuje tylko śmiechu z widowni. Taki bohater zepsułby każdą produkcję. Dowolna postać z "Lost" zaczęłaby tak robić, i wtedy przekreśliłbym produkcję nawet takiej klasy.
To nie jest łamanie czwartej ściany. To jest lenistwo. Obejrzyjcie "Muppety" albo "Community", tam jest łamanie czwartej ściany, i to mocno uzasadnione. Tam nie robią tego tak po prostu.
Widziałem drugi odcinek i zza tego lenistwa dostrzegłem niezłą intrygą czy coś w tym stylu, i tam twórcy jednak się starają, więc wiem, że ten serial nie jest gównem. Ale nie nadaje się do oglądania przeze mnie. Fajnie, że zaryzykowali, i innym się to podoba, ale ja odpadam. Oceny nie wystawiłem.

2 komentarze:

  1. Jak byłem młodszy to "Różowe lata 70-te" bardzo mi się podobały, teraz znowu oglądałem i już to nie to. Może jestem za stary, wciąż te same grypsy, trochę to się nudzi. Ale zgadzam się w pełni z tym co napisałeś. Jak dojedziesz do końca to są najgorsze epizody, tam już wszyscy ze wszystkimi spali, kłopoty bo kilku aktorów próbuje wymiksować się z produkcji i trzeba łatać fabułę, ale ostatni odcinek jest przynajmniej sensowny.

    "House of Cards" mi się podoba, ale tu pewnie działa znowu wiek. To jego mówienie ma sens, on wprowadza nas w dosłownie w kulisy polityki i nie ma tego wcale dużo (choć mogło być tego jeszcze mniej, tu zgoda). Ale i tak "Mad Men" kasuje wszytko co ostatnio oglądam. No może jeszcze jeden serial komediowy, który w całości obejrzałem. "Community" też fajne, ale nie mogę tego oglądać bo postać Alison Brie za bardzo na mnie działa i nie wiem dlaczego.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z 8 sezonu widziałem tylko kilka pierwszych odcinków, ale też były bardzo dobre. I zróżnicowane. W jednym Hyde budzi się na kacu i orientuje się, że ożenił się z prostytutką, nie ogarnia więc idzie do pracy, a tam zebranie hipisów :D W innym Kelso chce się oświadczyć, i słyszy najgenialniejszą odpowiedź - którą od razu przebija. Mistrzostwo świata. Może to były najlepsze epizody, to się okaże...

      Usuń