sobota, 2 listopada 2013

GRAWITACJA

Disaster, 2013


W kosmosie nikt nie usłyszy twojego narzekania na ten film.

Doktor Ryan Stone jest pierwszy raz na misji w kosmosie. Towarzyszy jej weteran Matt Kowalski. Ona stresuje się swoim zadaniem, i gdyby nie grube rękawice astronauty można by zobaczyć, jak bardzo stara się, by nie wypuścić narzędzi ze spoconych dłoni. Kontroluje się i swoje emocje, chce zachować spokój. Matt z kolei... słucha muzyki i lata w okolicy, bo może. Ich kosmiczną idyllę przerywa deszcz kosmicznych odłamków. Jedni są ranni, okoliczne urządzenia zostają zepsute, Ryan wylatuje w kosmos... a to nie jest koniec. Za półtorej godziny odłamki zrobią koło wokół ziemskiej orbity i wrócą tu.





Scenariusz jest najsłabszym elementem filmu. Projekty postaci wystarczą, ale widać, że się nie postarano zbytnio przy pisaniu. Konfrontacja weterana z newbie to bardzo mocne pójście na łatwiznę. Pod względem dramaturgicznym jest bardzo źle, im dalej tym gorzej. Nawet ktoś niezaznajomiony z kinem wyczuje, że tu chodziło tak naprawdę tylko o wypełnienie czasu, by film zaliczał się do pełnometrażowych. Nie ma tu tak naprawdę pełnoprawnej fabuły dla tak długiego filmu. Wszystko tu idzie źle tak długo, że sam jako widz zacząłem retorycznie pytać: "you gotta be kidding me?!". Szczególnie po dialogach czuć, że starano się, by całość była bardziej dziecinna. Sporo scen jest przegadanych, co często skutkuje odwrotnie do efektu zamierzonego. Widać, co chciano osiągnąć, ale to nadal będzie głupio wyglądać.



Nie było wielkiego pola manewru dla narracji, chociaż kilka szczegół wartych uwagi tu jest, między innymi w relacji bohaterów. Aktorzy sprawdzili się. Uwierzyłem w kruchość Sandry Bullock oraz pewność siebie George'a Clooney'a, jedynie ograniczenia scenariusza mogły mi w nich przeszkadzać. Alfonso Cuarón wykonał świetną robotę, jego opowieść ma bardzo dobre tempo, balansując pomiędzy momentami absolutnego bezruchu oraz totalnej demolki. Steven Price zobrazował wszystko przepotężną ścieżką dźwiękową, która jest niemal niewidzialna, bo zastępuje ona to czego w próżni by nie było słychać. Wszystkie odgłosy katastrofy i zniszczeń zastąpiono muzyką klasyczną i elektroniczną, która bezbłędnie ilustruje każdą sytuację. Emmanuel Lubezki jako operator razem z montażystą Markiem Sangerem wykonali niesamowitą robotę, i możliwe że najważniejszą przy produkcji. Dzięki nim ta opowieść ma niepowtarzalny charakter, styl, klimat. Pełno tu ujęć trwających zdaje się po 20 minut, w ciągu których cały czas coś się dzieje, a wyraźne cięcia zastąpiono zbliżeniami na detale i obrotami, dzięki nim nieskończoność kosmosu i próżnia jest namacalna. Kamera cały czas jest bardzo blisko bohaterów. Brak tutaj szerokich ujęć, perspektywy. Momentami widz jest tak blisko bohaterów, że widzi kolor ich oczu. Fenomenalna robota.

"Grawitacja" wprowadza nową jakość w kinie sci-fi, choć sam film do tego gatunku nie należy. Pełny bardzo dobrych efektów specjalnych, to niezapomniane kino przygodowe wypełnione emocjami, które trzeba zobaczyć.


Scenariusz - 5/10
Reżyseria - 7/10
Aktorstwo - 6+/10
Muzyka - 8/10
Montaż - 10/10
Zdjęcia - 10/10
Efekty specjalne - 10/10
Scenografia - 10/10
http://rateyourmusic.com/film/gravity/


...Sandra Bullock ma prawie 50 lat !! o.0

Top 4 Cuarona

1. Ludzkie dzieci
2. Grawitacja
3. I twoją matkę też
4. Harry Potter i więzień Azkabanu

5 komentarzy:

  1. Za 10 lat będzie wyglądać tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Niezapomniane kino przygodowe wypełnione emocjami, które trzeba zobaczyć." - zdecydowanie tak. Odebrałem tak samo, choć w swojej recenzji już nie pastwiłem się tak nad scenariuszem. Swoją drogą moim zdaniem nie jest aż tak słabo z tym scenariuszem, ale w sumie to czego ja się w nim doszukiwałem, było już być może doszukiwaniem się na siłę. W każdym razie pomijając wszystko inne, frajda płynąca z oglądania i przeżywania emocji jest ogromna i właśnie dlatego to jak do tej pory mój ulubiony film 2013 roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Film bardzo interesujący z pięknymi zdjęciami i zagrożeniem, którym jest nic innego jak pustka. Zrobił na mnie wrażenie, chociaż te podniosłe kwestie mnie drażniły. Do reszty dialogów raczej bym się nie przyczepiał. Ogólnie to bardzo dobra produkcja.

    Ja się tylko nie zgadzam, że to jest science-fiction.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cuarón w wywiadach podkreślał, że film rozgrywa się w teraźniejszości. Z tym "sci-fi" nie chodziło mi o to, że sam film należy do tego gatunku, tylko wniesie powiew świeżości do niego. Pokręcone to, lepiej zedytuję...

      Usuń
    2. To jak najbardziej sci-fi. Ten gatunek to nie znaczy rok 279867 i przechadzające się wszędzie roboty, czy latające w tornadach rekiny (SyFy). Grawitacja to jak najbardziej sci-fi...

      Usuń