środa, 27 listopada 2013

Monterey Pop (6/10)

Rockumentary, 1968


The Who, Cass Elliot*, Simon & Garfunkel, Jimi Hendrix, Otis Redding... nawet znalazło się miejsce dla żeńskiego Iana Browna, która na początku filmu tłumaczy, czym jest tytułowy festiwal. Gwiazdką, Urodzinami, i Wielkanocą połączoną w jedno. "Monterey Pop" to zapis tamtego wydarzenia, narodzin nowej muzyki, tamtych czasów. Wszystko bezbłędnie.

The Who oczywiście coś tam zdemolują, Hendrix będzie uprawiał seks z wiosłem w trzech różnych pozycjach (a na koniec oczywiście je podpali), Otis Redding będzie improwizował na scenie w najlepszym stylu, The Mamas & The Papas przebiorą się za Sierżanta Pieprza (a główny wokalista założy czapkę Jay Kaya), na koniec jeszcze jakiś Hindus będzie 10 minut grać na cytrze. Wszystko to przeplatane widokami "na drugi dzień", kiedy to budzą się ludzie na środku pola i niczego nie pamiętają z festiwalu. Zawsze mnie ciekawiło, jak to wygląda, i teraz wiem.

Jak ktoś lubi takie widoki lub bardzo kocha owych muzyków, to da zapewne wyższą ocenę ode mnie. Niemniej, każdy dokumentalny aspekt "Monterey Pop" wykonano na medal. Lepiej tamtych czasów pokazać nie można było.

*ale wtedy jeszcze nie śpiewała "Make Your Own Kind of Music".
http://rateyourmusic.com/film/monterey_pop/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz