wtorek, 12 listopada 2013

Ukrzyżowani kochankowie

Tragedy, 1954


Japonia, XVIII wiek. Za zdradę na mężu karą jest wspólne ukrzyżowanie wraz z kochankiem. Wcześniej na szafot są prowadzeni główną ulicą, by wszyscy ich zobaczyli, spojrzeli w twarz. W ten sposób zaczyna się zresztą film. Głównym bohaterem jest pracownik ważnego drukarza, poproszony o pożyczkę dopuszcza się oszustwa. Musi uciekać...

Kodeks honorowy jako fasada, za którą stoi tylko ból. Bohaterowie zmuszeni do wyznawania moralności, której nie podzielają, i konflikt z tego wynikający. Dosyć częsty motyw w ówczesnej kinematografii japońskiej, w tym obrazie jest również bardzo dobrze wykonany. Świat oparty na przysługach, udawaniu, sztucznej zależności od innych - członek twojego domu zrobi coś złego, hańba pada i na ciebie. Ludzie jako produkt niezdolny do kłamstwa lub oszustwa, a jeśli coś złego zrobi, pierwszy jest do wymierzenia sobie kary. Efektowne, ale za jaką cenę? - to tylko ogólne zdania.

Historia w którą można uwierzyć, cieszyć się potem, że dziś jest lepiej niż wtedy. Trochę szkoda, że ludzie zakochują się tu niczym w dzisiejszych komediach romantycznych, ale czegoś takiego można się spodziewać po filmie zrobionym na podstawie historii sprzed kilkuset lat. Do tego postać kobieca jest o wiele naturalniejsza i mniej przerysowana niż w takim "Rashomonie", choć ma swoje gorsze chwile.

Bardzo dobra historia, z bardzo dobrą dramaturgią. Opowiedziana tak, że nawet nie mieszkając w tamtejszej kulturze, można zrozumieć bohaterów. A to z czasem staje się coraz trudniejsze...


7/10
http://rateyourmusic.com/film/近松物語/


Ranking Kenji Mizoguchiego

1. Opowieści księżycowe
2. Ukrzyżowani kochankowie
3. Zarządca Sansho (do powtórki)
4. Ulica hańby

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz