niedziela, 26 października 2014

Oculus (7/10)

Psychological Horror, 2013


Wiele lat temu Tim zabił swojego ojca, który wcześniej torturował swoją żonę do śmierci. Był wtedy mały, więc trafił do szpitala na leczenie psychiatryczne. Dziś kończy 21 lat, doktor orzeka, że jest zdrowy i wypuszcza go. Tam przejmuje go Kaylie, niewiele starsza siostra. Ma dla niego niespodziankę: odnalazła lustro, które ich ojciec kupił wraz z przeprowadzką do nowego domu. Teraz chce udowodnić, że zarówno za zbrodnię ojca jak i jej młodszego brata odpowiada ten tajemniczy antyk, który potrafi wpływać na otoczenie i to, co widzą ludzie będący w jego zasięgu. Wszystko w imię przysięgi, którą złożyli oboje w dzieciństwie: zniszczą lustro, dla papy.

Główne źródło niepewności i napięcia bierze się z gry widzem, który nie może być do końca pewny, czy to co widzi wydarzyło się naprawdę, czy też jest tylko wyobrażeniem powstałym w głowach bohaterów. A jeśli tak - czy lustro ma z tym coś wspólnego, a może to odzywają się traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, gdy ojciec ich terroryzował? Każde wydarzenie można wytłumaczyć, każde wspomnienie może być iluzją. Oboje pamiętają pewne momenty inaczej. Co tak naprawdę się wydarzyło w przeszłości? Jak doszło do tego, że syn zabił własnego ojca? Równolegle z badaniami w teraźniejszości widz poznaje przeszłość. Obłęd i uczucie niepewności rośnie w idealnym tempie, gdy to obie linie fabularne przeplatają się wzajemnie a bohaterowie widzą przeszłość razem z nami... bo to tylko retrospekcje, prawda? Prawda?

Tylko nie mrugaj.

To cholernie inteligentnie wykonana produkcja. Jestem w szoku, że zaledwie rok temu powstała produkcja tak silnie oparta na montażu i zdjęciach, która wszystkie te elementy splata w jedno z reżyserią już na poziomie scenariusza. Tak, na początku wraz z pierwszą retrospekcją widz dostaje podpowiedź, że te sceny rozgrywają się 11 lat wcześniej, ale od tego momentu każde przejście jest sygnalizowane jedynie obrazem, a z czasem służy do mieszania w głowie oglądającemu. Bohaterowie przeskakują z okresu dziecięcego do dorosłości w jednym ujęciu, w przyszłości zamykają się w łazience, by uciec przed ojcem który gonił ich ponad dekadę temu. Montaż służy również dynamice. Gdy na początku lekarz mówi Timowi, że może już opuścić szpital, na początku mówi tylko do niego. Jednak do momentu, gdy skończy mówić, nastąpiło ciche przejście do kolejnej sceny, w której mówił już do rady nadzorczej, odpowiedzialnej za zwalniania pacjentów. Jasna cholera, filmy wciąż można montować w taki sposób? To czemu tak częściej nie robią?!

Jeśli miałbym napisać o tym, co bym chciał "Bardziej" byłoby to większe wykorzystanie całego domu, a nie tylko kilku pokoi. Nie ma tu też tła dla historii - gdyby siostra nie postanowiła dopełnić obietnicy, co by wtedy się zdarzyło? Gdyby niczym w "Nie do wiary", po nocy spędzonej w nawiedzonym domu nagrania niczego by nie pokazały, wtedy... no, nic. Tylko zmieniliby tytuł na "Paranormal Activity 6,5". Poza tym aktorzy zdają się nie wiedzieć do końca kogo tak naprawdę grają. Bohaterowie mają pewne ubytki. Mogę tak pisać, bo było parę sposobów by usprawnić tę produkcję, bym mógł ją lubić jeszcze bardziej.

Ale i tak jestem za nią wdzięczny. Jednym z moich ulubionych horrorów jest "Nawiedzony" z 1963 roku, również oparty na niepewności tego, ile z tego co widzę rozgrywa się w głowie bohaterki, a ile naprawdę miało miejsce. Oglądaliście tamten, to wiecie czego się spodziewać po tym. I to dostaniecie. "Oculus" zawiera śladową ilość jump-scare'ów ale skupia się na straszeniu poprzez tworzenie atmosfery niepewności. Mój ulubiony moment filmu to bohaterka widząca w pokoju ożywionego człowieka którego przed chwilą zabiła. Zamiast krzyczeć, zbiera się na odwagę i... rusza dalej. A tamten mężczyzna tylko się uśmiecha. Co to do cholery miało znaczyć?

Plus Starbuck z BSG. Ależ ona się postarzała przez te 10 lat...

A stąd usłyszałem o tej produkcji (od 10 minuty)

4 komentarze:

  1. Napiszę Ci tutaj - po przeczytaniu możesz wywalić. Na FW nie mogę odpowiedzieć - wszystkie okienka przestały działać (cud że wcześniej napisałem tamten post).
    Nie, nie zmieniłem przeglądarki. I nie zmienię. Z 50 stron na których siedzę tylko FW szwankuje.
    Ich stronka od wieków była zjebana i to oni powinni coś wreszcie z tym zrobić, a nie ja. Dlatego nie, nie zmienię przeglądarki - niech się pierdolą dalej jak potłuczeni - leję na nich ciepłym sikiem.

    Miałeś rację - FW nie nadaje się nawet do klikania w gwiazdki. Tym bardziej, że ja już gwiazdek nie widzę :) Kekekekekekekeke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem na myśli takie jednorazowe przeskakiwanie na inną przeglądarkę. Z tym blogiem przez pewien czas miałem problemy na jednej ze starszych Oper, więc posty pisałem z Mozilli przez jakiś czas. A tak, to Opera rządzi i tyle.:)

      A na przyszłość, po prawej na dole masz tutejszego "PM".

      Usuń
    2. Tak, domyślałem się, że gdzieś pewnie PW jest, ale jak ostatni lamer, olałem szukanie i wskoczyłem z buta frontowymi drzwiami. Wybacz ten offtop, który wypieprz teraz w kosmos, Pobijesz rekord Felixa i tego drugiego gościa, tyle, że w innym kierunku..
      Teraz już wiem, nie będę zawracał niepotrzebnie gitary.

      BTW, nawet temat z laskami przeczytałem. Ale nie wiem jak się nie do niego odnieść. Poczekam może na tą "całość".
      Jołki Połki !!

      Usuń
    3. A ja jako anonim bardzo sobie takie cudze prywatno-jawne pogaduchy.

      Usuń