sobota, 22 listopada 2014

Chce się żyć (5/10)

Drama, 2013
Pani zajmująca połowę plakatu to
Katarzyna Zawadzka


Generalnie - nie mam zamiaru pisać już o filmach, których nie polubiłem. Ten jednak ma mocną bazę fanów i trzeba wyjaśnić swoją niską ocenę.

Znajoma napisała: "Oasis to to nie jest", mając na myśli film "Oaza" Chang-dong Lee z 2002 roku. Trafne, jednak co to znaczy? U Koreańczyka kalectwo było środkiem do opowiedzenia pełnoprawnej fabuły, co w efekcie pozwoliło zatoczyć koło i opowiedzieć przy okazji o samym kalectwie. Tam głównym bohaterem był idiotą który zakochał się w kalece - miał ku temu powód, ona w logiczny sposób odwzajemniła uczucie. Relacja była przejrzysta, widać była na czym ona się opiera. W "Chce się żyć" nie ma fabuły ani bohaterów, jest tylko kalectwo i kobiety mające zapewne fetysz facetów dziwnie wyginających palce. I cycki. Jest tu sporo cycków.

Sam do "Oazy" porównywać więcej nie będę, bo w polskiej produkcji chciano osiągnąć coś innego, porównując większość elementów ob produkcji widać między nimi diametralną równicę. Mi tamten film kojarzył się wyłącznie w momentach, gdy bohater znajdował - z braku innego słowa - wielbicielkę. I wyglądało to tak, że siedzi sobie bohater, kobieta do niego podchodzi... i to tyle. Już na niego leci. Nic o niej nie wiadomo, jak ma na imię, czemu na niego leci, czy na pewno leci, czy wszystkie tak na niego reagują, czy może napisał (hehe) do Mikołaja i dlatego teraz tak jest. Takiego kina wybitnie nie trawię.

Reżyser jest strasznie skoncentrowany na Ogrodniku i tym, że jego postać to kaleka. I to wszystko co w sumie zapamiętam z filmu. Nie pamiętam twarzy żadnej innej postaci, ani jak miała na imię. Nikt tu nie ma osobowości, wszystko jest przedmiotem bez życia. Nie ma tu historii. Czułem się, jakbym oglądał krótki metraż, raz za razem, i nie mam pojęcia, czemu "Chce się żyć" trwa ponad 100 minut. Tu są same epizody, i każdy chciał mną manipulować w jakiś sposób. Za każdym razem słyszałem scenarzystę mówiącego do mnie z ekranu: "skoncentruj się na tym, że chcę teraz byś się zasmucił lub lekko uśmiechnął, i zapomnij o wszystkim innym... Proszę, ja się nad tym męczyłem całe 2 minuty"

I tak bohater podjeżdża do schodów i próbuje się zabić, lecąc na japę. Zero budowania tej decyzji (jeszcze scenę wcześniej miał postawę: "Trudno, jest jak jest"), a ja w jej trakcie myślałem tylko o jednym: przecież on się zrzucił z półpiętra. Widzę to wyraźnie. Jak on dojechał tu bez czyjeś pomocy? A może zjechał tam sam, ostrożnie, stopień za stopniem - by po drodze się nie wywalić? Hehe, nie, to byłoby nielogiczne. Więc co, pielęgniarz go tu sprowadził a potem sobie poszedł? Mam w to uwierzyć? Przecież to debilizm. Ale liczy się dramat! (i wygodne miejsce do kręcenia sceny) Kaleka ma dosyć takiego życia i chce się zabić. Płacz, widzu, płacz. I prześlij 10 znajomym, bo inaczej nie kochasz swojej matki.

To manipulowanie trochę wytrąca mnie z równowagi, ale tak ogólnie to nie chciałbym, by mój tekst miał bardzo agresywną wymowę. Wizja reżysera, jakby nie było, udała się w paru aspektach. Chciał pokazać, że pod spodem upośledzenia jest normalnie myślący człowiek, tylko nie potrafiący się komunikować w żaden sposób. I to dało radę w jakimś stopniu. Mateusz był prawdziwy, szkoda tylko, że miejscami go "urabiali". Ktoś mu mówi: "Lubię cię", a nasz główny bohater jest taki fajny, że w myślach mu odpowie: "A ja ciebie nie."

Jest jeden "luźny" tekst, który wyszedł. Gdy Mateusz opowiadał o tym, że ma własny ranking cycków. Jedynka to jego siostra.:D

Po obejrzeniu "Oazy" napisałem: "Nie tylko oni nie są przystosowani do nas, ale też my do nich". "Chce się żyć" chyba chciało mi powiedzieć, że w domach opieki pielęgniarki powinny chodzić wydekoltowane i w ten sposób pacjenci będą mieli już udane życie. Przynajmniej tak mówią składniowe: 98% filmu to kalectwo, 1,99% to cycki. A z wierzchu gruba warstwa manipulacji...

5 komentarzy:

  1. Ja tam ten film lubię. Jest taki...szczery i uroczo niedepresyjny.

    Że przecież gość, który ma totalnie spierdolone życie, też myśli o cyckach. I że gdyby umiał podnieść kufel piwa, to chętnie bym się z nim tego piwa napił, bo to fajny żartowniś. I jak tacy ludzie jak oni postrzegają świat, skoro widzieli w życiu 4 ściany mieszkania, szpitala, ulicę z okna i plac zabaw. I 3 pary cycków.
    I o tym wszystkim można opowiedzieć bez nadęcia. Dlatego go bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwa pewnie dałoby się wypić, tylko wyglądałoby to jak tortury, z łapaniem chłopa od tyłu, trzymaniem za czoło, nalewaniem płynu do ust gdy tamten się kręci... Czemu ja z tego żartuję?

      "Uroczo niedepresyjny", to dobre określenie.

      Usuń
    2. Wiadomo - w 90% filmach zrobiliby film o patologii. Dostało by się każdemu po trochu. Po obu stronach, by równo puchło. A zrobili film o niepełnosprawnym gościu gapiącym się na cycki. To już coś. Jest progres :)

      Usuń
  2. A ja się zgadzam, film manipuluje, do tego jest pasożytniczy, podkrada z jednego ze znanych filmów dokumentalnych, muzyka w filmie to quiz z czego kompozytor zerżnął dany fragment partytury (co mnie irytowało przez cały seans). Film ratują aktorzy, którzy naprawdę ofiarnie zagrali, a pani Katarzyna Zawadzka jest to zjawiskową istotą i ma jedyna poza głównym bohaterem naprawdę rozbudowaną i nieszablonową rolę, inna sprawa, że brakuje tu paru scen aby ja lepiej naszkicować. Widziałem ją jeszcze w "Baczyńskim", gdzie jej rola była jeszcze bardziej uboga, ale i tak przeciągała uwagę, ma coś w sobie. Ale szczęścia do ról to nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie z niej jeszcze polska Mia Wasikowska.;-)

      Szukałem jej nazwiska, bo gdy byłem na "Grawitacji" w kinie to przyglądałem się plakatowi wielkiemu jak ściana. I do dziś nie wiem, czemu nie podali tam nazwiska kobiety, która zajmuje połowę jego powierzchni...

      Usuń