wtorek, 11 listopada 2014

Retrospektywa Lost - sezon 1, cz. 8


1x15
"Homecoming"
reżyseria: Kevin Hooks [2]
scenariusz: Damon Lindelof [5]
zdjęcia: Michael Bonvillian [5]


Claire pojawia się w lesie, Ethan jednak chce ją odzyskać. Czyli co, wypuścił ją i zmienił zdanie? Samej udało się uciec? Jest jego szpiegiem? Czy może chodzi tu o co innego?

Nieważne. Trzeba się bronić. Ethan zagroził, że będzie mordować jedną osobę dziennie do czasu, aż dostanie co chce. Więc zagubieni organizują się i bronią. Ustawiają pułapki, planują, czuwają. Super zobaczyć tych ludzi współpracujących tak naprawdę pierwszy raz, przynajmniej na taką skalę. Nawet anonimowi rozbitkowie w tle zdają się tworzyć zgraną grupę z pierwszoplanowymi bohaterami, których widz zna. Wszystko rozwija się w męskie polowanie po lesie i świetną scenę bijatyki.

Plusy jednak ledwo równoważą minusy, a te są poważne. Claire wracająca z amnezją (!), Ethan wychodzący na mordercę ze slasherów (!), Charlie biorący sprawy w swoje ręce to, cóż, pójście na łatwiznę. Jedno z niewielu w kontekście całego serialu. Zawodzi tym bardziej, że na dobrą sprawę cała retrospekcja była budowaniem wiarygodności takiego obrotu spraw. Wyszło na słowo honoru, a więc... porażka.

Plus postaci poboczne w retrospekcji, które znowu są przedmiotami a nie ludźmi. To samo w kolejnym epizodzie...
5/10


1x16
"Outlaws"
reżyseria: Jack Bender [5]
scenariusz: Drew Goddard
zdjęcia: John Bartley 


Historię o Jamesie idącym zapolować na dzika wypada lepiej niż ją zapamiętałem. Jest niezręczna i pokraczna, ale też sporo w niej dobrych elementów. Częściowo naprawiony jest błąd z 1x08, i zamiast czytania listu, pokazano koszmar dzieciństwa jednej z postaci. I w ten sposób to zostało przeze mnie zapamiętane, na Kasię Lektorkę już teraz w ogóle nie zważam. Mocna, subtelna i potężna scena.

Potem jest udana scena grania w "Ja nigdy..." przy ognisku (chociaż mogła być lepiej napisana, oglądam kolejny raz i widzę brak płynności i wymuszony finał) oraz opowieść Johna Locke'a. Dziwna, niezręczna, ale Kate i James reagują właściwie więc i cała scena wybrzmiewa jak należy. Początkowy szok nie przeszkadza dostrzec, że sama opowieść jest cholernie dobra.

I najważniejsze: nieme zakończenie. Konfrontacja z dzikiem. Spojrzenie i pokerowa twarz Josha Holloweya. Co wtedy sobie pomyślał? Nie wiadomo. Czy dzik był czymś więcej, czy to sprawa Wyspy? Zapewne nie. Bez konteksty, bez narzucania, nawet mogę się sprzeczać, czy cokolwiek tu twórcy sugerują widzowi. Równie dobrze Sawyer mógł się cofnąć psychicznie do momentu, gdy nie był zdolny do zastrzelenia żywej istoty i "stchórzył". A jednak oglądam to starcie i widzę tam więcej niż mogło faktycznie się wydarzyć. Potęga niemych scen.:)

Retrospekcja ma kilka wyjątkowych momentów. Ją i ogólnie cały odcinek napisano z większym rozmachem. Nie chodzi tu tylko o jedną osobę i jedną postać. W tle Michael buduje tratwę, Charlie chowa Ethana, Hurley podejrzewa, że ten ma "Shell-shock" więc prosi Sayida o pomoc. I to się dzieje teraz. W przeszłości James spotyka w barze Christiana Shepharda, co jest uzupełnieniem innej retrospekcji. Zakończenie w deszczu wygląda jak scena z dobrego, koreańskiego kryminału. Solidny, pozytywny odcinek, chociaż wyjątkowo mało znaczący.
6+/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz