środa, 26 listopada 2014

(serial) Newsroom - sezon 1

Political Thriller ;-), 2012


Wiecie, że ten serial ma tylko 25 odcinków, i to licząc z trwającym właśnie trzecim sezonem, który ma być ostatnim i kończy się na dniach? Na co czekanie? Na zachętę? To proszę:

"Newsroom" ma najlepsze dialogi w historii kina.
To czyste kino rozmawiania, dyskutowania, kłócenia się. Akcja opiera się na tym, co zostanie powiedziane, wykrzyczane i wypracowane poprzez komunikację głosową. Każda linijka została ujęta w uniwersalny, ciekawy sposób, najmniejsza pierdółka była tak opowiedziana by była fascynująca. Nie ma tu jednego pudła, każda sekunda jest idealna i bezbłędna, cudowna. Tego się słucha wybitnie dobrze. Postaci są ciekawe i wyróżniają się, nawet jeśli jest to akurat stażysta mający 20 linijek w całym sezonie. Nie ma tu zasady bawienia się gniewem choleryków, charaktery są zróżnicowane. Każdy jest inny i toczy z kimś jakąś wojnę co chwila, nawet jeśli jest spokojny, niezręczny, małomówny lub zajęty, ale będzie się kłócił do końca.

Najlepsze jest to, że wszyscy są cholernie błyskotliwi. Zdają się potrafić prowadzić kilka rozmów jednocześnie, nie gubią wątku i pamiętają wiele detali, posiadają ogromną wiedzę z ekonomii, polityki, kultury. Gadają szybko, inteligentnie, rozumieją się w lot i nie zatrzymują się. I powtórzę: wszystko mówią w bajerancki, przyjemny sposób. Jakby grali w programie "Jeden z dziesięciu", to trwałby na antenie bez przerwy przez tydzień, i wszyscy nadal mieliby po trzy szanse. Ich mobilność i praca umysłu jest imponująca.

Tym, czym narracja jest dla "Lost", tym jest dialog dla "Newsroom".

I’ve bought milk before your relationship started that was still good to drink after it ended.


Serial opowiada o dziennikarzach podejmujących próbę prowadzenia prawdziwych wiadomości.
Postacią centralną jest tu słynny prezenter wiadomości, Will McAvoy który swoją pozycję zawdzięcza nieopowiadaniu się po żadnej ze stron, jednocześnie będąc przychylny obu. Podczas wywiadu traci nad sobą kontrolę i na pytanie studentki "Czemu Ameryka jest najlepszym krajem na świecie?" odpowiada: "Ameryka nie jest najlepsza". I nie zatrzymuje się. Wytacza najcięższe działa i demaskuje wszystkich w kilka minut.

Następnie idzie na urlop, a po powrocie zostaje odwiedzony przez pewną kobietę imieniem Mackenzie MacHale, która namawia go, by zabawili się w Don Kichota i zaczęli prowadzić wiadomości ważne, warte wysłuchania. W ogromnym skrócie, bo jest tu sporo zamieszania z zarządem, dotychczasowymi współpracownikami Willa, którzy wolą uciec z tonącego okrętu i przenieść się do innego dziennika, oraz niewyjaśnioną znajomością z Mac. Jaką ona i Will mają przeszłość? Czemu właśnie ją prezes firmy wybrał na producenta wiadomości? Wszystko to na tle prawdziwych wydarzeń - jest również morderstwo Osamy Bin Ladena.

Cała główna fabuła tego sezonu rozwija się przez kilka pierwszych odcinków, i dotyczy szeroko pojętej pracy dziennikarskiej w całym jego spektrum. Relacji prezentera z widownią, prezentera z samym sobą podejmującego wybór o czym i jak mówić, jego rolą w świadomości społecznej, jego przyczyną w rozwijającym się systemie opartym na obywatelach którzy są niedoinformowani co się tak naprawdę dzieje... Potem oczywiście zależność między materiałem i liczbą widzów, co równa się liczbie reklam (badania są prowadzone właściwie co dzień, kto i w którym momencie dziennika ich ogląda). Na końcu jest oczywiście taka zależność, że dyrektor spółki prowadzi interesy z kongresmenami, i to stąd jest ponad 90% pieniędzy które zarabia cała firma. Właściwe wiadomości i tabloidy czy programy śniadaniowe to przy tym mały procent.

Nie ma tu wskazywania winy, albo mówienia, że wina czyjaś w ogóle jest. "Newsroom" mówi, że jest problem. I niezależnie od tego, w jakim stopniu zależy on od ciebie, to wciąż jest twoja działka. I odpowiedzialność za nią spoczywa na tobie. A bohaterowie nie tylko ruszają na krucjatę, ale robią to również dla siebie. By czuć dumę z wykonanej pracy. Piękne.


Powyższy akapit jest dla tych, co czytają jedynie ostatni akapit, by wyrobić sobie zdanie.
Niniejszy akapit to zbiór różnych uwag, które mam w głowie ale tekst wyszedł za długi i muszę skończyć.
- Jest to serial całościowy
- Serial jest bardzo Amerykański, ale w ten dobry sposób. Postaci chcą być dumni ze swojego kraju, ale widzą, że nie mają ku temu powodu - więc będą na niego pracować.
- Większość pochwał odnośnie bezbłędności dialogów spoczywa na barkach pilota i paru kolejnych epizodów, bo z czasem w odcinkach pojawiają się nawet cała scena będąca zwykłym dialogiem. Straszne, prawda?
- Dramaturgia i pisanie scenariusza wiadomości w trakcie kręcenia na żywo, z wyliczaniem co do sekundy. Geniusz.
- Sporo przy tym realizmu, całość wydaje się tylko nieco bardziej żwawa niż praca w "Baltimore Sun" (ukazana w "The Wire").
- Są tu też sztuczki narracyjne, ukazywania treści odcinka w nielinearny sposób, gdy to dopiero w połowie albo i później wyjaśnia się, co jest "teraźniejszością", a co jedynie retrospekcją.
- za jedyną wadę serialu uważam jego czołówkę, która jest wolna i nudna. Wolałbym 3 minuty reklam zamiast niej.
- w całości brakowało mi pokazania, jak ci ludzie na bieżąco się rozwijają i zdobywają nową wiedzę. Chciałbym to zobaczyć, bo oni już wchodzą do akcji mądrzy i w ogóle.

Już oglądam kolejny sezon
Sezon I - 7+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz