sobota, 1 listopada 2014

U progu tajemnicy (7/10)

Horror, 1945


Przyjeżdża mężczyzna w gości. Gdy tylko wchodzi do pokoju, zaczyna się dziwnie zachowywać. W końcu wyjaśnia, że oni wszyscy pojawili się w jego śnie. Razem, w tym pokoju. Nie pamięta szczegółów, ale już sam fakt przyprawia go o ciarki na plecach. Zaczynają rozmawiać o zjawiskach niewytłumaczalnych, każdy po kolei opowiada swoją historię - kiedyś zasłyszaną, albo byli nawet jej uczestnikami. Opowieści o duchach, nawiedzonych obiektach lub pomieszczeniach. Czy to naprawdę istnieje? Czy główny bohater naprawdę zna przyszłość?

"Dead of Night" to produkcja antologiczna - zbiór nowel połączonych jednak jak widać pełnoprawną fabułą. Nie czułem, że to kilka historii następujących po sobie bez ładu i składu. I chociaż każda przedstawia innych styl straszenia oraz miała innego reżysera, wszystko łączy się w jedno gdy tylko nastanie zaskakujący finał. Każdy gość opowiada swoją historię - raz jest to klasyczny gothic horror o dziewczynce która znalazła pokój w którym się bawiła z pewnym dzieckiem, by na końcu dowiedzieć się, że to właśnie w tym pokoju sto lat temu doszło do morderstwa siostry na swoim młodszym bracie... A zaraz potem następuje zmiana tonacji, bo oto byłem świadkiem opowieści o dwójce golfistów bijących się o kobietę. Jeden przegrywa i topi się z rozpaczy w jeziorze. Nie, nie z powodu kobiety - o nie. Bo przegrał w golfa! Humor brytyjski w najlepszym wydaniu, nie mogłem uwierzyć jak szybko zacząłem się śmiać po serii wcześniejszych straszydeł.

To klasyczny film. Czarno-biały, z tanim aktorstwem, staroświeckim poczuciem humoru i historiami. Ale działa. A fakt, że skutecznie wypełnia swoją rolę nawet dzisiaj, zaskakuje najbardziej. Porządna produkcja, idealna na Halloween.

2 komentarze:

  1. Ode mnie podpatrzyłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Top 100 horrorów na RYM.;-) Ale twoja ocena zmotywowała, by obejrzeć jeszcze w tym roku.

      Usuń