wtorek, 16 grudnia 2014

Retrospekcja Lost - sezon 1, część 12 + podsumowanie


1x23-25
"Exodus"
reżyser: Jack Bender [6, 7, 8]
scenariusz: Damon Lindelof [7, 8, 9] & Carlton Cuse [3, 4, 5]
zdjęcia: Michael Bonvillian [9, 10, 11]


Trzyodcinkowy finał, którego pierwsza część to budowa obszernego fundamentu. Francuzka zjawia się w obozie Zagubionych, by ostrzec ich. "Others" nadchodzą. Widać ich dym, taki sam gdy 16 lat temu przyszli by zabrać jej dziecko. Teraz najwidoczniej chcą zabrać syna Claire. Zaczyna się przygoda na trzech frontach: Michael woduje tratwę razem z Jinem i Sawyerem, by uciec ze swoim synkiem z tej wyspy. To najważniejszy plan, przygotowywany od kilku odcinków. Potem trzeba się zatroszczyć o pozostałych, którzy tu zostają. Trzeba im zapewnić bezpieczeństwo. Tu rozwiązaniem jest właz odkryty przez Locke'a. Francuzka z kolei może pomóc go otworzyć, przy pomocy dynamitu którym wysadziła własną bazę. Ostatni atrakcja objawi się w następnym odcinku, gdy Danielle postanowi z jakiegoś powodu zaatakować Claire i zabrać jej dziecko. "Exodus" to ponad półtorej godziny biegania, napięcia i finałowego clifhangera, który rozrywa na kilka sposobów jednocześnie. Tego można było oczekiwać po takim serialu. Na koniec orientujesz się, ile tak naprawdę nie wiesz o tym świecie.

To wielki finał. Jego pierwsza część sprowadza się tak naprawdę jedynie do sceny wodowania tratwy, która jest więcej niż piękna. Tak przeze mnie cenione ujęcia z wyciągnika, jak w starym kinie, przedstawiające ogrom zdarzenia. Masowa scena w miniaturce, w której wszyscy są zaangażowani. Oni tam są, pchają z całych sił, tratwa i plaża też są prawdziwe. To więcej niż sukces postaci, i ich radość. Tu ta granica się zaciera, to było osiągnięcie czysto produkcyjne dla twórców serialu. Ci ludzie są wtedy też samymi sobą, cieszącymi się, że ta scena się udała. I mogło dojść w ogóle do jej realizacji. Tu nie było greenscreenów i innych sztuczek.

Była za to muzyka Giacchino. "Parting Words", które jest wspaniałym utworem samodzielnym, w połączeniu z tym obrazem jest dziełem sztuki. Każda chwila tej sceny jest perfekcyjna, od tych najazdów kamery na początku po zwodowanie, wypłynięcie w morze, szerokie jazdy przedstawiające piękno natury, Vincent płynący do Walta... Najlepsze jest to, że wszystko to w rzeczywistości jest podzielone na dwie sceny, na początku i pod koniec epizodu - ale zlewają się w jedno we wspomnieniu. Jakby udało im się zepchnąć za pierwszym razem. Zachwycająca chwila pełnego szczęścia.


Całe "Exodus" znaczy chwila podsumowania. Zatrzymania się, spojrzenia za siebie, i ruszenie do przodu z pewnością, że wiesz, na czym stoisz. To bardzo ważny znak rozpoznawczy w kontekście całej produkcji. Już tutaj można w pewnym sensie zobaczyć, o czym jest "Lost", ale parę lat minie, zanim to zostanie w pełno uformowane. Każdy ważniejszy fakt, który wydarzył się w tym sezonie, został tu w jakiś sposób przywołany. Widz znowu poznał tych ludzi. Ważny tu jest kontrast, nieustannego pokazywania tego co było i jest. Nawet Boone wrócił. Byli wtedy inni i obcy sobie nawzajem. Proste rzeczy, o których do tej pory widz nie myślał, a twórcy pieczołowicie o nich przypominają. Podkreślają, jak ważne było to co do tej pory się wydarzyło. Jedynie włosy Sawyera zdradzają, że tych scen nie nagrywano przed nakręceniem pilota, a właśnie pod koniec.

W samym zakończeniu zastosowano bardzo ryzykowny zabieg. Mam na myśli rodzaj muzyki. Bardzo wyciszonej, kojącej, kojarzącej się z chwilą tuż po walce, gdy zapada cisza bo ważna część już się skończyła. Tutaj tak nie było. Właśnie biegli i mieli zobaczyć, zajrzeć, poznać. A jednak był to dobry ruch, idealnie komponujący się z całą resztą zakończenia i scenami w retrospekcji, gdy zasiadali razem do podróży.

8+/10.


To bardzo dobry sezon. Pamiętałem go lepszym, teraz widzę ile w nim zapychaczy. Widzę, że Boone w sumie nie musiał umierać, gdyby nie wymagana ilość odcinków. Pierwsze 5 epizodów to arcydzieła, w mniejszym lub większym stopniu, potem było już głównie życie na wyspie oraz poznawanie bohaterów, mało właściwej fabuły.

Pierwsza seria jest wyjątkowa. Wyspa i samo "Lost" nigdy już nie będą takie jak na początku. Wyspa była tylko wyspą, serial opowiadał o rozbitkach, główne problemy jakie mieli to jak zdobyć żywność, albo skąd brać wodę. I tyle. Żyli sobie, kłócili się, szukali sobie zajęć a przede wszystkim współpracowali. Zielono, niebiesko, żółto i to wszystko. Widać też, że - jak to ująć? - nie chciano za dużo pokazać. Kupiłbym spokojnie to, że twórcy bali się, czy ich nie anulują (w końcu zwolniono gościa który zatwierdził produkcję pilota, wtedy najdroższego w historii telewizji). W całym sezonie pierwszym jest bardzo niewiele znaków każących widzom myśleć, że oglądają jedną, wielką historię. Na to dopiero przyjdzie czas.

A może jeszcze wtedy nie wiedzieli do końca, co chcą z tą historią zrobić? Jedna z rozmów między J.J. Abramsem i Damonem Lindelofem wyglądała mniej więcej tak:
- Znajdą właz w dżungli
- Super, co tam znajdą?
- Nie wiem.

Nie miałbym problemu z zaakceptowaniem, że nie chcieli za dużo wymyślać. To w końcu telewizja, były też inne czasy. Ale to wszystko składa się na to, że sezon pierwszy jeszcze nie jest tym "Lost", które pokochałem w pełni. Dopiero później stało się większe i bardziej skomplikowane, a przede wszystkim ciągłe. Już teraz było niewiarygodnie filmowe, odważne i inspirujące.

Sporo można pisać o tej produkcji. Na przykład, lista płac jest tu idealnie niewidzialna. Nie wiem ak to zrobiono, ale na potrzeby tych wpisów często musiałem kilkukrotnie przewijać pierwsze 10 minut by dostrzec, kto pisał scenariusz. W innych produkcjach lista z nazwiskami rzuca się w oczy, a tu jakby ich nie było. Albo jak ujęto stereotyp Sayida jako araba-terrorysty. Trudno taki sezon podsumować, więc napiszę tylko to: do części odcinków będę wracać, ale to jedynie część całości.

Najlepsze odcinki:
1. Pilot
2. White Rabbit
3. Walkabout
4. Tabula Rasa
5. Do No Harm

Najlepsze utwory:
1. Parting Words
2. Win One for the Reaper
3. Oceanic 815
4. World's Worst Beach Party
5. Hollywood and Vines

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz