wtorek, 29 grudnia 2015

Garret Reza - najpopularniejsze teksty na blogu w 2015 roku

Z wyłączeniem recenzji, bo to nie są rzeczy do których chciałoby się wrócić... chociaż tam jest dziwaczna mieszanka wśród najpoczytniejszych. "DareDevil" i "Avengers: Age of Ultron" obok "Magical Girl", "Widzę, widzę" i "Pepe zwycięzca". Z krzesła spadłem jak to zobaczyłem, a siedziałem na kanapie. Ja nawet nie mam krzesła.


"Dola człowiecza I"

sobota, 26 grudnia 2015

"Zjawa" (7/10)

Przygodowy, 2015


Rok 1822. Mroźny las, pustka aż po horyzont zakryta śniegiem, przeżycie tutaj samo w sobie jest osiągnięciem i celem. Karabiny na proch, ubrania własnoręcznie zerwane z upolowanego niedźwiedzia, zagrożenie zarówno ze strony natury jak i innych ludzi. W tych warunkach Glass zostaje zdradzony przez towarzyszy - ciężko rannego zostawiają go na powolną śmierć. Nie ma innego wyjścia jak wyczołgać swoją drogę w górę z grobu.


środa, 23 grudnia 2015

Dylogia "Die Hard", czyli "Szklana pułapka"

Action, 1988-1990


Uznaję za zabawne, że dzisiaj "Die Hard" jest uznawane za typowe kino akcji na równi z całą resztą gatunkowych klasyków, większych i mniejszych. Zgoda, główny bohater przeżywa tutaj wiele niemożliwych zdarzeń... ale jest tu o wiele więcej.

sobota, 19 grudnia 2015

"Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy" - Sześć rzeczy, które dobrze zrobiono.




Minęło 30 lat od finału "Powrotu Jedi". W tym czasie wiele rzeczy się zmieniło. Luke Skywalker zniknął, Han Solo utracił Sokoła Milenium, zamiast Armii Klonów mamy prawdziwych ludzi - porwanych i wychowanych na żołnierzy idealnych. Najważniejsza jest ta pierwsza kwestia. Walka między Ciemną i Jasną stroną Mocy trwa, i obu zależy by odnaleźć Skywalkera. By zniszczyć ostatniego Rycerza Jedi. Albo go ocalić.

Strzelam, że przez ten weekend wszyscy napiszą recenzję tego filmu, więc ja od siebie dorzucę co innego. Krótką listę kilku rzeczy, które najbardziej mi się spodobały w filmie. Bez spoilerów.

środa, 16 grudnia 2015

Nie rozumiesz fenomenu tego filmu - jak to o tobie świadczy?

To prawdziwa plaga. Ludzie nisko oceniają jakiś film, bo "nie wiedzą co inni w nim widzą". Albo: "czemu jest taki popularny?". To stało się w którymś momencie argumentem w konwersacji, zamiast właściwej rozmowy, w której jedna strona pyta drugą, czemu lubi ten film. Nie, czasy komunikacji międzyludzkiej przeminęły wśród klasy niższej. Teraz oglądasz film o którym wiesz, że jest lubiany, i jeśli z tobą jest inaczej: nie musisz rozumieć niczego. Ani własnej reakcji ani też jakie były wrażenia twojego męża. Nie musisz mieć jakiejkolwiek reakcji. Teraz "nie rozumiesz" i to już tłumaczy słabość obrazu. A jest słaby, bo jest przereklamowany. Inni obudzili w tobie oczekiwania, których nie umiesz sprecyzować, ale film i tak ich nie spełnił, więc jest słaby.


I najgorsze: został PRZECHAJPOWANY!





niedziela, 13 grudnia 2015

"Tetsuo - Człowiek z żelaza" (7/10)

"What Else Films" to wyjątkowy dystrybutor. Stwierdzili, że w naszym szarym kraju potrzeba trochę azjatyckiej specyficzności i zaczęli wydawać na polskim rynku filmy dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Zapewnili mnie, że wiedzą co robią, i trzymam za nich kciuki, bo to ludzie z pasją co nieustająco widzę po ich autorskich tłumaczeniach. I w takie kino też inwestują - ich twórcy zazwyczaj mieli głównie pomysł, i wiarę, że to wystarczy. W taki sposób powstał "Mój sąsiad zombie" i kilka innych filmów, które nie były z mojej bajki. Dlatego po ostatnim filmie napisali mi: "Nie martw się, następnym razem damy coś, co będziesz mógł polubić :)"

I dali mi "Tetsuo". Film, który już widziałem lata temu, i nie polubiłem. Wtedy. Tym większe podziękowanie dla pań z WEF za udostępnienie mi tego filmu - i tym samym możliwość powtórki.

"Nasza miłość ma szanse zniszczyć ten pojebany świat!"

czwartek, 10 grudnia 2015

"Grindhouse: Death Proof" (8+/10)

Teraz jestem jeszcze bardziej za równouprawnieniem. To tak niesprawiedliwe, że kobiety mogą być jednocześnie kobiece i męskie, a mężczyźni mogą być tylko męscy!

...Puenta tego dowcipu jest taka, że "Death Proof" to najbardziej męskie kino dekady, a występuje w nim półtora mężczyzny. Jeden Kurt Russell i wszyscy pozostali z trzeciego planu.


poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Incydent" (7/10) To powinien być męski klasyk!

Jeśli zasiadacie do tego filmu tak jak ja - nie wiedząc, co dostaniecie - pierwsza godzina was zmyli na niekorzyść. Oto małżeństwo, Jeff i Amy, podróżuje samochodem przez pustynne drogi. W pewnym momencie dochodzi do nieporozumienia, nasz bohater narobił sobie kłopotów. Nieznajomy kierowca zdaje się zacząć polowanie niczym antagonista z "Pojedynku na szosie" Spielberga - właściwie to cały "Incydent" wygląda jak taki kiepski remake tamtego filmu. Kiepski, bo mało tu akcji, a dużo bezczynności. Fabuła nie wspiera bohatera, by ten był w ciągłym ruchu. Zamiast tego wspiera go, by ten np. czekał.

Potem to się zmienia. Napięcie i akcja której nie ośmielę się nawet opisać - a od drugiej godziny zaczyna się zaskakująco udane kino, z finałem palce lizać.



piątek, 4 grudnia 2015

"Blues Brothers" (7+/10) Komedia idealna!

Opowieść o dwóch muzykach - tytułowych braciach: Elwoodzie i Jake'u - będących na misji od Boga, którzy w jakiś sposób stają się też najbardziej poszukiwanymi ludźmi w stanie Illinois, US. Polują na nich policja, kowboje oraz naziści. Trudno powiedzieć, czy bracia są nawet tego świadomi, bo są aż tak zajęci konceptem odbudowania swojego starego zespołu. Wtedy będą mogli koncertować i zarobić konkretne pieniądze, które następnie dadzą na spłatę podatku przez sierociniec, w którym się wychowali.

Dziś już się nie robi filmów o takim zarysie fabularnym. Stare, dobre czasy...

"It wasn't lies. It was just bullshit."


wtorek, 1 grudnia 2015

"Prestiż" (7/10) Zagadka nad którą warto przysiąść

W przypadku tego tytułu dochodzi do jedności obrazu i tematu - film opowiada o sztuczce i sztuczką też jest. Bohaterami są dwaj magicy żyjących w XIX wieku, którzy są opętani na punkcie wykonania najlepszego numeru w historii. A ten wymaga poświęcenia,nawet własnego życia. Kiedyś pracowali razem jako asystenci innego artysty scenicznego, jednak ich drogi się rozeszły gdy jeden z nich popełnił błąd. W imię sztuczki przekroczył granicę ryzyka i doprowadził do śmierci ukochanej drugiego. Od tego momentu ze sobą rywalizują - jeden chce pokonać drugiego, ośmieszyć, upokorzyć. Za wszelką cenę... W imię najlepszej sztuczki wszechczasów.


sobota, 28 listopada 2015

"Życie jest piękne" (7/10)

Komediodramat o włoskiej rodzinie spędzającej wakacje w obozie koncentracyjnym. Matce która nic nie mówi, ojcu robiącym całą robotę i synku, który kupuje wszystko co mu tatko powiedział. On naprawdę myślał przez ten cały czas, że są na wakacjach...

Pierwszy raz widziałem ten film mając jakieś 12 lat na VHS. Był to zły wiek, bo nie mogłem go odebrać ani ze strony młodego człowieka który jest oszukiwany przez ojca, żebym mógł zostać nabranym; ani też ze strony osoby starszej która mogłaby zrozumieć sens okłamywania dziecka. Ale zapamiętałem do dziś trzy momenty - pojedynek na zagadki, ostatnią scenę Guido oraz przejście montażowe gdzieś w połowie filmu, gdy Guido zdobył kobietę swojego życia i miał z nią gdzieś pójść. Kobieta oczywiście się zgubiła, poszła gdzie nie powinna, do szklarni, Guido za nią podąża... I następuje niewidzialne cięcie montażowe, bo za chwilę z owej szklarni wybiega dziecko, okazuje się, że to syn Guido i nie wiadomo kiedy minęło kilka lat! To był chyba pierwszy taki moment w moim życiu, że sam musiałem rozumieć taką scenę, posługując się wyłącznie językiem obrazu. Dziś wracam do filmu i przypominam sobie to wszystko... Wspaniałe uczucie.

Bardziej mnie cieszy jednak fakt, że to taki dobry film. I za ten fakt odpowiadają dwa główne punkty: mądre poczucie humoru oraz rewelacyjny bohater.



środa, 25 listopada 2015

"Manhattan" (8+/10)

Ten film początkowo widziałem w Iluzjonie i zaraz po seansie nie mogłem sobie wiele przypomnieć. Ot, "Jestem z Filadelfii, my tam wierzymy w Boga" i tyle. Wtedy nie byłem nawet pełnoletni, i w tym fakcie upatruje takiego stanu rzeczy, bo dziś mam kilka lat więcej i widzę, że to film dla starszych ludzi. Nie koniecznie starych, ale takich, którzy już poznali życie. Zresztą sam film implikuje, że to może nastąpić zarówno w wieku 42 lat, jak i 17.

"Manhattan" (USA, 1979) to produkcja o miłości do miasta, w którym fabuła zdaje się ledwo obecna, ale koniec końców wszystko tu było na swoim miejscu. Jedynie opowiedziane zostało w luźny sposób. Całość tyczy się Isaaca, granego przez Allena, który z jednej strony rezygnuje z pracy jako scenarzysta, by zacząć pisać książkę. Z drugiej, niedawno rozstał się z żoną która teraz zaczęła pisać autobiografię o ich związku. Z trzeciej strony, Isaac przeżywa kryzys miłosny. Chodzi z dziewczyną, której ojciec jest od niego młodszy, ale też na boku zakochuje się w innej kobiecie.



niedziela, 22 listopada 2015

"Ostatnia noc w Twisted River" - książka tak dobra, że napisałem jej adaptację!

Tytuł jest i tak zbyt długi, dlatego tutaj dopowiem, że napisałem jedynie początek scenariusza. Pierwsze 20 stron, obejmujące większość tego co wydarzyło się na pierwszych 130 stron książki, czyli pierwszej z sześciu części. Zrobiłem to dla treningu - wcześniej nie pisałem adaptacji, a tutaj w trakcie czytania było dla mnie jasne, co i jak powinno pojawić się na ekranie. I miało to miejsce już trzy lata temu, gdy pierwszy raz podchodziłem do czytania jej w 2012 roku -  wiedziałem, że to powinno się zacząć od sceny jechania nad staw, chociaż książka na tym kończy prolog Zrobiłem to też dla osobistej satysfakcji, by pokazać swoją wizję, mieć fizyczny dowód na jej kształt... Nawet jeśli inna adaptacja nie powstanie. Tylko mam nadzieję, że to co napisałem da się zrozumieć bez konieczności uprzedniego czytania książki. Jak chcecie to poniżej możecie skorzystać z linka i przeczytać.

http://www.mediafire.com/view/3a3bqpcg64ucbnc/Ostatnia_noc_w_Twisted_River.pdf

A teraz do rzeczy, czyli właściwej recenzji książki Johna Irwinga z 2010 roku, opowiadającej o pewnej rodzinie żyjącej na dalekiej północy USA w latach 40'tych i 50'tych - lasy, mróz, obozy drwali, spływy drewna rzekami. W tych warunkach dochodzi przez pomyłkę do tragedii, która zmusza ową rodzinę - kucharza i jego 12-letniego syna - do ucieczki, która będzie trwać całe ich życie. Zaczną nowe, będą dorastać, a w końcu też i starzeć.


Podobno Ketchum znał największego debila w tych stronach, który zbudował stajnię w górze rzeki nad noclegownią i stołówką. Kiedy wszyscy drwale się pochorowali, postanowili powiesić pomysłowego faceta na uprzężach nad gnojowiskiem, "póki debil nie zmądrzeje"


czwartek, 19 listopada 2015

dokończyłem Battlestar Gallactica

Podróż okrętu Gallactica zakończyła się, podobnie jak wojna Ludzi z Cylonami. Wszystkie 12 modeli zostały poznane, bohaterowie rozpoczęli nowe życie, przepowiednie się spełniły. Były dwie notatki odnośnie pierwszych sezonów tego serialu, gdzie się zachwycałem, więc wypada dokończyć co zacząłem. Z tego powodu publikuje te oto listę podsumowującą mój kontakt z tą serią, w 10 punktach i kolejności chronologicznej. Jest to zbiór wrażeń które odnosiłem w trakcie kontaktu z serialem, dlatego mogą sobie zaprzeczać. Zapraszam.





poniedziałek, 16 listopada 2015

"Clerks - Sprzedawcy 2" (8+/10) Czysty ideał

Druga część jednego z moich ulubionych filmów, a mi nie zależało by ją obejrzeć... Miałem przede wszystkim w pamięci recenzję Kinomaniaka, który dał 5/10 i zobaczył w filmie przygody gości, którzy czasem sobie poprzeklinają i pogadają o star warsach... Pewnie dlatego mój szok po obejrzeniu był tak głęboki, że obejrzałem ten film trzy razy podczas pojedynczego wypożyczenia DVD. To było wyśmienite, nie mogłem przestać się śmiać.

"Clerks 2" to bezpośrednia kontynuacja filmu z 1994 roku pt "Clerks", zarówno w temacie jak i fabularnie. Konstrukcja historii nadal jest dosyć epizodyczna, humor nieco bardziej skrajny, i chociaż jako całość nie osiąga tak wysokiego poziomu co wcześniej, to właśnie w drugiej części znajduje się najlepsza scena w całej karierze Kevina Smitha. Mądra, inteligentna, cwana, prawdziwa, dramatyczna i idealna. A także śmieszna.



piątek, 13 listopada 2015

"Ścieżki chwały" (8+/10)

Czwarty film kinowy Stanleya Kubricka opowiada o krótkim epizodzie który miał miejsce podczas pierwszej wojny światowej. Francja bije się z Niemcami, którzy okupują pewien bardzo ważny punkt strategiczny. Francuzom wydany zostaje rozkaz niemożliwy: zdobyć ten punkt i utrzymać. Rozkaz trafia coraz niżej w hierarchii, aż w końcu dociera do ludzi będących na polu walki, w okopach. Cześć z nich ma już nawet shell shock. Czy wykonać rozkaz? Czy jest jakiś wybór?


wtorek, 10 listopada 2015

"Adrenalina" (7/10)

Prequel "Mad Maxa 4". Tylko więcej w nim Maxa.

LA, godzina 9 rano. Po mieście zaczyna biegać szaleniec, startując z policją na poziomie dwóch gwiazdek i przed wieczorem ma zamiar włączyć do akcji przynajmniej jeden helikopter. Nazywa się Chev, gra go Jason Statham - zawodowy zabójca, który postanowił rzucić pracę. W ramach emerytury mafia wstrzykuje mu jakieś chińskie gówno. Umrze w przeciągu godziny. Może zyska trochę czasu, jeśli będzie utrzymywał poziom adrenaliny w organizmie na wystarczająco wysokim poziomie. Cóż, da radę zrobić. Ma w końcu jeszcze coś do zrobienia w życiu.


sobota, 7 listopada 2015

"48 godzin" (7/10) Męski klasyk!

Klasyk dzieciństwa. A może jednak nie? Nie nadążam za tym, co i kiedy zyskuje takowy status. Ale faktem jest, że "48 godzin" oglądałem bardzo dawno temu, w czasach gdy uważałem, że film z Eddie Murphym = komedia. I nawet miło go wspominałem, mimo że wspomnienia się zatarły, zresztą był to obraz wyraźnie ponad wiek młodego Garreta. A może właśnie dlatego?



środa, 4 listopada 2015

"Światło rampy" (8+/10)

Początek XX wieku. Zataczajacy się od alkoholu starszy mężczyzna wraca do mieszkania. Na klatce czuje jednak ulatniający się gaz w lokalu na dole. Wyważa drzwi i widzi młodą kobietę leżąca na łóżku. Bierz ja na plecy, wynosi na korytarz, biegnie po lekarza. To była młoda artystka, baletnica, która miała swoje problemy i straciła grunt pod nogami. Jej wybawcą jest Calvero, słynny komik który już od dawna nie występuje. Tez ma swoje problemy, jednak udaje mu się wyleczyć optymizm do tej młodej osoby.


niedziela, 1 listopada 2015

"BoJack Horseman" (serial, którego możecie potrzebować)



Tytułowy bohater to koń. Był gwiazdą sitcomu z lat 90'tych, dziś jest alkoholikiem i dupkiem. Jest bogaty i relatywnie sławny, może robić wszystko - a więc leży na kanapie cały dzień, ogląda powtórki swojego serialu na dvd, zażywa większość narkotyków a jego życie to ciąg absurdów i ironii. I przy okazji - myśli o napisaniu autobiografii. Idzie mu to jak można by przypuszczać po takiej osobie, dochodzi więc do spotkania z Diane, ghost-writerem która napisze książkę za niego. Ten jednak musi się w tym celu otworzyć, opowiedzieć o swoim życiu i wyjaśnić, czemu tak w ogóle chce napisać autobiografię.


Wrażenia po pierwszym odcinku:

Serial z Aaronem Paulem i Alison Brie, w którym koń uprawia seks z kotem. Jest dobrze.


Po czterech odcinkach:

Aaron Paul w końcu zabrzmiał jak Jessie Pinkman. Jest dobrze.


Po ośmiu odcinkach:

Nie mogę powiedzieć, czy oglądam dramat albo komedię. Śmiałem się przed chwilą, a teraz patrzę na jeden z najszczerszych momentów w historii telewizji. Jest dobrze.


Po dwunastu odcinkach:

BoJack najwyraźniej jest jedną z najgłębszych postaci w kinie.






wtorek, 27 października 2015

Hołd dla "Piły" - slashera mojego pokolenia

Każde pokolenie miało swoją serię slasherow. Ominęły mnie takie klasyki jak "Piątek 13-tego", "Halloween" oraz "Koszmar z ulicy wiązów". Nawet jeśli miałem z którymś kontakt, to ograniczył się on do pierwszej części.

Z "Piłą" było inaczej. Obejrzałem wszystkie części i do dziś pozostaję fanem tego cyklu. Został on zapomniany, wątpiłem w niego, wystawiałem niskie oceny... Ale gdy tylko któraś część miała premierę - szarżowałem salę kinową. Nie miało to ni chuja sensu, ale zabawa była przednia. Jeśli byliście w tym czasie na świecie, i nie oglądaliście tego gówna w kinie by po powrocie do domu przeszukiwać łazienkę i zasłony za biurkiem - to coś was w życiu ominęło. Kropka.

"Piła" niekoniecznie straszyła. Potrafiła obrzydzić, wstrząsnąć, zachęcała do odwrócenia wzroku... Oraz wzbudzała niepokój. Z całą pewnością.


Saw V




piątek, 23 października 2015

(serial) "Scream" (7/10)

Serialowa adaptacja filmu kinowego Wesa Cravena pt. "Krzyk" pojawiła się na dniach na brytyjskim Netflixie i nie miałem wobec niego wielkich oczekiwań. Tym milej mi ogłosić, że jest to produkcja udana pod każdym możliwym względem! Osią fabuły jest oczywiście środowisko licealne, gdzie zaczyna grasować morderca. Wszystko zaczyna się jeszcze przed pierwszym morderstwem - Aubrey zostaje nagrana gdy całuje swoją dziewczynę, Rachel. Wideo trafia do Internetu i wszyscy je oglądają w kilku sekund od publikacji. Wszystkiemu winna jest grupa nastolatków pod przywództwem Niny - to ona po powrocie do domu ginie zadźgana przez gościa w czarnym płaszczu i masce, którą 20 lat temu nosił tutejszy człowiek-słoń. Rano wszyscy stają się podejrzani.

Miłośnicy podcastów będą mile zaskoczeni.



wtorek, 20 października 2015

"Hellraiser" (7/10)

W tej klasyce body-horroru do opuszczonego domu wprowadza się małżeństwo Larry'ego i Julii. Brat Larry'ego, Frank, kiedyś tutaj mieszkał. Teraz należy do nich... I jest idealne. Oczywiście, po remoncie i wymianie mebli. Podczas przeprowadzki zdarzył się niegroźny wypadek: Larry zacina się w rękę i upuszcza trochę krwi. To jednak wystarczy, by Frank wyrwał się demonom i wrócił do żywych. Niewiele wiadomo na obecną chwilę - co, jak i dlaczego? - jedynie tyle, że ledwo przypomina człowieka. Tkanki i kości się połączyły, ale by w pełni stać się człowiekiem będzie potrzebować więcej krwi. O wiele więcej... I to szybko, zanim demony zorientuje się, że mają uciekiniera.



sobota, 17 października 2015

"Czas Apokalipsy" (8+/10) Kiedy ostatnio oglądaliście ten film?

Oto produkcja, którą wszyscy widzieliście, lubicie, zapewne nawet podziwiacie. Ale kiedy to było? W którym roku ostatni raz oglądaliście ten film? 2008? To lepiej odświeżcie go, bo "Czas Apokalipsy" jest produkcją o wiele większą niż pamiętacie.

Fabularnie jest to jeden z wielu tytułów opowiadający o koszmarne wojny wietnamskiej. O tym, jak to obywatele USA zostali zmanipulowani w konflikt o cholernie wie co, wrócili do domu zniszczeni i wkurzeni. Brzmi banalnie i tak pozostanie do czasu gdy Ken Burns wypuści swój dokument o Wietnamie w przyszłym roku. Dopiero wtedy moja wiedza w tym temacie się poszerzy i przestanę mylić te ich jankeskie wojny ze sobą. Nie moja wina, że te filmy są identyczne.

Co nie znaczy, że nie są dobre. Szczególnie gdy mówimy o "Czasie Apokalipsy", jednym z największych i najlepiej wyreżyserowanych filmów jakie w życiu widziałem!



środa, 14 października 2015

(serial) "Bloodline" (7/10)

"Bloodline" (USA, 2015) to nowy serial Netflixa z tego roku, przeznaczony dla hipsterów którzy nie chcą oglądać "DareDevila" i "Narcosa", tylko wolą coś, czego nikt nie oglądał. Przynajmniej w Polsce, bo na samym Netflixie "Bloodline" ma ocenę identyczną co wspomniane tytuły.

Produkcja opowiada o rodzinie mieszkającej na Florydzie, słonecznym miejscu pełnym wszelakiego ciepła. Ojciec z matką prowadzą lokalną luksusową gospodę dla turystów. Córka pracuje jako adwokat, jeden syn, Kevin, jest mechanikiem w dokach a najstarszy, John, jest szeryfem i ma żonę oraz dzieci. Jest jeszcze jeden brat, który właśnie przyjeżdża do miasta po wielu latach abstynencji - Danny. Czarna owca, która łączy się z tragedią z przeszłości. Jego przyjazd wiele zmieni.

Jest to produkcja trochę w stylu "Kotki na gorącym, blaszanym dachu" połączonej z "Detektywem", a swoje wrażenia postanowiłem spisać w 10 punktach.


niedziela, 11 października 2015

Czy możemy być przyjaciółmi, jeśli coś ściągaliście?

W ostatnim czasie napisałem garść tekstów, w których wymieniłem zalety i wady zarówno bycia Jednorożcem (uczciwym konsumentem kultury) jak i piratem (nieuczciwym konsumentem kultury). Jeśli jeszcze się z nimi nie zetknęliście - proszę, zróbcie to teraz, bo w niniejszej publikacji nie będę pokrywał większości niuansów.

Sześć plusów piractwa
Pięć minusów uczciwości

Były to jednak teksty w gruncie rzeczy humorystyczne, i najważniejsze: nie wyraziłem tam swojego stanowiska wobec problemu. A to rodzi istotne pytanie:

Czy możesz się przyjaźnić z Garretem, jeśli ściągasz?

czwartek, 8 października 2015

"Hot Girls Wanted" (6/10) Dokument o porno.

A konkretnie o przemyśle zawodowego amatorskiego porno (filmiki które wyglądają jakby były nagrane przez przypadkowych ludzi). Tutaj większość dziewczyn zaczyna gdy tylko kończy 18 lat, same się zgłaszają, prawie wszystkie w ten sam sposób. Lecą na wschodnie wybrzeże USA i innych miejsc, gdzie nie ma obowiązku kręcenia z użyciem prezerwatyw. W kwestii fabuły - kamera śledzi tu jedną metę takich dziewczyn i kilka spośród nich. Życie zawodowe, osobiste, przeszłość.

Na tym zdjęciu jest też mężczyzna.

poniedziałek, 5 października 2015

"Porachunki" (8+/10)

Black Comedy, 1998


Moja notatka o "Przekręcie" nie należy do moich ulubionych. Chociaż film lubię, to nie miałem o nim za wiele dobrego do napisania, za to sporo do narzekania odnośnie całej konstrukcji. Wszystko po to by wyjaśnić, czemu nie lubię tego filmu bardziej. Teraz powtórzyłem "Porachunki" i widzę, że był też jeszcze jeden powód.

W swoim debiucie Guy Richie śledzi losy czterech brytyjskich kolegów: Jasona Stathama, Eddy'ego i dwóch innych. Wspólnym wysiłkiem udaje im się uzbierać astronomiczna dla nich kwotę - składają się oni po 25 tysięcy by Eddy mógł zagrać z miejscową szychą Harrym i jego partnerami w karty. To elitarny klub, gdzie trzeba wyłożyć w 100K, żeby móc zagrać. Harry oszukuje i nabiera naszego Eddy'ego - teraz ten nie tylko przegrywa, ale jest jeszcze winny pół miliona. I ma tydzień by spłacić dług.



piątek, 2 października 2015

"Piętno śmierci" (7/10)

Drama, 1952


Ikiru to film w filmografii Kurosawy wyjątkowy, nie tylko ze względu na czasy w których dzieje się akcja (brak samurajów). Zazwyczaj, pierwszoplanową rolę grał u niego Miffune, a Shimura królował na drugim planie. "Piętno..." jest jednym z nielicznych, w których Shimura grał pierwsze skrzypce. I poradził sobie różnie, chociaż w sumie nadal grał tu trochę z boku wszystkiego. Ale po kolei:

Po seansie mogłem dojść do wniosku, że Kurosawa nie lubił urzędników. Widział ich jako mumie, które już nie żyją chociaż chodzą do pracy i przewracają te formularze. Nic nie robią, egzystuje w bezruchu i powstrzymują ruch wokół siebie, utrudniając życie obywatelom. A nawet uniemożliwiając im jakąkolwiek inicjatywę. Choćby ideę wybudowania placu zabaw. Przerzucają się wtedy, do czyich kompetencji to należy. Departamentu edukacji? Zarządzania drobnymi sprawami? Czarnej magii? W efekcie nikt się tym nie zajmuje. A jednym z ważniejszych urzędników jest nasz główny bohater, który od blisko 30 lat nie opuścił ani jednego dnia pracy. Właśnie dowiedział się, że ma raka żołądka i najwyżej sześć miesięcy życia.


wtorek, 29 września 2015

"Młodość" (7/10)

Opowieść o artystach odpoczywających w kurorcie dla elity. Każdy z nich ma jakiś problem - szuka inspiracji, albo pracuje nad kolejnym filmem. Ktoś inny przygotowuje się do roli, inni zdają się tu być bez żadnego powodu.

Jest to film zarówno słabszy jak i lepszy od "Wielkiego piękna", produkcji tego samego reżysera sprzed dwóch lat. Zachowano tutaj piękny język obrazu przy większej roli scenariusza. Dzięki temu ogląda się to lepiej, ale wyżej cenię "Grande Bellaza". Podobnie jak wtedy, w "Młodości" jest dużo ruchu, a szyk i klasa tego świata wyrażana jest poprzez montaż, reżyserię, rytm, muzykę, kolory, barwy, kobiety i ubrania które noszą. Ogląda się to z przyjemnością, ale tym razem jest tego mniej. I jest to bardziej zwyczajne. Zdąża się często jakaś statyczność, bezruch. Szkoda.


środa, 23 września 2015

Najlepsze filmy z 1957 roku. Najlepszy rok w historii?

Ten rok był wyjątkowy. W Polsce zaczęto m.in. produkować Syrenę, wydawać pierwsze pismo dla polskich dziewcząt o logicznej nazwie "Filipinka", premierę zaliczyli również "Tytus, Romek i A'Tomek" (jeszcze za pośrednictwem "Świata młodych"). Postawiono też pierwszy pomnik ku pamięci Powstania Warszawskiego oraz Armii Krajowej, zaprzestano cenzurowania tamtych wydarzeń.


poniedziałek, 21 września 2015

"Kanał" (8+/10)

Wojenny, 1957


Minęło zaledwie 13 lat od wydarzeń z 1 sierpnia 1944 roku. W tym czasie Stalin stwierdził, że zatrzyma jazdę na zachód i pozwolił Polakom i Niemcom się pozabijać, a potem sam najechał zniszczoną stolicę Polski, gdy Powstanie Warszawskie dawno się skończyło. Potem były różne inne cuda o których nie mówią w szkole - Inka, Żołnierze Wyklęci, PRL Liczy się teraz tylko to, że o Powstaniu nie można było gadać, bo to w złym świetle stawiało Sowietów. Do '57 roku zdążyło się wydarzyć kilka innych ciekawych rzeczy, w tym śmierć Stalina, które doprowadziły do odwilży gomułkowskiej, i z grubsza to z tego powodu można już było mówić o tamtym okresie w historii Polski. Wieszcz nasz narodowy, Andrzej Wajda, wykorzystał okienko i nakręcił od ręki arcydzieło o ostatnich chwilach z życia powstańców.


sobota, 19 września 2015

"I am Wating" (7/10)

Neo-Noir, 1957


Film obejrzany z doskoku. Tamtego dnia miałem już za sobą jedną poważną produkcję z '57 roku, i nie miałem ochoty na kolejnego Bergmana albo innego Wajdę. Padło na coś, co chciałem obejrzeć, bo miałem do tego dostęp... I tyle. Azjatycka produkcja, która ma niewiele ocen, ale żadna nie wskazuje na to, że stracę czas oglądając go. Zresztą, ile będę miał okazji, by z tak odległych lat zobaczyć coś, co nie powstało w USA?

"I am Waiting" zaczyna się od spotkania. Mężczyzna widzi nad rzeką kobietę, niczym Tramp w "City Light". Nawet nie jest powiedziane, że tu w grę wchodzi samobójstwo. Kobieta jest cała zmoczona, wydaje się zagubiona, bohater zaprasza wiec ją do swojego baru, o tej porze już wyludnionego. Niewiele może dla niej zrobić, ale dowiadujemy się przynajmniej, co się stało. Pracowała w klubie nocnym u gangstera jako jazzowa śpiewaczka , jeden z jego pomagierów chciał się do niej dobrać, wiec zdzieliła go wazonem w twarz i teraz myśli, że go zabiła. Nie może wrócić, wiec czeka. Bohater również czeka, na list od swojego brata który wyjechał rok temu do Brazylii. Chce do niego dołączyć i zaczął się niecierpliwić, wysłał wiec do niego kilka wiadomości. Sprawy się komplikują, gdy te wracają do adresata nienaruszone, a gangster wpada na trop swojej własności.




środa, 16 września 2015

"Białe noce" (7/10)

Romance, 1957


Marcello Mastroianni wracał razem z przyjaciółmi po bliżej nieokreślony spotkaniu. W sumie nie wiadomo, co tam się działo: czy było to poważniejsze spotkanie, a może dzień jak co dzień? Wiadomo tylko, że Marcello o tak późnej porze nie ma ochoty wracać. W przeciwieństwie do tego co było wcześniej, nie ma ochoty by milczeć. Chce rozmawiać. Rusza więc na spacer i szuka bratniej duszy.



niedziela, 13 września 2015

Hulu - beznadziejny portal z filmami, którego potrzebuję w swoim życiu

Garret Netflixem żyje, ale nie do końca. Jeśli obserwujecie mojego bloga i oceny jakie wystwiam na FW oraz RYM to zauważyliście, że ostatnio sporo obejrzałem też na innej stronie. Warto się nią zainteresować, dlatego o niej wam opowiem.


Dostępny wyłącznie dla USA portal będący główną konkurencją Netflixa, różniący się tym, że jest tam zawartość która można oglądać za darmo oraz nowe odcinki serialu pojawiają się szybciej niż u konkurencji. Do tego dochodzi różnica w katalogu oraz...

BEZNADZIEJNY UKŁAD

Mogę narzekać, że ostatnio Netflix wprowadził kilka zmian w drobny ujemny sposób wpływające na czytelność - ale w porównaniu do Hulu to kurwa mać! To jak stary Filmweb zawierający wszystkie niezbędne poprawki w stosunku do obecnej wersji, połączonej z tymi wszystkimi innymi okropnym layoutami które są na YouTube, Facebooku czy ostatnio na last.fm

Piraci będą mieć w tym miejscu ubaw po pachy, jak daleko Jednorożce mają pokomplikowane życie by coś legalnie obejrzeć.

????

czwartek, 10 września 2015

"Człowiek na torze" (7/10)

Drama, 1957


Polski "Obywatel Kane" - z nieznanych przyczyn maszynista z długoletnim stażem ginie pod kołami pociągu. Przełożeni zastanawiają się, co tam takiego się wydarzyło? Czy był to akt sabotażu? Ktoś go wepchnął? Sam się rzucił? Kolejni współpracownicy zdają relacje, wspominając jak wyglądała ich znajomość z tajemniczym mechanikiem. Z ich opowieści wyłania się obraz niezwykłego człowieka...






Legendarny polski reżyser Andrzej Munk debiutuje w długiej formie, dedykując swój obraz polskiej kolei. Miłość do niej sięga jeszcze początków XX wieku i szkoły Warszawsko-Wiedeńskiej. Widz dowie się, jak wyglądały procedury prowadzenia parowozu, ile pracy wymagała bezpieczna jazda. Obejrzy przy okazji jak wyglądała Polska w tamtym okresie, gdy już było można spodziewać się zmian na gorsze. A przede wszystkim, pozna on maszynistę Orzechowski - człowieka, dla którego prowadzenie tego szczytu techniki było najwyższym zaszczytem i niezmiennym sensem życia. Usłyszy opowieść której mottem jest ta niezmienna prawda: "Jedynym kryterium moralnym jest to, jak wykonujesz swoją pracę".

Zawodzi niestety fabuła, czy raczej główny temat: co tam tak naprawdę zaszło? Może to przez fakt, iż oglądałem drugi raz, ale miałem wrażenie, że twórcy nie starali się jakoś ukryć prawdy i zakończenie było całkiem oczywiste. Gdy już zaczęło im na tym zależeć, było już za późno, a i starania nie należały do udanych. Przez to zabawa w kotka i myszkę, ta udawana ciekawość, to wszystko mnie nudziło. Od początku było wiadomo, co się stało i dlaczego - a przez to, jaki jest morał tej opowieści. Dlatego oczekiwanie, aż sam film do tego dojdzie, po prostu meczy. Poza tym nielogiczne jest to, że w przypadku takiego zdarzenia zaczynają słuchać opowieści o przeszłości głównego podejrzanego. Taka konstrukcja fabularna mogła być zrealizowana lepiej. Trudno jednak nie doceniać tego doskonałego filmu - to w końcu Klasyk polskiej kinematografii.

Film można zobaczyć legalnie na kanale studia TOR na YouTube (pamiętajcie, żeby wyłączyć adblocka):




poniedziałek, 7 września 2015

"Zmierzch nad Tokio" (7/10)

Melodrama, 1957


Filmy Ozu do tej pory określałem w podobny sposób: proste, oparte o banalny pomysł, pozytywne i ponadczasowe. Tylko to ostatnie dotyczy "Tokyo Twilight", które jest wyraźnie dłuższe, bardziej rozbudowane... I nawet, można rzec, skomplikowane. Przynajmniej w pewnym stopniu. Przez pierwszą godzinę nie bardzo potrafiłem te scenki złożyć do kupy pod wspólnym szyldem, pomysłem. Na dodatek, niektórych aktorów ze sobą myliłem, co nie pomogło mi w połapaniu się, kto jest kim i jakie są między nimi relacje. Narracja jest wolna i bardzo ostrożna we wskazywanie kierunku. Coś jest budowane, ale nie mogłem tego sprecyzować. Kolejnym utrudnieniem jest to, że postaci u Ozu zaczęły kłamać, i robić temu pochodne czynności. Przemilczą pewne elementy, milczą w ogóle, albo i wybierają ucieczkę w udawaną bezinteresowność niż konfrontację.



piątek, 4 września 2015

"Awatar: Legenda Aanga" (8+/10) Jedna z moich największych przygód filmowych!

6 rzeczy, które musicie wiedzieć o "Awatarze"



1. Rozkręca się po szóstym odcinku

Ale od drugiego sezonu to dopiero się dzieje!


2. Jest to produkcja całościowa

60 epizodów trzeba zobaczyć i ani jednego nie opuścić.


3. To nie jest anime

Produkcja jest amerykańska i ma zupełnie inną kreskę oraz styl. Jeśli to zaliczacie do anime, musicie też tak zrobić z "Królem Lwem", "Iniemamocnymi" oraz "Alicją w krainie czarów". W ogóle wszystko co rysowane dajcie pod anime , by się wam mózg nie zmęczył. "Mona Lisę" też.


4. To nie jest produkcja dla dzieci.

Została napisana tak, by była zrozumiała dla dzieci, to wszystko. Jeśli chcecie to włożyć do szufladki "wyłącznie dla dzieci" to trylogię "Władcy pierścieni" też. I będziecie wtedy bliżej prawdy, bo "Awatar" jest tytułem poważniejszym i ma więcej sensu.


5. To jedna z trzech najlepszych przygód filmowych jakie dane mi było przeżyć.

Odcinek za odcinek, i było tylko lepiej i lepiej. Pewnie pierwszym waszym skojarzeniem z tą produkcją będzie "Dragon Ball", ale jest tu o wiele mniej walk. I żadna nie trwa nawet pół odcinka. Dla mnie najbliżej temu tytułowi do "Fullmetal Alchemist: Brotherhood", który pozostaje moim ideałem w temacie łączenia dramatu, komedii i przygody.


6. Przebywanie wokół mnie od teraz grozi usłyszenia spoilerów oraz nawiązań

Będę jak fan "Dark Souls". Ryjek mi się nie zamknie gdy już zacznę się rozpływać nad pojedynkiem w "The Drill", albo sposobem w jaki rozpoczęto drugi sezon. Nie przeżyjecie tego.


wtorek, 1 września 2015

Zalety z bycia uczciwym. Okazuje się, że jakieś są.

A więc jesteś Jednorożcem, legalnym użytkownikiem dóbr kultury. Coś dobrego z tego wynika? (jeśli nie wiesz, czemu tak cię nazywam, zajrzyj tutaj)


niedziela, 30 sierpnia 2015

"Wałkonie" (7/10)

Melodrama, 1953


Opowieść o powojennych Włoszech. Małe miasteczko, gdzie żyje kilku mężczyzn. Przyjaciół - od zawsze, na zawsze. Można ich opisać jako ludzi w wieku nastoletnio-dorosłym. Zawieszenie gdzieś pośrodku, część z nich nadal nawet żyje z rodzicami i mają przed sobą swoją pierwsza pracę. Spędzają życie na włóczeniu się po nocy, szukaniu sensu życia i usilnych obiecywali sobie, że wkrótce stąd wyjadą - rozpoczną prawdziwe życie w Milanie i innych dużych miastach. Zamiast tego zapładniają przypadkowo dziewczyny z którymi muszą się teraz żenić, oraz romansują niezobowiązująco.


piątek, 28 sierpnia 2015

"Nocny kowboj" (8+/10)

Buddy & New Hollywood, 1969


Joe Buck jest wieśniakiem w kowbojskim kapeluszu. Wciąż młody i piękny, postanawia porzucić dotychczasowe życie by wyruszyć do Nowego Jorku, gdzie będzie zarabiać na kawior jako męska dziwka, świadcząca usługi starszym damom. Realia okażą się inne: będzie musiał nauczyć się żyć na ulicy, gdy okaże się, że większość klienteli szukających z nim seksualność kontaktu ma tę samą płeć co on. Z kolei jego nastawienie, które cechuje gburowatość, wieśniackość i miękka dupa - to go nie zaprowadzi daleko.



środa, 26 sierpnia 2015

"Fenomen" (6/10)

Family, 1996


Dobra, jednak napisze o tym filmie. Powtórzyłem go po wielu latach - pierwsze seanse odbyły się za pośrednictwem wypożyczalni VHS! - i nadal go lubię. Pomimo tego, że podejmuje przynajmniej dwa poważne tematy robiąc to w lekkiej konwencji kina rodzinnego. To w końcu również przez ten film aż do momentu 18 roku życia rozumiałem mądrość jako zdolność do pamiętania wszystkiego. Dziś oglądam i to widzę, ale jednocześnie jestem usatysfakcjonowany z seansu. I z pewnością kiedyś wrócę do niego kolejny raz.



niedziela, 23 sierpnia 2015

Legalna kultura to w sumie same wady. Oto 5 dowodów.

Kontynuuję serię felietonów poświęconych piractwu. Przed Nowymi Horyzontami zdążyłem omówić wady i zalety nielegalnego ściągania, teraz czas na minusy bycia po czystej stronie prawa.


czwartek, 20 sierpnia 2015

"Psychoza" (9+/10)

Thriller, 1960


Nie wiem, co zrobić z Hitchcockiem. Z jednej strony kręcił prawie same adaptacje literatury i sztuk teatralnych, z drugiej jednak miał zmysł filmowy i umiał reżyserować, był sprawnym rzemieślnikiem. Tworzył produkty średnie, słabe, fajne, dobre. Raz pokazywał, że nie ma pojęcia o kinie, kręcąc sztukę teatralną ("M jak morderstwo", '54), by potem stworzyć hymn o przyjemności patrzenia ("Okno na podwórze", '54).



Ponadto stał się słynnym twórcą uważanym za geniusza, co mnie szczególnie wkurza. Mistrz suspensu, u którego opowieść zaczyna się od trzęsienia ziemi, strach towarzyszy widzowi do samego końca, który jest obowiązkowo zaskakujący... jeśli słyszę, że ktoś mówi takie rzeczy to wiem, ze nie ma pojęcia o kinie, i tylko powtarza by zabłysnąć. Hitch tworzył głównie przeciętne, rozrywkowe kino, które zresztą ktoś wymyślał za niego.

I tu wchodzi na scenę "Psychoza", które każe przemyśleć to stanowisko. Może Hitch był geniuszem, tylko mu na to nie pozwalali - w końcu sam zebrał fundusze na produkcję. A może każdy jest geniuszem, tylko to się ujawnia po zrobieniu 30 filmów?

wtorek, 18 sierpnia 2015

"Przekręt" (7/10) Dobra zabawa!

Black Comedy, 2000


Produkcja, którą trzeba trochę zganić, jeśli planuje się o niej pisać nieco dłuższą notkę. Obok porządnej zabawy, świetnych postaci oraz stylu, jakim ona się odznacza, ma również słabsze strony, utrudniające oglądanie.



sobota, 15 sierpnia 2015

"Bad Guy" (6/10) Bez słowa też się można zakochać.

Psychological Drama, 2001



Koreańska opowieść o miłości od pierwszego wejrzenia. Bohater widzi na ulicy dziewczę i decyduje się ją pocałować. Ta protestuje, ale nic to nie daje. Bohater kończy swoje ale dziewczyna żąda przeprosin. Rzuca pogardę na bohater, pluje mu w twarz i odchodzi. On w odpowiedzi zaczyna ją śledzić i stwarza sytuację, w której ona sama prowadzi się w poważne kłopoty. Zaciąga w efekcie dług i staje się prostytutką. Wszystko pod bacznym okiem bohatera. Czemu to zrobił? Na tym etapie nie jesteśmy pewni, ponieważ... Nie powiedział nam tego. Właściwie, to niewiele mówi w tym filmie. Zdaje się, jakby w ogóle miał się nie odezwać do samego końca. Cały czas komunikuje się z widzem jedynie poprzez swoje działania oraz subtelną grę aktorską. Tak, mówię to o azjatyckim aktorze. Bez użycia słów tworzy wyrazistą, bogatą postać która nie do końca jest zagadką, ale jednak ciekawie jest go poznawać.