sobota, 28 marca 2015

"Mój sąsiad Zombie / Yieutjib jombi" (5/10) Chcieliście nakręcić własny film?

Anthology Film & Zombie, 2010


Kilku twórców filmowych z Korei Południowej - głównie członkowie ekip filmowych, którzy nie mieli jeszcze szansy na stworzenie własnych dzieł - nakręcili film nowelowy pod wspólnych hasłem "Inwazji zombie w Seulu". Zebrali mniej niż 20 tysięcy dolarów za które zrobili krótki film składający się z oddzielnych historii, każda opierająca się na jakimś świeżym pomyśle. Tło jest takie jak zawsze: wirus, epidemia, w kilka dni umierają miliony ludzi - ale zamiast walki o przetrwanie, twórcy skupili się na czymś nowym. Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby życie Nieumarłych gdyby wymyślono szczepionkę na zarazę i mogli wrócić do normalnego życia? Albo jakie są pierwsze chwile życia takiego Zarażonego? Gdy jeszcze nie jest chodzącym trupem, umysł wciąż działa ale jest już porządnie stępiony - i jego wzrok pada na własną stopę, bierze ją w ręce, zaczyna lizać...

Z całą pewnością jesteśmy w Korei. "Tej dobrej"

"Mój sąsiad Zombie" zaskoczył mnie gdy przyjrzałem się realizacji. Jest ona perfekcyjna i w życiu bym nie pomyślał, że taki film może wygląda tak profesjonalnie. I trzeba do tego wyrobionego oka, by zobaczyć, że to wcale nie jest standardowy obraz za którym stoi cała ekipa a jedynie grupka ludzi bez większych możliwości. Przykładowo, pierwsza nowelka to zapewne dzieło jednego człowieka, przynajmniej w dominującej jej części. Historia jest zrealizowana w bardzo tani sposób (zapewne we własnym mieszkaniu), z tajemniczą kreaturą kryjącą się za kanapą (zza której nie wychodzi ani razu), wszystko opiera się na ekspresji aktora który prawie nic nie mówi. Ujęcia z reguły są statyczne; widać też, że każda scena była powtarzana wielokrotnie. Braki finansowe zdecydowanie zostały zrekompensowane.

Takie kino może zainteresować jedynie kreatywnością i świeżością. Film oparty na dosyć oklepanym temacie z którego wyciąga coś nowego, czego na ekranie jeszcze nie oglądałem. Powinni go zobaczyć wszyscy amatorzy kina klasy B którym marzy się by w wakacje nakręcić jakiś własny film telefonem, razem ze znajomymi. Oni wyniosą z "Yieutjib jombi" najwięcej.

Film dostarczył dystrybutor What Else Films, który na polskim rynku wyda niniejszy film na początku kwietnia.

5 komentarzy:

  1. Oho, chyba coś napiszę :)

    Tak, kiedyś chciałbym coś nakręcić za 20 tysięcy. I dam sobie pałę uciąć, że nakręcę lepszą rzecz niż 'The Room", czy jak to się zwało :) Jakby coś zaproszę Cię na premierę, kekeke...
    BTW, liczę na to samo, jak już w TV pojawi się "Awake" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "The Room" miało o wiele większy budżet niż 20 tysięcy.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś coś nakręcę ale na razie szkoda mi pieniondzów na kamerę. No i nie mam pomysłu na fabułę ale to byłby raczej film akcji. Kupiłbym z 5 Fiatów 126p/125 za 200 zł i kręcił pościgi, kolizje. Pewnie bym też wysadził jakiś samochód w powietrze, spalił jakąś stodołę.. Montaż w stylu Peckinpaha, dialogi jak u Z.F.Skurcz i hicior gotowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty mi tu nie pierdol tylko opisz jaką muzykę byś dodał do filmu! :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam bym nagrał. Coś w tym stylu

    http://www.youtube.com/watch?v=A6f6P5Ceuc4

    OdpowiedzUsuń