poniedziałek, 16 listopada 2015

"Clerks - Sprzedawcy 2" (8+/10) Czysty ideał

Druga część jednego z moich ulubionych filmów, a mi nie zależało by ją obejrzeć... Miałem przede wszystkim w pamięci recenzję Kinomaniaka, który dał 5/10 i zobaczył w filmie przygody gości, którzy czasem sobie poprzeklinają i pogadają o star warsach... Pewnie dlatego mój szok po obejrzeniu był tak głęboki, że obejrzałem ten film trzy razy podczas pojedynczego wypożyczenia DVD. To było wyśmienite, nie mogłem przestać się śmiać.

"Clerks 2" to bezpośrednia kontynuacja filmu z 1994 roku pt "Clerks", zarówno w temacie jak i fabularnie. Konstrukcja historii nadal jest dosyć epizodyczna, humor nieco bardziej skrajny, i chociaż jako całość nie osiąga tak wysokiego poziomu co wcześniej, to właśnie w drugiej części znajduje się najlepsza scena w całej karierze Kevina Smitha. Mądra, inteligentna, cwana, prawdziwa, dramatyczna i idealna. A także śmieszna.



W pierwszej części poznaliśmy naszych bohaterów: Randalla i Dante. Wtedy ten drugi miał moralnego kaca, bo miał 23 lata i pracował jako sprzedawca. A chciał ruszyć do przodu, coś osiągnąć, nie potrafiąc po drodze odpowiedzieć na proste pytanie: co jest złego w byciu sprzedawcą?

Mija 10 lat i Dante nadal tam pracuje, ale wybucha pożar i to zmusza go do jakiejś zmiany. Razem z Randallem zostają sprzedawcami... W fastfoodzie. Mija rok i Dante staje wobec kolejnej wielkiej zmiany. Znalazł nową dziewczynę, ślub ustalony, wyjazd do innego stanu również, tam będzie zupełnie nowe życie. To jego ostatni dzień w tej robocie. I Randall szykuje niespodziankę dla przyjaciela...

Ciag dalszy to absolutny The Best Of pomysłów twórców. Zrobili film krótki i zostawili w środku jedynie najlepsze sceny jakie przyszły im do głowy. Każda zapada w pamięć, czas płynie zaskakująco szybko i okazuje się po latach, że pamiętałem cały film ze szczegółami. Ustawienia kamery, sposób gestykulacji, wszystko. Dialogów nie wymieniam, bo to oczywistość. Scena z Władcą pierścieni, rasizmem, taniec, gokarty, pikle-fucker... I finał.

Ostatnie 40 minut to nieustający rajd, w którym każda sekunda podbija poziom, jest coraz lepiej i lepiej, aż w końcu dochodzi do punktu kulminacyjnego, który jest szalony, niespodziewany i... Będzie dla was wyzwaniem. Jest pewne prawdopodobieństwo, że go nie zaakceptujecie. Ale ja bawiłem się jakbym był tam na miejscu. To trzeba zobaczyć.

Jak zakończyć film po czymś takim? Albo inaczej: jak zakończyć dwa duże filmy w satysfakcjonujący sposób? Tego też nie zdradzę, ale było wspaniale. Po wulgarnej końcówce, balansującej na granicy dobrego smaku, ton zmienia się absolutnie i nagle okazuje się, że twórca miał wszystko pod kontrolą i nie zatracił się w kolejnych żartach i przekleństwach. Efekt jest zupełnie odwrotny: "Clerks 2" to mądry film, podsumowujący wszystkie motywy o życiu, odpowiedzialności, podejmowaniu wyborów, szukania własnej ścieżki. Zakończenie nie mogło być lepsze. Bohaterów spotkał los, o jakim nie mogli nawet marzyć.

Koniec końców to nie tylko diablo zabawny film z licznymi, niespotykanym pomysłami na fabułę. To również ciepła opowieść o miłości i przyjaźni.
Film widziałem na DVD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz