piątek, 4 grudnia 2015

"Blues Brothers" (7+/10) Komedia idealna!

Opowieść o dwóch muzykach - tytułowych braciach: Elwoodzie i Jake'u - będących na misji od Boga, którzy w jakiś sposób stają się też najbardziej poszukiwanymi ludźmi w stanie Illinois, US. Polują na nich policja, kowboje oraz naziści. Trudno powiedzieć, czy bracia są nawet tego świadomi, bo są aż tak zajęci konceptem odbudowania swojego starego zespołu. Wtedy będą mogli koncertować i zarobić konkretne pieniądze, które następnie dadzą na spłatę podatku przez sierociniec, w którym się wychowali.

Dziś już się nie robi filmów o takim zarysie fabularnym. Stare, dobre czasy...

"It wasn't lies. It was just bullshit."


"Blues Brothers" to komedia idealna, stawiająca na obraz, luz i zabawę. Z jednej strony film jest dosyć wolny, żeby zadziałała zasada kontrastu, zaskoczenia i budowania punktu kulminacyjnego - ale to się po prostu opłaca. W jednej chwili oglądamy całkiem standardowe kino, nawet jest przyjemnie, nie ma na co narzekać... Aż tu nagle przylatują kosmici!, wybucha trzecia wojna światowa!, podróżujemy w czasie!, udajemy się na cmentarz i przywracamy do życia Hendrixa, by swoimi solówkami zaczął leczyć raka istot z innej planety!, i w ten sposób mamy pokój w każdym wymiarze. A to dopiero pierwsze 30 minut filmu! I bohaterowie nadal zachowują się, jakby to był dla nich dzień jak każdy inny. PRZEZABAWNE!

Trochę przesadziłem, bo w tym filmie nie ma podróży w czasie, ale złapaliście koncept i to się liczy.

Jest jeden ważny element - to przede wszystkim komedia wizualna. Reżyser nie nudzi widza widokiem dwojga ludzi siedzących i rzucających żarcikami. Zamiast tego solidnie przysiadł i pracował nad każdym etapem historii w swoim scenariuszem, i zadawał jedyne liczące się pytanie: "co mogę zrobić, by to wyglądało na zabawne?" Dalsza część to wyłącznie sukces za sukcesem. W finale dwoje ludzi idzie do banku by wpłacić pieniądze, najnudniejsza rzecz pod słońcem. Obejrzyjcie ten film by zobaczyć co oni zrobili, by uczynić zakończenie niezapomnianym.

Ten film wcale nie musiał się udać. Nie musiał być legendarny. Ale pracowali przy nim utalentowani ludzie. Producenci to zauważyli i powiedzieli: "macie chłopaki, oto gigantyczny budżet. Zaszalejcie. Zatrudnijcie od kopa celebrytów do cameo, zróbcie ten film z rozmachem. Zróbcie co potrzebujecie, byle tylko wywołać u widza uśmiech". Reszta to już historia.
Film widziałem na Netflixie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz