poniedziałek, 13 marca 2017

ShowMax - mały portal VoD. Moje wrażenia.



Najłatwiej jest opisać tę stronę jako malutki Netflix. Obie strony działają na podobnej zasadzie - płacisz miesięczny abonament (20 zeta) i masz nielimitowany dostęp do dostępnej tam zawartości. Filmy, seriale, dokumenty. Polskie, Brytyjskie, Azjatyckie, ze Stanów Zjednoczonych.

Interface jest przyjazny i czytelny, a katalog dostępnej zawartości można przeglądać, bez uprzedniego zakładania konta, pod tym adresem. Sama rejestracja wymaga podpięcia karty kredytowej, jest też opcja podpięcia konta PayPal, jednak do niego też musi być podpięta jakaś karta. Okres darmowego testu wynosi dwa tygodnie.






Netflix jest dla mnie złotym standardem tego, jak powinien działać portal tego typu. ShowMax jest nieco obok tego. Jedynym autentycznym problemem jaki miałem/mam jest brak możliwości ustawienia innego koloru napisów (parę razy pokrywały się z białą zawartością kadru) oraz brak przycisku włączenia następnego odcinka, gdy oglądasz serial. Teraz musisz przewinąć epizod do końca, wtedy dopiero pojawia się zapytanie czy włączyć kolejny). Streaming działa bez problemu w jakości HD (720p), aplikacja na telefon jest dostępna i sprawuje się równie sprawnie. Jest dostępna "Listy do obejrzenia". Istotną opcją jest możliwość zapisania sobie pięciu pozycji na urządzeniu przenośnym i oglądaniu jej bez dostępu do sieci. Te pięć pozycji to mogą być zarówno filmy jak i pojedyncze odcinki serialu. Zostają w pamięci na miesiąc, ale jeśli zaczniesz oglądać to masz tylko 48 godzin by dokończyć seans. Gdy zaczynasz pobierać to możesz wybrać w jakiej z czterech jakości chcesz oglądać. Dzięki temu możesz pobierać pliki o wielkości jaka tobie odpowiada.

Nie ma różnych opcji językowych. Spotkałem się tylko z oryginalnym dźwiękiem oraz polskimi napisami. Momentami brakowało ich tylko w polskich produkcjach gdzie czasem mówią w innym języku. Angielskie wypowiedzi w "Ucieczce z kina Wolność" przeboleję, bo rozumiałem ze słuchu, ale włoskie gadanie na samym początku "Obcego ciała" Zanussiego sprawiło, że musiałem zrezygnować z seansu. Napisałem już do pomocy technicznej w tej sprawie. Odpisali mi, że dopiero zaczynają, i pewne detale nie są dograne, ale skoro mają takich wspaniałych widzów jak ja, to szybko sobie z nimi poradzą. A potem zarekomendowali mi jakiś serial który akurat mają w katalogu.






Katalog jak na razie oferuje solidną porcję tytułów, które przy pewnej dawce dobrej woli oraz chęci oglądania powtórek można rozciągnąć do jakiegoś miesiąca. Osobiście rzuciłem się najpierw na kino polskie: klasyki ("Dreszcze", "Ucieczka z kina Wolność", "Struktura kryształu", "Rejs") oraz te słabujące nowości ("Pitbull 2", "Carte Blanche", "Gejsza"). Zainteresowałem się również serialami (trzy sezony "Deadwood", dwa sezony "Fargo", trzy sezony "The Affair"). Ponad to obejrzałem w końcu "Układ zamknięty", powtórzyłem z przyjemnością "Przejrzeć Harry'ego", z radością rzuciłem się na "It Follows", Trzeba jednak pamiętać, że wspomniane klasyki polskiego kina są również dostępne legalnie na YouTubie. Za darmo. Dziwna jest kolekcja "Piątku trzynastego". Otóż, wygląda ona następująco: jest pięć kontynuacji oryginału z lat 80. Ale nie ma oryginału. Zamiast niego jest remake z 2009 roku. Wszystkie nowe pozycje w katalogu są wymieniane na stronie głównej. Co tydzień pojawia się coś nowego.

Nie ma możliwości oceniania pozycji w jakikolwiek sposób, dlatego wszystkie rekomendacje ShowMaxa opierają się na zasadzie "Widziałeś jakiś polski film? To obejrzyj Pileckiego, na pewno ci się spodoba!".

Stronę ShowMax oceniam pozytywnie, i z chęcią wyłożyłem pieniądze by zakupić miesięczny abonament. Ale zrobiłem to głównie dla statystyki (bo większość katalogu to ja obejrzałem już lata temu) aby dać sygnał. Coś w stylu: "Dobrze, że próbujecie. Robicie dobrą robotę. Opłaca się próbować na tym rynku. Może kiedyś do was wrócę".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz