wtorek, 9 maja 2017

Okazuje się, że Amazon Prime i Amazon Prime Video to dwie różne strony



Amazon Prime to serwis VoD pozwalający oglądać filmy i seriale w zamian za uiszczenie miesięcznego abonamentu - nieco ponad 40 złotych. Mniej niż łączny roczny abonament na Hulu czy Filmstrucku, ale z drugiej strony nie można przerwać korzystania po miesiącu gdy będziemy mieć ochotę na coś innego.

Amazon to przede wszystkim strona ze wszystkim, i pośród tego jest tam też zakładka poświęcona VoD, dlatego trzeba poszukać zanim trafi się w pożądane miejsce. Przeglądanie katalogu jest niedopracowane, i najlepiej szukać każdy oddzielnie tytuł który pragnie się zobaczyć bez polegania wyłącznie na podstronach w indeksie. Sporo z tym roboty, i dosyć szybko przestaje to sprawiać przyjemność, a staje się nużące i dokończyłem czynności ot, żeby to skończyć, a nie dla przyjemności dowiedzenia się, że to co chcę zobaczyć faktycznie tam jest.

A sam katalog jest z jednej strony niewielki, ale też wywołuje zachwyt obecnością takich pozycji jak "Paterson", "Manchester by the Sea" czy "Captain Fantastic". Problem w tym, że wiele pozycji tego kalibru trzeba wykupić oddzielnie. Kupić na własność lub wypożyczyć. W przypadku seriali można wypożyczać/kupować pojedyncze odcinki za parę dolarów. Inne tytuły można oglądać w ramach miesięcznego abonamentu po wykupieniu dodatkowego pakietu: HBO, Cinemax, STARZ czy ponad 15 innych (!!!) które łącznie kosztują blisko 100 dolarów miesięcznie, które należy uiścić ponad ten podstawowy, wynoszący 100$ rocznie.

Ale nawet wtedy katalog prezentuje się cokolwiek biednie. Co więc jest dostępne w ramach Amazon Prime? "Frasier", "MacGyver", "Cheers", "Duma i uprzedzenie" (1995), "Mr. Robot" (tylko pierwszy sezon), "Strefa Mroku", "I Love Lucy", "Family Ties", "Batman: TAS", "Rome", "Carnivale"... I wiele innych. Ale wszystkie one są zablokowane na terenie naszego kraju, poza "Fleabagiem" i "Man from the High Castle". Jeśli chciałbym obejrzeć coś z pozostałych tytułów, to musiałbym posłużyć się VPN. O polskim lektorze lub polskich napisach nie ma co wspominać. Cała strona jest po angielsku i tyle. Tytuły można dodawać na "watchlistę", ale wszelkie próby sortowania jest są resetowane gdy użytkownik odwróci wzrok. Rzadko bo rzadko, ale wciąż zbyt często stykałem się z problemem niedopracowanych angielskich napisów. W jakichś 10% seansów musiałem wstawać i podchodzić do ekranu, aby wyłączyć napisy, bo te były przesunięte albo nawet i z innej produkcji. Możliwe nawet było to, że napisy zepsują się w trakcie oglądania.







W tym momencie byłem już pewny, że polska prasa została przekupiona gdy Netflix zdjął blokadę na nasz rynek i umożliwił zakładanie konta bez konieczności używania VPN. Wtedy na serwisach dziennikarze przekrzykiwali się, kto bardziej dosra Netflixowi. A przyszło Amazon Prime, i wszyscy milczą o tych wadach. A te są dla odmiany realne! Strona działa ledwie przyzwoicie, katalog jest marny, a cena za niego jest z kosmosu. Czemu jeszcze nasi dziennikarze nie zgwałcili na śmierć wszystkich ludzi pracujących w Amazonie?

Cóż... Odpowiedź jest, jak w tytule...

...Amazon Prime to NIE JEST Amazon Prime Video. Chociaż obie działają na tym samym koncie. I wykupując konto na pierwszym mogłem korzystać z drugiego. Ale różnią się te strony konkretnie, w tym ceną oraz katalogiem.

Czytałem różne opinie o tej usłudze, i natykałem się na informacje które nie miały związku z tym co ja poznałem. Cena była inna, oferta była inna, i nawet dodano polską wersję językową! I wtedy dopiero trafiłem na APV. Usługa skromna, z kilkoma pozycjami które mnie interesowały, z polskimi napisami u części produkcji i nie trzeba było korzystać z VPN aby oglądać. A nawet jest aplikacja mobilna pozwalająca bez limitu pobierać materiały i oglądać w czasie, kiedy nie będziemy mieć Internetu do dyspozycji.

W polskiej wersji zobaczymy "Taksówkarza", "Wybór Zofii", "Ognie św. Elmo", "Lot", "Coś" i parę innych ciekawych tytułów które lubię i do których chętnie bym wrócił. Co do seriali wybór jest ekstremalnie skromny. "Downton Abbey", "The Shield", "Kroniki Seinfelda", "Transparet", "Fleabag", "Community"... I jeszcze "Damages", "Justifeld", "Mozart in the Jungle". I to już wszystko. Zapewniam. Dobrze chociaż, że wszystkie wymienione tytuły są dostępne do oglądania w całości. Wszystko w wysokiej jakości obrazu, niektóre produkcje nawet w UHD.

Problemem może być tylko fakt, że w katalogu sezony są zostawione jako oddzielne produkcje, więc przeglądając zawartość przed oczami przewija ci się garść pięciu tytułów, w kółko i w kółko. Brak polskiej wersji językowej mi nie przeszkadza, ale faktem jest, że polskie napisy zobaczyłem tylko w niektórych przypadkach. Lektora brak całkowicie.

Pierwszy miesiąc za darmo. Miesięczny abonament wynosi mniej niż 20 złotych. Oczywiście warto, ale po miesiącu raczej nie będzie po co tam wracać. Ja wrócę, bo w tym miesiącu bardziej byłem zajęty oglądaniem tego co miałem na Amazon Prime.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz