Psychological Drama, 2011
Chłop idzie nad rzekę. Bierze kamieć wielki jak skurwysyn. Wchodzi do wody. Coraz gębiej, aż znikają wszystkie bąbelki. Popełnia samobójstwo? Ćwiczy siebie? Trudno zdecydować, bo po chwili wychodzi, wszystko na jednym ujęciu, w plenerze. Jak na Dogmę 95 nic niezwykłego, right? :)
Anders ma 34 lata i uważa, że nie może zacząć od nowa. Właśnie skończył odwyk, wraca do życia, do przyjaciół. Stara się o pracę.
Jest tylko jeden bohater - dobry, ale nie aż tak, by wynieść film na jakiś spektakularny poziom. Historia jest dobra, angażuje - gdy bohater poszedł na jakąś imprezę i wypił tam kieliszek szampana, ja od razu pomyślałem: to jego pierwszy trunek od 10 miesięcy. Pierwszy kontakt z alkoholem i używkami w ogóle. Ale to i tak znana historia, do tego prosta. W sumie jest tylko jeden konflikt (bohater kontra on sam). Dialogi ze spotkanymi ludźmi są naprawdę świetne. Na przykład wtedy, gdy Thomas gdzieś na początku dowiaduje się, że jego przyjaciel rozważa samobójstwo - świetna rozmowa, naprawdę. Reszty nie chcę zdradzać. Na uwagę zasługuje też finałowy mastershot, trwający prawie 8 minut.
Doceniam ten film. Ale z rezerwą.
6/10