Jidaigeki, 1953
Naprawdę nie wiem który raz to robię, ale jak inaczej skomentować taki wstęp? Dwoje mężczyzn opuszcza wioskę. Jeden sprzedaje wyroby gliniane i jedzie do miasta, by zarobić, drugi chce zostać samurajem. I gdy dociera do centrum, mówią mu by wrócił gdy będzie mieć zbroję i broń. Wtedy go przyjmą. Będzie samurajem. W ten sposób mężczyźni łączą siły przy handlu garnkami i miskami własnoręcznie wypalonymi w piecu. Jeden robi to, by zarobić na zbroję. Drugi dla rodziny.
To takie proste i wystarczające! Człowiek robi garnki, by zarobić na spełnienie marzeń. Nie ma tu czegoś zbędnego, wszystko zarysowano przy pomocy kilku zdań lub ujęć, bez postojów. Każda scena jest jakimś krokiem do przodu, coś nowego dochodzi i jest dynamicznie. A wszystko wygląda ślicznie, nawet pod względem takich niewidocznych elementów jak atmosfera. Jest w tym filmie pewne baśniowe, skromne piękno, szczególnie w sposobie kręcenia...
A potem zdaję sobie sprawę, że to jest coraz nudniejsze. Jakoś wtedy zaczęło mi przeszkadzać, że jeden z bohaterów chce być samurajem, chociaż nigdy nie miał włóczni w dłoni... potem się okaże, że chciał w ten sposób uszczęśliwić swoją kobietę, dlatego przez resztę opowieści ranił ją... Co? Kobieta gada do kogoś, kogo nawet w scenie nie ma, a ja, zamiast skupić się na jej dramacie, zastanawiam się, do kogo ona mówi. I dlaczego. To nie jest teatr przecież. Chłop sprzedający garnki zobaczy na ulicy kobietę tak brzydką, że aż mnie przeraziła, i się w niej zakocha, zostawi żonę, bo... Co? Jakoś wtedy zdałem sobie sprawę, że to film o słabych ludziach. I tym, że są słabi, reżyser tłumaczy naprawdę niewydarzoną fabułę.
Problem w tym, że zamiast przejść jakąś drogę, to pogada się coś o "żądzy pieniądza", i że to wojna jest wszystkiemu winna niż same postaci, które tak wybrały, i jakieś nieudolne elementy low-fantasy do tego dodano, bohaterowie zaczną gadać hasłami zamiast dialogami. Jest tu cała scena złożona wyłącznie z takich zdań jak "Wojna jest zła" oraz "Ambicja odwróciła moje serce od szczęścia". A najgorsze: nie ma tu słowa o tym, że to bohaterowie byli winni.
Oczywiste, że to nie jest kino dla mnie. A startowano tak dobrze, od pięknego zdania, jakim było: "Marzenia są niczym pomost do lepszego życia".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jidaigeki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jidaigeki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 lutego 2015
wtorek, 25 lutego 2014
Człowieczeństwo i papierowe ozdoby (7/10)
Jidaigeki, 1937
Bardzo spodobało mi się staranie twórców, by w tym krótkim filmie zbudować mały mikro-świat. Jest tu całkiem sporo postaci które ze sobą współżyją na względnie niewielkim terenie, budując tym samym obraz konfliktu pomiędzy panami a zwykłymi ludźmi. Pierwsi żyją bo mają z czego. Mają też tytuł. Zwykli ludzie walczą każdego dnia, jak tylko umieją. Po cichu praktykują hazard, prowadzą handel obwoźny, łażą za panami prosząc ich o przysługę. Można też robić dobrą minę do złej gry, jak pewien niewidomy mnich, wprowadzający nieco lekkiego tonu do tej ponurej opowieści. W grę zawsze wchodzi też samobójstwo. Feudalna Japonia, XVIII wiek.
Tytuł ten łamał zasady, pokazywał tamte czasy jak naprawdę wyglądały wbrew "dozwolonemu" wizerunkowi władców i samurajów. Przedstawiona została relacja pomiędzy klasa społecznymi, jakie szanse na przyszłość mieli zwykli obywatele. Niestety, obchodzi mnie to tylko z punktu widzenia teoretycznego, jak to wszystko złożono w scenariuszu. Jest krótki, wątki nakładają się na siebie wzajemnie. Trudno tu wyszczególnić tą jedną główną postać albo historię.
I tym mi ten tytuł imponuje. Naturalnością, ambicjami i kunsztem twórców.
https://rateyourmusic.com/film/人情紙風船/
Bardzo spodobało mi się staranie twórców, by w tym krótkim filmie zbudować mały mikro-świat. Jest tu całkiem sporo postaci które ze sobą współżyją na względnie niewielkim terenie, budując tym samym obraz konfliktu pomiędzy panami a zwykłymi ludźmi. Pierwsi żyją bo mają z czego. Mają też tytuł. Zwykli ludzie walczą każdego dnia, jak tylko umieją. Po cichu praktykują hazard, prowadzą handel obwoźny, łażą za panami prosząc ich o przysługę. Można też robić dobrą minę do złej gry, jak pewien niewidomy mnich, wprowadzający nieco lekkiego tonu do tej ponurej opowieści. W grę zawsze wchodzi też samobójstwo. Feudalna Japonia, XVIII wiek.
Tytuł ten łamał zasady, pokazywał tamte czasy jak naprawdę wyglądały wbrew "dozwolonemu" wizerunkowi władców i samurajów. Przedstawiona została relacja pomiędzy klasa społecznymi, jakie szanse na przyszłość mieli zwykli obywatele. Niestety, obchodzi mnie to tylko z punktu widzenia teoretycznego, jak to wszystko złożono w scenariuszu. Jest krótki, wątki nakładają się na siebie wzajemnie. Trudno tu wyszczególnić tą jedną główną postać albo historię.
I tym mi ten tytuł imponuje. Naturalnością, ambicjami i kunsztem twórców.
https://rateyourmusic.com/film/人情紙風船/
Subskrybuj:
Posty (Atom)

