Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Documentary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Documentary. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2015

"Hot Girls Wanted" (6/10) Dokument o porno.

A konkretnie o przemyśle zawodowego amatorskiego porno (filmiki które wyglądają jakby były nagrane przez przypadkowych ludzi). Tutaj większość dziewczyn zaczyna gdy tylko kończy 18 lat, same się zgłaszają, prawie wszystkie w ten sam sposób. Lecą na wschodnie wybrzeże USA i innych miejsc, gdzie nie ma obowiązku kręcenia z użyciem prezerwatyw. W kwestii fabuły - kamera śledzi tu jedną metę takich dziewczyn i kilka spośród nich. Życie zawodowe, osobiste, przeszłość.

Na tym zdjęciu jest też mężczyzna.

sobota, 1 sierpnia 2015

Nowe Horyzonty 2015 # Dzień 8 - Polska daje radę

Polski festiwal, ale polskich filmów tu jak na lekarstwo... Ale gdy już jakiś zobaczyłem to stał się dla mnie tytułem dnia. Idealnie.


Spis treści:

00:23 - Czerwony pająk (Polska, kryminał, 2015). 6/10
01:40 - Niewielu z nas (Litwa, Drama, 1996). 6/10
02:10 - Koń Dinheiro (Portugalia, Dokument, 2014). 5/10
02:39 - Dziedziniec (Litwa, Drama, 1999). 6/10
03:36 - Ciało Anny Fritz (Portugalia, Czarna komedia/Thriller, 2015). 4/10

Muzyka: Miles Davis - Blue is Green

RELACJA Z WCZEŚNIEJSZYCH DNI: PIERWSZEGO ; DRUGIEGO ; TRZECIEGO ; CZWARTEGO ; PIĄTEGO ; SZÓSTEGO ; SIÓDMEGO

niedziela, 26 lipca 2015

Nowe Horyzonty 2015 Dzień #2 Lalki i Korytarz

Dziś tylko o filmach. Trzy, o których warto usłyszeć.




Muzyka: Toundra, płyta "IV" (2014)

00:16 - H. (7/10)
02:07 - Trzy dni w Auschwitz (4/10) & Piano (5/10)
03:34 - Znikający punkt (7/10)
04:37 - Korytarz (7/10)


RELACJA Z DNIA PIERWSZEGO

czwartek, 8 maja 2014

Free to Play (6/10)

Documentary, 2014


Tytuł odnosi się do gatunku gier komputerowych, które są zasadniczo darmowe, tzn. można je pobrać i grać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Tyle w teorii, co musicie wiedzieć, choć cały temat gier "F2P" jest rozleglejszy i nieco bardziej skomplikowany niż to opisałem. W 2011 roku miało miejsce wydarzenie - turniej międzynarodowy w Dotę, którego pula nagród wynosiła 1,6 miliona dolarów. Z czego okrągły milion dla zwycięskiej drużyny. Organizatorzy przygotowali dokument z tej okazji, pochodzili za zawodnikami, nakręcili wywiady z nimi, dowiedzieli się o ich życiu. Zarejestrowali też sam turniej. I tu zaczynają się schody.

Bo gdy usłyszałem, że Valve robi dokument o grach zatytułowany "Free to Play" miałem prawo oczekiwać wszystkiego. Przygotowałem się, że usłyszę wiele o samej grze, o przyczynie jej popularności, o niesamowitych możliwościach jakie daje, o historii e-sportu, może samo Valve się wypowie, czemu tak bardzo inwestuje w to wszystko. Do tego dostanę pełny przebieg turnieju, usłyszę o tym, co trzeba, by być profesjonalnym graczem.

piątek, 8 listopada 2013

Blackfish (7/10)

Nature Documentary, 2013


Parki wodne i przedstawienia z udziałem orek. W związku z niedawną śmiercią jednaj trenerki jej koledzy po fachu ujawniają prawdę biznesu. Widz pozna historię początków tego interesu, jak wiele dekad temu łapano te olbrzymie zwierzęta, jak rozpoczęto reklamować całe zjawisko jako przyjazne i różowe... Okazuje się, że nawet sami trenerzy i ludzie tam pracujący nie wiedzieli, jaka jest prawda. Na przykład, mówili że orki w niewoli żyją dłużej niż na wolności, podczas gdy złapane żyją nie tylko krócej, ale ta różnica jest cztero-pięciokrotna.


poniedziałek, 7 października 2013

Berlin: Symfonia wielkiego miasta

City Symphony & Documentary, 1927


Tak, naprawdę jest taki gatunek filmowy jak "City Symphony". Najwyraźniej. Polega na tworzeniu sztuki na cześć konkretnego miasta, z rozmachem pomijającym pojedynczych ludzi. W "Berlinie..." Ruttmann zarejestrował 24 godziny z życia miasta i zmieścił je w nieco ponad 70 minut. Tramwaje, fabryki, policjanci i konie. W skrócie, film ten składa się właściwie wyłącznie z montażu i pomysłu wyjściowego, bo dziś i tak ludzie oglądają to z inną muzyką niż prawie 90 lat temu. Ale wbrew pozorom można o nim napisać kilka słów.

Po pierwsze, można wykorzystać ten czas by zastanowić się nad samym kinem, i jak niewiele brakowało, a tak właśnie mogło wyglądać całe kino. Jako forma zapisu dla ciekawskich, jak to jest w innych częściach świata. Szczególnie w Europie, gdzie przez sporo czasu nie wiedzieli, co z kinem zrobić, i kończyło się to na rejestrowaniu przedstawień teatralnych. Na szczęście wydarzyli się tacy ludzie jak Chaplin czy Griffith, więc "Berlin..." jest tylko pomnikiem, ciekawostką, przy oglądaniu której można porozmyślać nad początkami tej cudownej sztuki. I oddać cześć tym, którzy ją stworzyli.

Inne spojrzenie: ile się zmieniło? Jak inaczej wyglądałby taki "City Symphony" o współczesnej Warszawie? Ludzie wtedy byli mniej bojaźliwi względem tramwajów. Normalnie przechodzili przez ulicę po torach, gdy ten był 10 metrów od nich. A nie widać, by aż tak przyspieszyły. Można ogólnie zastanowić się nad własnym miastem, jak jego symfonia by wyglądała, czym się wyróżniła... i czy byłaby ciekawa?

A jak ktoś siedzi w montażu to w ogóle będzie przeszczęśliwy. To przecież mniej popularny braciszek najsłynniejszego "filmu montażowego", czyli "Człowieka z kamerą filmową". Co nieco można w czasie seansu kontemplować, jakie wtedy było kino, i jak miało domyślnie wyglądać dziś, pełnić funkcję informacyjną. Z drugiej strony, nie ma co się dziwić, jak większość zleje ten tytuł, bo woli fabułę. Dla nich to tylko nieistotna ciekawostka...


6/10
http://rateyourmusic.com/film/berlin__die_sinfonie_der_grosstadt/

czwartek, 27 września 2012

Indie Game (7/10)

Art Documentary, 2012


Generalnie, gry od innych dzieł sztuki różnią się tym, że ich twórcy nie mają danych personalnych. Są twórcami i tyle ("najnowsza gra twórców gry X"). Sam potrafię wymienić może z 6 nazwisk z branży growej, w porównaniu do filmowej czy którejkolwiek innej nie ma nawet porównania. I o nich jest ten film, o twórcach gier - tylko, że niezależnych.

Film jako taki konkurencji nie ma i w swoim gatunku jest arcydziełem, to oczywiste, ale sam w sobie jest naprawdę dobrym pionierem. Udowadnia, że to naprawdę ciekawy materiał do opowiadania w dokumentach - i podchodzi do tematu ze zrozumieniem, nie próbuje opowiedzieć o nim jak o jakimś innym. Tutaj dzień premiery jest czymś zupełnie innym.

Więc... poznajemy twórców Braida, Super Meat Boya oraz FEZ'a. Kolejno mają u mnie 8+/10, 7/10 i "chcę zagrać", więc wiadomo z jakiej perspektywy będę pisał. I to naprawdę interesujące, oglądać reakcję twórców na wieść, że do 2 po południu ich gra rozeszła się w liczbie 9,5 tysiąca kopii i są z tego powodu szczęśliwi i to dla nich sukces - wiedząc jednocześnie, że ostatecznie sprzedano ponad milion kopii tej gry. Trochę żałuję, że ostatecznie nie pogadano z gośćmi od "LIMBO", ale cóż.

W filmie widzimy ludzi i ich historie, które przełożyły się na ostateczny kształt ich gier, w jaki sposób są one osobiste. Słuchamy wyjaśnienia, czemu Meat Boy nie ma skóry i w jaki sposób jego dziewczyna go uzupełnia. Jeden wyciąga stary komputer i pokazuje swoje pierwsze gry, które tworzył z ojcem w '93. Inny opowiada o tym, jak umarła jego babcia, i znalazł w jej domu karton z jego rysunkami z dzieciństwa i widzi, że stwór którego narysował 20 lat temu i dziś o nim nie pamięta, znalazł się w grze. Kolejny opowiada o długu rodziców który spłaci, gdy gra się ukaże.

Całkowicie rozumiem, dlaczego ten film tak się ludziom spodobał. Widziałem gościa, który poszedł na PAX i prezentował pierwszy raz w życiu swoją grę, jej grywalną wersję, i na samym początku trafił się bug po którym musiał tę grę resetować. I ten bug był cały czas, kolejni podchodzili, gra się sypała, twórca wariował z nerwów, a ludzie i tak podchodzili, rozmawiali z nim, grali po 15-20 minut, ustawiali się w kolejki do konsoli.
Inny wstał o 6 rano w dniu premiery SMB, włącza Xboxa i otwiera sklep... a tam nie ma jego gry. I pisze wku*wiony do Microsoftu. W końcu dostaje sms'y od kumpla, że gra już jest, że się sprzedaje, że są pierwsze recenzje, jakiś artykuł o tej grze ma 11 tys. lajków na facebooku, na YT ludzie nagrywają swoje reakcje na kolejne poziomy i próbują rozgryźć jak je przejść, i podchodzą jeszcze raz, i jeszcze raz... I twórcy to oglądają i widzą, że oni rozumieją, stworzyli coś osobistego i się połączyli z graczami.

Dziwnie to brzmi, szczególnie na przykładzie gościa od Braida, który czytając recenzje swojej gry odkrywał, że ludzie w ogóle nie zrozumieli jego gry, odebrali ją na bardzo płytkim poziomie - więc mimo, że dostawał oceny na poziomie 95/100 i tak był przygnębiony.

Ci ludzie opowiadali o takim rodzaju depresji który dopada ludzi coś tworzących, ale nie wtedy gdy wszystko idzie źle, ale kiedy jest wręcz przeciwnie.

I człowiek chce być graczem, takim aktywnym, śledzącym powstające projekty, uczestniczącym w kolejnych targach E3 itp. a potem kupującym grę w dniu premiery, nagrywającym swoje zdanie na YT i czującym ten kontakt z twórcami... Może nie w Polsce, tutaj status lajkowania jest pedalski, ale na tym filmie ma to zupełnie inny - sensowny - wymiar. No i u nas wydanie na starcie 15$ na grę to jednak liczący się wydatek. Takie tam różnice.


7/10. Sam nie wiem, czemu tak się rozpisałem.