Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gangster Film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gangster Film. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 października 2015

"Porachunki" (8+/10)

Black Comedy, 1998


Moja notatka o "Przekręcie" nie należy do moich ulubionych. Chociaż film lubię, to nie miałem o nim za wiele dobrego do napisania, za to sporo do narzekania odnośnie całej konstrukcji. Wszystko po to by wyjaśnić, czemu nie lubię tego filmu bardziej. Teraz powtórzyłem "Porachunki" i widzę, że był też jeszcze jeden powód.

W swoim debiucie Guy Richie śledzi losy czterech brytyjskich kolegów: Jasona Stathama, Eddy'ego i dwóch innych. Wspólnym wysiłkiem udaje im się uzbierać astronomiczna dla nich kwotę - składają się oni po 25 tysięcy by Eddy mógł zagrać z miejscową szychą Harrym i jego partnerami w karty. To elitarny klub, gdzie trzeba wyłożyć w 100K, żeby móc zagrać. Harry oszukuje i nabiera naszego Eddy'ego - teraz ten nie tylko przegrywa, ale jest jeszcze winny pół miliona. I ma tydzień by spłacić dług.



wtorek, 18 sierpnia 2015

"Przekręt" (7/10) Dobra zabawa!

Black Comedy, 2000


Produkcja, którą trzeba trochę zganić, jeśli planuje się o niej pisać nieco dłuższą notkę. Obok porządnej zabawy, świetnych postaci oraz stylu, jakim ona się odznacza, ma również słabsze strony, utrudniające oglądanie.



wtorek, 21 kwietnia 2015

"DareDevil". Serial, przez który zakupiłem abonament w Netflixie

Superhero, 2015


Netflix w 2013 roku rozwalił system dystrybucji seriali telewizyjnych poprzez samodzielne wykonanie produkcji z głośnymi nazwiskami, która zebrała rewelacyjne recenzje, a przy tym ominęła kablówki szerokim łukiem. Cała pierwsza seria "House of Cards" - bo o tym tytule piszę - wyładowała od razu w Internecie. Bez czekania na kolejne epizody, bez reklam, widz oglądał we własnym tempie. Aż chce się wykupywać abonament na tej witrynie, prawda? - dlatego już kilka lat później Netflix ma ambitne plany samodzielnej produkcji blisko 30 seriali rocznie skierowanych do różnych grup docelowych. Tak właśnie jest z "DareDevilem", adaptacją komiksu ze stajni Marvela, która zebrała tyle pozytywnych opinii w ciągu pierwszych 6 sekund od swojej premiery, że jedna nawet dotarła do mnie i ściągnąłem pierwszy odcinek. Do wieczora miałem wykupiony już abonament, gdzie legalnie oglądałem resztę w ciągu 4 dni. Teraz zostaje mi tylko liczyć, że z płatnością nie będzie problemu.

13 odcinków po 57 minut.

niedziela, 21 grudnia 2014

Nietykalni (5/10)

Crime, 1987


Jeden z moich pierwszych ulubionych filmów. Widziałem go tak dawno temu, że nic z niego nie pamiętałem. Tylko dlatego obeszło mnie, że okazał się po latach taki banalny. Za jakiegoś klasyka chyba nie jest uznawany, zgadza się? Więc to tylko porcja marudzenia Garreta. Wyjątkowo bez spoilerów.

Film opowiada o policjancie granym przez Costnera, który zasadza się na Ala Capone'a. Czasy prohibicji, zakazano alkoholu. Czemu? Nieważne. I bohater będzie pilnować tego przepisu, ruszy na krucjatę przeciwko gangsterom zarabiających na alkoholu. Powód? Takie jest prawo. I to wszystko. Dokładnie, postacią pozytywny jest tu ktoś, kto kilka lat wcześniej walczyłby w imię niewolnictwa. Głębokie.

A jak walczy? Przy pomocy Seana Connery'ego, który ma informatora, który pozwala dojść do kolejnych punktów fabuły. Dzięki niemu wiadomo, gdzie uderzyć by zabolało Capone'a. Zero śledztwa, po prostu otwierane jest ciasteczko z wróżbą... Przynajmniej by tak było, gdyby scenarzyści nie byli zbyt leniwi nawet na to.

A to tylko jeden ze ułomnych stron, nie pozwalających zaistnieć jakiejś dramaturgii. Drugim jest brak przekonania mnie w cokolwiek. Costner jest na krucjacie przeciwko alkoholowi, pierwsza jego akcja. Okazuje się, że nie wyszło. Bo nie. Informator się mylił, a może specjalnie podał mu złe dane? A po co to komu? Grunt, że nie wyszło. I gazety od razu piszą o "porażce". Dużymi literami. I to najwyraźniej wystarczyło, by Costner popadł w depresję. Ta, nie brzmi to zbyt poważnie, prawda? I tak jest z całą fabułą. Zero dramaturgii.

Bo jak może być, skoro tu co chwila są tak dziwne rzeczy, że to zahacza o absurd? Sean Connery tłumaczący Costnerowi jak strzelać do przeciwnika - to brzmiało jak astronauci w "Interstellar" wyjaśniający sobie hiperprzestrzeń. Nietykalni uderzają mocno w interes Capone'a po raz pierwszy. W gazetach piszą o Costnerze, że jest na misji przeciwko prohibicji. Co robi Capone'a? Wysyła gościa, by dał łapówkę naszemu szeryfowi. A ten w odpowiedzi mówi: "Nie" i wypycha go przez drzwi, zamiast aresztować. Trochę później - ktoś zakrada się do domu jednego z bohaterów. Wydaje się, że go zaskoczy z nożem, ale nasz człowiek jednak jest cwany i odwraca się w samą porę. Ze strzelbą w ręku. Zastrzeli go? A gdzie tam, woli wygonić go z domu jakby był muchą. Mądre. Przecież nic niefortunnego z tego nie wyniknie, prawda?

Nawet w jednej z ostatnich scen na peronie, która miała przecież potencjał na bycie jedną z najlepszych w historii kina - nawet w niej trzeba było wsadzić jakiś leniwy absurd. Tym razem jest to kobieta która nie potrafi biec w linii prostej. Woli się położyć i wyciągać ręce w kierunku swojego dziecka, oraz krzyczeć niemo. To jest tak bolesne, że mi wykrzywiło ryj. Przecież to tak łatwo dałoby się naprawić, przecież reszta była tak piękna. Idealnie zmontowana i wyreżyserowana, a wślizg Garcii jest kozacki, aż chciałem podskoczyć na kanapie i wybić łbem dziurę w suficie by sąsiadowi z góry przybić piątkę. Tak bardzo chciałbym pokochać tę scenę...

Ale nie da się. Cały film jest banalny, leniwy i do bólu podstawowy. Policjanci i złodzieje, piu, piu, piu, Yupikajej gówniarzu. The End.


Top 5 De Palmy

1. Wybuch
2. Człowiek z blizną
3. Ważniaki
4. Czarna Dalia
5. Życie Carlita

środa, 2 lipca 2014

The Raid 2

Gangster Film & Martial Arts, 2014


Komandos Rama wraca, tym razem by infiltrować gang i robić za ochroniarza syna szefa mafii, Ucoka, który z kolei zajmuje się ściąganiem wyrazów wdzięczności - czyli haraczu. Pojawiają się tutaj jeszcze motyw relacji ojca-syna na poziomie osobistym jak i zawodowym (starszy planuje, jak tu zrobić z młodego następcę na stołku przywódcy). Jest również wątek rywalizacji między gangami, spisek by poróżnić je, kilku dodatkowych zabójców, którzy są równie fajni jak duet Chris Partlow i Snoop, oraz rodzina Ramy o którą ten się będzie martwić.

Względem pierwszej części jest to obraz wyraźnie lepszy - ambitniejszy, ciekawszy, zróżnicowany i rozbudowany. Jest tutaj parę intrygujących postaci, choćby syn szefa, Ucok. W scenie, gdy zaczął się znęcać nad prostytutkami to zapomniałem, że oglądam film. Musiałem sobie przypomnieć, że to jedynie fikcja. Przypominał mi w pewnym stopniu największego psychola w historii, czyli Catargię z "Babylon 5" - z tym, że Ucok to nie psychol, bardziej postać dramatyczna. W owej scenie nie było jakiegoś bicia, krwi, łamania kości - a jednak było to brutalne, i samo patrzenie potrafiło wywołać ból. Ten w ogóle znaczy cały film w sporym stopniu. Rama jako policjant pod przykrywką boi się o rodzinę, boi się, że go odkryją. Boli go, gdy by ochraniać mafię musiał bić się z innymi policjantami. W pewnym momencie zaczyna cierpieć z powodu zadawaniu bólu.

niedziela, 4 maja 2014

New World / Sinsegye (5/10)

Gangster Film, 2013


Schemat fabuły policyjnej numer trzy, czyli wtyczka od wielu lat w mafii ma dylemat, po której stronie stanąć. Świat zbudowany jest bardzo skrótowo - mafia ma tylko dwa lub trzy momenty w których pokazuje, że robi coś złego, poza tym jest po prostu mafią i dlatego policjanci chcą ją zamknąć. Oczywiście każda mafia musi mieć na pieńku ze wszystkimi i zawsze będzie jakiś konflikt o coś, czego nawet nie trzeba wyjaśniać. Nie ma tu pokazanych większych procedur, według których działa którakolwiek ze stron, zupełnie tak, jakby scenarzysta widział obie organizacje tylko w telewizji. Postaci zbudowano skrótowo - jest tu tyczka, która nawet po wykryciu nie zdradzi żadnych informacji i umrze śpiewając Bogurodzicę. Jest komisarz, który poświęci podwładnych i generalnie zrobi wszystko, by zrobić swoje, ponieważ. Smaczku jednak dodaje zmiana kilku akcentów - w szerszym ujęciu to władza wydaje się tą gorszą stroną. Komisarz nie zawaha się szantażować swoich wtyczek, niewielu wie, ilu ich tak naprawdę jest, kto nią jest i jaki jest większy plan. To przez niego główny bohater ma konflikt wewnętrzny, i rzuca się w bezsilności, wiedząc, że nie ma dla niego ratunku. To jeden z najlepiej zrealizowanych elementów filmu - na papierze nie brzmi to doniośle, jednak na ekranie widziałem życiowy dramat tych ludzi.