Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Surrealism. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Surrealism. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2015

Nowe Horyzonty 2015 Dzień #1 - Wieś, Kuba i Karły

Postanowiłem, że będę kręcił vlogi. Tylko na tę chwilę. Zabrakło co prawda czasu na opowieść o swoim pierwszym razie we Wrocławiu, i wrażeniu jakie na mnie robi to miasto, i wielu innych rzeczach. Teraz tylko dwa słowa o największej zalecie festiwalu, a potem szybko o 5 filmach które widziałem pierwszego dnia.




https://youtu.be/E-8wdNBNSOk



Muzyka: Jazzpospolita - "Topniejący śnieg" (2014)

Spis treści:

00:00 - trochę gadania na początek + czemu Nowe Horyzonty są w dechę
01:59 - #1 Uczucia (5/10)
02:47 - #2 Vite & Objawiciel (1/10 & 4/10)
04:36 - #3 Epokowy projekt (6/10) + spotkanie z reżyserem
06:07 - #4 Saduto Tuto (7/10)
07:30 - #5 Dystans (5/10)

niedziela, 6 lipca 2014

Under the Skin (7/10)

Surrealism & Psychological Drama, 2013


Zacząłem oglądać ten film wczoraj późną nocą, i to były idealne warunki. Holandia się bawiła z Kostaryką, a ja włączyłem na chwilę by zobaczyć, jak to wypada. Po chwili wstałem, by wyłączyć światła i kontynuowałem oglądanie w środku nocy. Byłem zaskoczony podwójnie, gdy zobaczyłem ten tytuł wymieniony w zestawieniu najlepszych obrazów ubiegłego roku - raz, że w ogóle "Under the Skin" powstało! Pamiętam, że zwróciłem uwagę na niego, bo Scarlett Johanson miała w nim grać, ale jakoś nic nie było słychać o nim... "Martwy tytuł" - uznałem. A tutaj niespodzianka. Tych zresztą przybywa w trakcie oglądania! Zupełnie nie byłem przygotowany, że pierwsze ujęcia będą kojarzyć mi się ze Stanleyem Kubrickiem i jego "Odyseją kosmiczną". Ta elektroniczna, eksperymentalna muzyka, ten powolny rytm, ten zagadkowy widok niejasnych kształtów wyłaniających się z czerni - absolutny szok!


czwartek, 26 września 2013

CAL OD SZCZĘŚCIA (a.k.a. Hedwig and the Angry Inch)

Queer Cinema & Rock Opera, 2001


John Cameron Mitchell gra głównie w teatrze, gościnnie występował w telewizji i filmach. Cd czasu "Calu od szczęścia" zajął się jedynie reżyserią, zrobił znany u nas "Między światami". Omawiany tu film powstał na podstawie jego sztuki (między innymi) o niemieckim dziecku które wyrosło na lidera podrzędnego zespołu rockowego, grającego w Amerykańskich barach mlecznych. Na ekrany przeniesiono to dosyć niezręcznie, czuć bardzo mocno źródło tej historii. Całość taka ciasna się zdaje, w ogóle nie złapano tu drugiego oddechu przy zmianie medium.

Druga rzecz, która mi się nie podobała, to muzyka podyktowana tekstem piosenek. Nieźle grają w tle, chciałbym posłuchać jakichś partii instrumentalnych. Te są niestety znikome.

Na szczęście sama historia wyśpiewana w piosenkach bohaterki/a potrafiła utrzymać moją uwagę przez te półtorej godziny, więc jest dobrze. Piosenki zresztą same w sobie są świetne (jak na filmowe), szczególnie "Origin of Love" i "Angry Inch". Odkrycie, czym owy cal jest, też daje kopa.;-) Mitchell śpiewa o swojej seksualności, jednak niezbyt wulgarnie. Chociaż ludzie w filmie mieli spory ból dupy.;-)

Jaskrawa i pełna charakteru opowieść w konwencji rock opery. Mi wystarczyło.


7/10
http://rateyourmusic.com/film/hedwig_and_the_angry_inch/