Disaster, 1988
Ilość przypadków i jak wiele od nich zależy nie jest istotna. Ważne, jak się do nich człowiek ustosunkuje. Przypadkiem natknąłem się na "Cudowną milę" w polecanych pod filmem "Zabić księdza", chociaż nie wiem, co te dwa tytuły mają ze sobą wspólnego. Przypadkiem w ogóle owe rekomendacje działały wtedy. Stwierdziłem: "Ciekawy tytuł. Zobaczę, o czym jest". Harry Washello przypadkiem zaspał 12 godzin i zamiast odebrać dziewczynę z pracy 15 po północy, obudził się o 3:45 i w biegu udał się do baru licząc sam zapewne nie wiedząc na co. Przed lokalem stała budka telefoniczna, a tam przypadkiem cały czas coś dzwoni. W końcu bohater odbiera - słyszy młodego człowieka pracującego w silosie nuklearnym. Dowiaduje się, że rakiety już zostały wystrzelone. Zostało im... 50-70 minut? Chłopak próbował się dodzwonić do ojca, ale pomylił kierunkowe. Ostatnim, co Harry usłyszał, były dźwięki strzałów po drugiej stronie słuchawki. Harry wybiera uwierzyć i przekazać to dalej. Część ludzi z baru uwierzyła, część nie. Jedni wykonali telefon i usłyszeli o pewnych zachowaniach władz, które by potwierdzały atak nuklearny. Reszta spakowała co miała pod ręką i zaczęła uciekać, troszcząc się o siebie. Harry najpierw jednak musi zabrać swoją dziewczynę, która poszła do domu po tym, jak ten się nie stawił by ją odebrać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Disaster. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Disaster. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 kwietnia 2014
niedziela, 6 października 2013
To już jest koniec
Disaster, 2013
Przykład filmu, na który nie było pomysłu, aktorów zaciągnięto na plan i nie chciano wypuścić, póki nie zrobią czegoś, co zapełni taśmę. W ramach reklamy nakręcono śmieszną scenę która nie znalazła się w filmie, ona mnie zachęciła do obejrzenia, byłem mocno nakręcony... I dostałem komedię, w której żartów trzeba szukać niczym czterolistnej koniczyny na zboczu Wulkanu na jednym z księżyców Jowisza.
Jay Baruchel i Seth Rogen udali się na imprezę w rezydencji Jamesa Franco. W połowie zabawy następuje apokalipsa, ziemia pęka w pół, a dworze panoszą się demony, więc bohaterowie muszą zabarykadować się i siedzieć na dupie, a potem czekać, aż coś się pozytywnego zdarzy i będą uratowani. Już po samym wypowiedzeniu tego pomysłu na głos można być pewnym, że to się jednak nie uda. I dalej nie jest lepiej. Pomysłów na postaci nie było, aktorzy grają samych siebie, i guzik z tego wyniknie. Ktoś do Setha Rogena powie, że gra od 10 filmów tę samą postać i tyle. Pomysłu na relacje między nimi też nie ma. Jay i Seth są BFF, a po godzinie się okaże, że jednak ta blisko nie są, i obchodzi was to w tej chwili tyle samo co mnie, gdy oglądałem film. Pomysłów na sceny nie było. Lepiej walnąć tańczenie w slow-mo do jakiegoś popowego hitu. Pomysłów na rozwój akcji akurat kilka było, i wszystkie poronione. Siedzą tam i myślą, co się stało ze światem. I wymyślają, że to Apokalipsa, taka z Biblii. Zdradzać wiele nie będę, ale potraktują to na serio. Pomysłów na gagi też kilka było, większość poniżej poziomu. Ktoś obciąga Michaelowi Cera. Twórcy uznali ten żart za tak śmieszny, że zastosowali go trzy razy w ciągu 5 minut.
Poza tym przez ten film Emma Watson trzy razy użyła f-word.
3/10
http://rateyourmusic.com/film/this_is_the_end/
PS. Żeby było sprawiedliwie: Chaning Tatum mnie rozbawił, zdecydowanie najlepsza postać w tym filmie. I jak prawie udało się Franco uciec, też się uśmiechnąłem.
PS2. Chciałbym zobaczyć ten film z Zachiem Braffem i Donaldem Faisonem. Daję sobie 10/10 za sam pomysł.
Przykład filmu, na który nie było pomysłu, aktorów zaciągnięto na plan i nie chciano wypuścić, póki nie zrobią czegoś, co zapełni taśmę. W ramach reklamy nakręcono śmieszną scenę która nie znalazła się w filmie, ona mnie zachęciła do obejrzenia, byłem mocno nakręcony... I dostałem komedię, w której żartów trzeba szukać niczym czterolistnej koniczyny na zboczu Wulkanu na jednym z księżyców Jowisza.
Jay Baruchel i Seth Rogen udali się na imprezę w rezydencji Jamesa Franco. W połowie zabawy następuje apokalipsa, ziemia pęka w pół, a dworze panoszą się demony, więc bohaterowie muszą zabarykadować się i siedzieć na dupie, a potem czekać, aż coś się pozytywnego zdarzy i będą uratowani. Już po samym wypowiedzeniu tego pomysłu na głos można być pewnym, że to się jednak nie uda. I dalej nie jest lepiej. Pomysłów na postaci nie było, aktorzy grają samych siebie, i guzik z tego wyniknie. Ktoś do Setha Rogena powie, że gra od 10 filmów tę samą postać i tyle. Pomysłu na relacje między nimi też nie ma. Jay i Seth są BFF, a po godzinie się okaże, że jednak ta blisko nie są, i obchodzi was to w tej chwili tyle samo co mnie, gdy oglądałem film. Pomysłów na sceny nie było. Lepiej walnąć tańczenie w slow-mo do jakiegoś popowego hitu. Pomysłów na rozwój akcji akurat kilka było, i wszystkie poronione. Siedzą tam i myślą, co się stało ze światem. I wymyślają, że to Apokalipsa, taka z Biblii. Zdradzać wiele nie będę, ale potraktują to na serio. Pomysłów na gagi też kilka było, większość poniżej poziomu. Ktoś obciąga Michaelowi Cera. Twórcy uznali ten żart za tak śmieszny, że zastosowali go trzy razy w ciągu 5 minut.
Poza tym przez ten film Emma Watson trzy razy użyła f-word.
3/10
http://rateyourmusic.com/film/this_is_the_end/
PS. Żeby było sprawiedliwie: Chaning Tatum mnie rozbawił, zdecydowanie najlepsza postać w tym filmie. I jak prawie udało się Franco uciec, też się uśmiechnąłem.
PS2. Chciałbym zobaczyć ten film z Zachiem Braffem i Donaldem Faisonem. Daję sobie 10/10 za sam pomysł.
Etykiety:
2013,
Black Comedy,
buddy,
comedy,
Disaster,
Horror,
Parody,
Post-Apocalyptic,
Satire,
United States
środa, 17 kwietnia 2013
OSTATNIA NOC
Za kilka godzin kończy się świat. Jak będzie wyglądać ostatnia chwila tych ludzi? - to jest pomysł na film... ale wykonanie jest niezręczne, chaotyczne i trochę mdłe. Podobają mi się rzeczy spajające całość, np. w radiu prezenter będzie puszczał 500 utworów wszech czasów. A gość z gazowni będzie dzwonił do wszystkich klientów, dziękując im i zapewniając ich, że będą pracować do końca. To było świetne.
Cała konstrukcja jednak opiera się na tym, że jest sobie kilku ludzi którzy inaczej spędzają ten czas... W rozkroku z opowiedzeniem historii głównego bohatera. Tak jakby naraz chciano zrealizować mozaikę oraz fabułę z głównym wątkiem. Na początku bohater udaje się do rodziny, która zorganizowała z tej okazji Gwiazdkę. Po 20 minut idzie zostać sam, i wątek rodziny właściwie znika. Z drugiej strony są długie wprowadzenia dla postaci, których bohater nigdy nie spotka lub spotka w połowie filmu na chwilę. Jednocześnie miałem wrażenie, że reżyser nie ma czasu by opowiedzieć to co chce we właściwy sposób (wątki ucinają się lub się o nich zapomina - jedna postać kończy tak, że inna celowała w nią z broni, i... cholera wie co dalej), z drugiej pełno tu wypełniaczy. Film przy tym trwa ledwo półtorej godziny.
Główny konflikt chyba bierze się z tego, że bohater chce być sam i nie da rady, los tak nie chce. Ot, trafi na babkę która będzie musiała się dostać na drugi koniec miasta, a że reżyser poszedł w schemat z rednekami, wszystko musi być rozwalone w trzy dupy, no bo kurwa. To w końcu koniec świata, nie? Musi do niego dojść jeszcze zanim on nastąpi. W każdym razie, pójdą razem szukać jakiegoś auta... Znajdą jedno, wybiją szybę, bohater będzie się szarpać z kablami po czym ze smutkiem przyzna, że nie ma zielonego pojęcia, co właściwie robi. Więc pójdą gdzie indziej. A film sobie leci...
Chciałbym zobaczyć scenę, w której wkurzony bohater bierze tę babę za fraki i wyrzuca ją z dachu na ulicę, żeby w końcu móc sobie pobyć sam ze sobą. To byłoby przekomiczne!
[nadgorliwi mogą uznać to co niżej napiszę za spoiler]
Poza tym, nie spodziewajcie się jakiegoś zaskoczenia w zakończeniu lub wyjaśnienia, czemu równo o północy wszyscy umrą. Przejście do bieli i lecimy z napisami końcowymi, to będzie wszystko. Nie okaże się, że przyjdzie jakieś wojsko, lub że były rozbiory jakiegoś fikcyjnego kraju, a jedno miasto było przeciw temu więc władze ich odcięła i zaplanowała ich eksterminację. Po prostu... koniec. Znam takich, których się to spodoba.
6/10
Etykiety:
1998,
Black Comedy,
Canada,
Disaster,
Drama,
French,
Science Fiction
Subskrybuj:
Posty (Atom)
