Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animation. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animation. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Justice League: War (6+/10) Tycie Avengers

Superhero, 2014


Jakby z produkcji Jossa Whedona wyjąć całą fabułę - jakkolwiek skąpa by ona była - i zostawić samą inwazję obcych oraz superbohaterów walczących z kolejnym palantem chcącym terraformować naszą zieloną planetę... Wtedy zostaje "Justice League: War". Animacja trwająca 80-minut, w której Wonder Woman je lody, Victora ojciec nie kocha, a Superman rzuca Batmanem przez kilka budynków, bo w "Man of Steel" robił większą demolkę, więc czemu nie. Poza tym pojawi się Flash, Zielona Latarnia oraz Shazam, kimkolwiek on jest.

I to w sumie wszystko, naprawdę. Batman z Zieloną Latarnią chodzą po kanałach Gotham, znajdują tam obce coś, co prowadzi do otworzenia portali przez które wchodzą obcy, więc się biją przez 40 minut. Po drodze dołączają do nich reszta postaci.


piątek, 19 kwietnia 2013

KSIĄŻĘ EGIPTU (szczęka opada)

Animation & Family, 1998


Sam film jest głupi jak but, ale jest też jednym z trzech najlepiej animowanych filmów jakie w życiu widziałem. Na pewno nie zagroził "Ghost in the Shell 2", co do "Spirited Away" nie mam pewności. Ale po kolei.

Film opowiada historię o tym, jak Żydzi opuścili Egipt pod wodzą Mojżesza. Spoiler - udało im się. Bohaterem jest Mojżesz, który wygląda na młodego dorosłego, ale ile lat ma dokładnie to nie wiem. Ma to o tyle znaczenie, że udało mu się przeżyć sporo w tym Egipcie i nie zauważyć, że tam całkiem sporo niewolników jest. I mają raczej ciężkie życie. To jeden z twistów i głównych dramatów wpływających na Mojżesza. Nie wiem, jak mu się to udało. Ja przejdę ulicą i nie mogę się powstrzymać od refleksji gdy zobaczę bezdomnego, a on miał wyjebane przez ile? 20 lat? Do tego... to Mojżesz. Wysłannik boga. Nie powinien być... nie wiem, wyjątkowy? Zasłużyć na to?

Bóg w tym filmie to oddzielna wada, bo to zdecydowanie czołówka jeśli chodzi o sadyzm i brak jakiegoś porządku, ze tak to ujmę. Każe Mojżeszowi zabrać Żydów z Egiptu, no bo tak.

Mojżesz: To chyba nie wyjdzie.
Bóg: Nie gadaj tylko rób.
Mojżesz: Ok, dam z siebie wszystko... Ramzes, wypuść ich.
Ramzes: Nie.
Mojżesz: Proooszę.
Ramzes: Nie.
Bóg: Dobra, to ja pozabijam mu zwierzęta, ludzi i syna, wtedy się zgodzi.
Mojżesz: To się chyba mija z celem...
Bóg: Skup się na patrzeniu, jak to robię.
Mojżesz: Wiesz, chyba na początek powinniśmy przynajmniej spróbować wyjść. Główną bramą. Z własnej inicjatywy.
Bóg: Czemu mnie nie słuchasz? A byłem taki dla ciebie dobry, rzekę w krew zamieniłeś dzięki mnie.
Mojżesz: Nadal nie wiem, po co to zrobiłem...




Mogę tak pisać jeszcze długo. Całość jest zbyt dziecinna. Bohaterowie mają charakter niewystarczający, by być choćby starszym bratem jeden dla drugiego, a skoro są Wybawicielami i Faraonami, to powinni mieć tego charakteru o wiele więcej. Zachowują się raczej jak nastolatkowie w ciele starszym od nich o 10 lat. Kwestie poboczne nie istnieją i Żydzi to jedyna siła robocza w całym Egipcie. Cel Boga jest taki, by zabrać ich na środek pustyni i tam zapewne mają umrzeć z głodu lub nudy, nie wiem (ale będą wtedy wolni!). Nikogo nie interesuje, że bóg w interesie Żydów doprowadza zapewne do holokaustu choćby bydła, a dalej nawet i ludzi zabija.

Choć tutaj zaczynam chyba krytykować materiał źródłowy.

Niemniej, jak mówiłem: film jest przepiękny. I nie tylko: jest olbrzymi! Wielkie doliny, wielkie budowle, a scena kulminacyjna nad Morzem Czerwonym to majstersztyk. Oglądać to w '98 roku w Imaxie musiało być niezwykłym doświadczeniem.


5/10
http://rateyourmusic.com/film/the_prince_of_egypt/

wtorek, 12 lutego 2013

OSCARY - KRÓTKI METRAŻ ANIMOWANY

1. Po uszy (Timothy Reckart, Fodhla Cronin O'Reilly)
2. Adam and Dog (Minkyu Lee)
3. Fresh Guacamole (Pes)
4. Simpsons: The Longest Daycare (David Silverman)
5. Paperman (John Kahrs)


Gdy pisałem o "Paperman" miałem w planach zrobić niniejszy wpis następnego dnia, ale jeszcze nie było w necie wszystkich tych produkcji. Konkretnie, dwóch najlepszych. Dopiero wczoraj dostałem powiadomienie o nich, więc dziś zamiast o reżyserach Oscarowych będzie o shortach.

"Po uszy" - cudowny drobiazg. 10 minut opowieści o małżeństwie żyjącym w przedziwnym świecie, gdzie grawitacja jest odmienna dla każdego z nich. Ona żyje na suficie, on na podłodze. Albo odwrotnie? Obraz wytłumaczy to lepiej niż słowa.


Czemu nie poświęcam temu oddzielnej notki? Bo to warto odkryć samemu, czego metaforą jest ta grawitacja, w jaką historię się to rozwinie, jakie będzie zakończenie? Niby nic wielkiego, wszystko będzie skromne, ale jednocześnie jakie satysfakcjonujące i piękne! Jedyny tytuł w tym zestawieniu o którym piszę: obejrzyjcie go!

"Adam and Dog" to najdłuższy filmik - trwa 14 minut - i jest prostą historią z ładną animacją. Relacja człowieka prehistorycznego i pierwszego psa, i łatwe do przewidzenia (po tytule) rozwinięcie. Nic wartego uwagi. "Fresh Guacamole" to 2 minuty abstrakcyjnej animacji poklatkowej, w której ktoś robi sałatkę. Zabawna, pomysłowe i kompletnie bezcelowe. Sałatka skończona i koniec filmiku. Podobny zarzut w stronę "Simpsons: The Longest Daycare", w którym Meggie leci do jakiegoś żłobka chyba, 5 minut później kończy się i tyle. "Paperman" to jedyny tytuł, do którego poczułem negatywne emocje.

Kominek stwierdził, że wygra ten ostatni, bo Akademia - podobnie jak on - pozostałych tytułów nie widziała. Trudno się nie zgodzić.

Dziwne tylko, że nie załapała się "Luna" Pixara pokazywana przed "Brave". Równie pomysłowa i rozczulająca jak "Po uszy", miałbym naprawdę poważny problem z wytypowaniem faworyta.

środa, 30 stycznia 2013

Dark Knight Returns, part 2 (7/10)

Animation & Action, 2013


Historia jest kontynuowana - Gang został pokonany, większość jego członków znalazło inspirację w Batmanie i zostało jego chuliganami... I znowu - na okrak, jedną nogą wynika to z fabuły, a z drugą wynika z dupy. Joker się obudził i jego doktor proponuje mu, że pójdzie z nim do talk-show, będzie mu dzięki temu lepiej. Joker pojawił się w pierwszym filmie w dwóch ujęciach i miał chyba jedno zdanie dialogowe. Trzeci ważny wątek: na Kubie (?) USA walczy z Rosjanami, a pomaga im Superman. Też niby o tym wspomnieli w pierwszej części, ale również jednym zdaniem.

Who cares? Joker rządzi. Był tym powodem, dla którego obejrzałem ten i wcześniejszy film. Gra go Michael Emerson, i byłem z tego powodu strasznie nakręcony. Gdy tylko go usłyszałem, rozpoznałem bez problemu. Znałem ten łagodny, spokojny głos. Gdy skończyłem oglądać pierwszy part, była chyba 1 w nocy, ale i tak włączyłem drugi. Tylko do pierwszej sceny z Jokerem, chciałem to zobaczyć. I to dostałem. Jego występ w talk-show był tym, czego oczekiwałem po takiej postaci, i właśnie to zobaczyłem. Wspaniałe uczucie.


Ale... To trwa tylko 70 minut. To nie prawie 3 godziny Nolana, tutaj wiedziałem od razu, że nie dostanę porządnej, rozbudowanej, bogatej historii. Joker szybko wbiega do huba po czym wątek szybko się zamyka, by zrobić miejsce kolejnemu. Narzekałem na to już wcześniej, ale teraz ma to większe znaczenie, chodzi w końcu o Jokera! Wszystko kończy się o wiele za szybko i niezbyt ciekawie - oczywiście sama postać i jego konfrontacja z bohaterem jest satysfakcjonująca, tylko... to durne wbieganie do huba, nie ma nic więcej.

A potem - Superman wkracza do akcji. I wszystko wraz z tym jakoś zespala się w końcu w całość, choć można rzecz: na słowo honoru. Z początku nawet go nie widać, albo jest skryty w cieniu albo pokazany zostaje tylko ślad, że tu był - jednak w końcu dochodzi do jego pojedynku z Batmanem. Supermana, nadczłowieka, kosmity, niepokonanego, a mimo to Batman podejmuje z nim równorzędny pojedynek... z efektem, który musicie zobaczyć. Bo wszystko to zamknie się doskonałym zakończeniem filmu. Nie powiem, że całej historii, jak mówiłem, trochę tego pojawia się z dupy, ale zakończenie samo w sobie jest doskonałe. Kilka postaci umrze, wspomniany pojedynek skopał mi dupę, końcówka zmiażdżyła a ostatnie sceny usatysfakcjonowały. Po prostu: doskonałość.


Ale się cieszę, że w podsumowaniu 2013 roku będę miał przynajmniej jeden tytuł do odznaczenia w kategorii "Najlepsze zakończenie".

Czy najlepszy film o Gacku? Na pewno należy do czołówki, ale każdy wyróżniał się czym innym. "Maska Batmana" miała retrospekcje wprowadzającymi w znajomość Bruce'a z pewną kobietą. Dwa ostatnie filmy Nolana miały napięcie i bohaterów, "DKR, P2" ma dwa fantastyczne pojedynki, akcję, i Emersona w roli Jokera. Nolan ma lekką przewagę w tym, że jego historie były bardziej rozbudowane, dłuższe. Ale na dłuższą metę cieszę się, że obejrzałem wszystkie te tytuły.
http://rateyourmusic.com/film/batman__the_dark_knight_returns__part_2/

wtorek, 29 stycznia 2013

(NIEZŁY) DARK KNIGHT RETURNS, PART 1

Animation & Superhero & Crime & Action, 2012


Obejrzane ze względu na drugą część i pewną osobę w pewnej roli... Ale o tym jutro.

Nie siedzę w komiksach, o Batmanie mam takie se pojęcie. Widziałem filmy fabularne od Nolana, Burtona i tego trzeciego-którego-nazwiska-nie-umiem-napisać, z 50 lat temu oglądałem sporo odcinków serialu animowanego, zobaczyłem też niedawno "Maskę Batmana". Znam jako-tako realia uniwersum, umiem wymienić kilku przeciwników... Odpalam "DKR" i widzę, że Batman ma tu z 70 lat, jest staruszkiem, Joker siedzi sobie w spokoju w szpitalu Arkham, Two-Face przeszedł operację twarzy i obie połówki teraz się zgadzają...

...Okey.... To ile lat ma w takim razie Alfred? 180?
Po seansie się dowiedziałem, że to film na podstawie komiksu Franka Millera, więc to nie tak, że jakiś random wszedł z butami w to uniwersum i pozabijał połowę postaci, bo tak mu się podobało. Mnie to uspokaja.
Warto nadmienić, że nawet świeży widz dostaje wprowadzenie we wszystko co trzeba - pojawi się scena straty rodziców lub z nietoperzem w jaskini.


Przede wszystkim - silne upolitycznienie wszystkiego. Właściwie każdy ruch Batmana jest komentowany w telewizji, cała jego sylwetka jest omawiana i analizowana przez ludzi. Przez cały film toczy się dyskusja, czy jest przestępcą czy nie. Ale nie tylko - w jednej scenie przestępca w sklepie zakradnie się z bronią od tyłu do Gordona, ten jednak strzeli pierwszy. W domu pewnej nastolatki rodzice oglądający telewizję powiedzą: "zabił 17-latka. Wielka akcja policji!". Tego nie było w innych ekranizacjach Gacka, to z pewnością go wyróżnia. Podnosi wszystko na nowy poziom, dodaje smaczku wszystkiemu.

Akcja jest bez zarzutu. Przeloty nad miastem na tle wieżowców lub księżyca, wszelkie wybuchy a przede wszystkim finałowy pojedynek - rewelacja. Efektownie, ma dobre tempo, jest świeże i zachwycające. Sceny ociekają klimatem, są mroczne i dosadne. Gdy Batman dostanie w twarz, krew z nosa od razu się poleje.

Oczywiście, trzeba zaakceptować parę luk lub ułatwień ze strony twórców. Akcja na wysypisku, Batman wyciąga z kieszeni czoł i naciera. Czemu tak? Bo ładne? Albo każdy pościg kończy się w jakimś ujściu, placu budowy lub na klatce schodowej, podając w wątpliwość czy ci co uciekają naprawdę wierzą, że stamtąd wyjdą? Jakby na sam koniec zapomnieli, że mają zamiar uciec, a zamiast tego wpadają do takiego huba i się tam skradają, bawiąc z Gackiem w "Znajdź i zniszcz".

Minusy są generalnie dwa. Pierwszy - Gang, główny wróg w tej części, jest... śmieszny, wręcz żałosny. Składa się chyba wyłącznie z jakichś pryszczatych nastolatków, wyrwanych wprost z lat 80. To zwyczajnie słaby przeciwnik, serio ktoś taki sterroryzował całe miasto? Przy scenach z nimi cały film zalicza spadek, do poziomu dla 5-latków.
Drugi: narracja jest bardzo rwana. Wszystkie wątki stoją w rozkroku pomiędzy "pojawiają się z dupy" a "wynikają z fabuły", cała historia jest bardzo niezgrabnie połączona w całość.


A Robin jest dziewczyną. Przez pół filmu brałem ją za chłopaka, który wygląda na dziewczynę... Nie wiem, czemu jakaś randomowa dziołcha postanowiła być Robinem i skąd miała kostium, ale poza tym sprawdza się jako faktyczny pomocnik.
I jeszcze jedno... Kobieta z naklejonymi swastykami na sutkach. Nie łapię. Wstaliście kiedyś z rana i postanowiliście - "dziś nakleję sobie swastyki na sutki i tylko w tym będę chodzić!" Co się musiało stać, by do czegoś takiego dojść? Dziwne.

Ale to i tak nieważne. Oglądało się całkiem dobrze, animacja poza kilkoma wyjątkami (sztywne sięgania i siadanie na krześle w jednej scenie, tego typu drobiazgi) jest idealna, akcja jest efektowna. Jak na to czym to jest - liczącym sobie 70 minut wstępem do drugiej części filmu o Batmanie - jest w porządku.


6/10
http://rateyourmusic.com/film/batman__the_dark_knight_returns__part_1/