Psychological Drama, 1979
"Stalker" Tarkowskiego jest inspirowany książką braci Strugackich pt "Piknik na skraju drogi", z której zaczerpnięto motyw niebezpiecznej okolicy zwanej Zoną oraz postać Stalkera - przewodnika, który oprowadza ciekawskich, przebijając się najpierw przez zastęp strażników, a potem przez samą Zonę. W wersji Tarkowskiego mamy Pisarza oraz Naukowca, którzy chcą dostać się do Pokoju - miejsca gdzieś w Zonie, które spełni ich marzenia. Najpierw muszą się tam dostać, a droga jest wymagająca - poczynając od dziwnych zjawisk, jak brak zapachów, poprzez pułapki a kończąc na licznych regułach, których odkrycie poprzedni Stalkerzy przypłacali życiem.
A może wcale nie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dystopian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dystopian. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 marca 2016
wtorek, 1 kwietnia 2014
Lego
Adventure & Computer Animated, 2014
Emmet jest mieszkańcem świetnie prosperującego miasteczka - wszystko tu działa precyzyjnie, a mieszkańcy stosują się do instrukcji i robią, co do nich należy. Emmet jest z nich najbardziej przystosowany i najbardziej nijaki - poranek zaczyna od przeczytania instrukcji "Jak przejść przez życie zdobywając przyjaciół i nie tracąc nigdy uśmiechu". Obejmuje ona takie rzeczy jak poranna gimnastyka, golenie, witanie się ze sąsiadami, ale też codzienne kupowanie cholernie drogiej kawy, oglądanie serialu w telewizji, słuchania najlepszego kawałka w radiu... Emmet prowadzi szczęśliwe życie, jednak tego dnia przekona się, że tak naprawdę nikt go nie zapamiętuje, a nijakość i postępowanie wg instrukcji nie jest wcale najlepsze... Znaczy, nie tak od razu. Najpierw przez przypadek znajdzie legendarny Klocek Oporu, połączy się z nim, dowie się, że jest Wybrańcem, trafi w ręce policji która go będzie przesłuchiwać, a na koniec właśnie pokażą mu nagrania z rozmów z ludźmi, którzy teoretycznie powinni zaprzeczyć, że Emmet jest owym Wybrańcem. Przecież nie ma w sobie nic wyjątkowego! I właśnie o to chodzi - nie wyróżnia się, nikt go nie kojarzy. A policja bierze to za genialny kamuflaż i zamierza działać dalej, ale partyzantka porywa Emmeta i razem uciekają na koniec wszechświata.
A o co tu chodzi? Zły Prezes chce wszystkie klocki ustawić od linijki, i przykleić na klej, by zapanować nad chaosem, by skończyć z niedozwolonymi konstrukcjami, by wszystko stanęło i zapanował ład oraz porządek. A partyzanci, na czele z Gandalfem Szarym, Batmanem, Żyletą, Kucykami oraz - od teraz - Emmetem, chcą go powstrzymać, by była wolność dla architektów. Przepowiednia głosi, że ten, kto odnajdzie legendarny Klocek Oporu, będzie mógł zatrzymać Prezesa. Ale padło na Emmeta i teraz wszyscy są w ciemnym klocku.
Emmet jest mieszkańcem świetnie prosperującego miasteczka - wszystko tu działa precyzyjnie, a mieszkańcy stosują się do instrukcji i robią, co do nich należy. Emmet jest z nich najbardziej przystosowany i najbardziej nijaki - poranek zaczyna od przeczytania instrukcji "Jak przejść przez życie zdobywając przyjaciół i nie tracąc nigdy uśmiechu". Obejmuje ona takie rzeczy jak poranna gimnastyka, golenie, witanie się ze sąsiadami, ale też codzienne kupowanie cholernie drogiej kawy, oglądanie serialu w telewizji, słuchania najlepszego kawałka w radiu... Emmet prowadzi szczęśliwe życie, jednak tego dnia przekona się, że tak naprawdę nikt go nie zapamiętuje, a nijakość i postępowanie wg instrukcji nie jest wcale najlepsze... Znaczy, nie tak od razu. Najpierw przez przypadek znajdzie legendarny Klocek Oporu, połączy się z nim, dowie się, że jest Wybrańcem, trafi w ręce policji która go będzie przesłuchiwać, a na koniec właśnie pokażą mu nagrania z rozmów z ludźmi, którzy teoretycznie powinni zaprzeczyć, że Emmet jest owym Wybrańcem. Przecież nie ma w sobie nic wyjątkowego! I właśnie o to chodzi - nie wyróżnia się, nikt go nie kojarzy. A policja bierze to za genialny kamuflaż i zamierza działać dalej, ale partyzantka porywa Emmeta i razem uciekają na koniec wszechświata.
A o co tu chodzi? Zły Prezes chce wszystkie klocki ustawić od linijki, i przykleić na klej, by zapanować nad chaosem, by skończyć z niedozwolonymi konstrukcjami, by wszystko stanęło i zapanował ład oraz porządek. A partyzanci, na czele z Gandalfem Szarym, Batmanem, Żyletą, Kucykami oraz - od teraz - Emmetem, chcą go powstrzymać, by była wolność dla architektów. Przepowiednia głosi, że ten, kto odnajdzie legendarny Klocek Oporu, będzie mógł zatrzymać Prezesa. Ale padło na Emmeta i teraz wszyscy są w ciemnym klocku.
Etykiety:
2014,
Action,
Adventure,
comedy,
Computer Animated,
Dystopian,
Family,
Satire,
Superhero,
United States
czwartek, 13 marca 2014
THX 1138 (6/10)
Dystopian, 1971
Ludzkość zeszła do podziemi i rządzą nią komputery, które wyzbyły z ludzkość człowieczeństwo, ładując w nich przeróżne lekarstwa by ich otępić, oraz zmechanizowali im życie, sprowadzając je do prostych czynności i bodźców. Są niewolnikami zbudowanymi na wzór człowieka. Bohaterem tej opowieści jest tytułowy THX 1138, który poprzez zaniechanie przyjmowania prochów stawał się coraz bardziej świadomy... aż podjął decyzję, by zacząć walczyć.
Jak to piszę, to wydaje się znane i schematyczne, ale o dziwo takie nie jest podczas samego oglądania. Tak, przeszkadzała mi schematyczność i ogólnikowość (zabrano człowieczeństwo, ale co nim było? Nie wiadomo), jednak ogólne wrażenia są zaskakująco pozytywne. Okazuje się, że George Lucas był ogarnięty reżyserem, który umiał się posługiwać obrazem. "THX 1138" ma zaskakująco mało dialogów, ale obfituje w sugestywny klimat. Gęsty, nieokreślony, trącący momentami surrealizmem lub konwencją snu. Wszystko to bardzo sprawnie zrealizowane - nie jest to kino tanie lub amatorskie, scenografia jest idealna i nie kojarzy się z badziewnymi dekoracjami. Efekty dźwiękowe nie przywołują na myśl kiczu z "Seksmisji", a w głównej roli obsadzono Roberta Duvalla! Nie ma tu jasno wyłożonej historii, narratora zastąpiono bardzo dobrą narracją obrazem. To tym bardziej imponuje, bo z czasem pojawiają się nietypowe sceny, choćby pełna akcji końcówka - i wszystko to płynnie zespojono w jeden film. Niezbyt oryginalny, nie mający może wiele do powiedzenia, ale pokazują talent ludzi, którzy przy nim pracowali.
http://rateyourmusic.com/film/thx_1138/
Ludzkość zeszła do podziemi i rządzą nią komputery, które wyzbyły z ludzkość człowieczeństwo, ładując w nich przeróżne lekarstwa by ich otępić, oraz zmechanizowali im życie, sprowadzając je do prostych czynności i bodźców. Są niewolnikami zbudowanymi na wzór człowieka. Bohaterem tej opowieści jest tytułowy THX 1138, który poprzez zaniechanie przyjmowania prochów stawał się coraz bardziej świadomy... aż podjął decyzję, by zacząć walczyć.
Jak to piszę, to wydaje się znane i schematyczne, ale o dziwo takie nie jest podczas samego oglądania. Tak, przeszkadzała mi schematyczność i ogólnikowość (zabrano człowieczeństwo, ale co nim było? Nie wiadomo), jednak ogólne wrażenia są zaskakująco pozytywne. Okazuje się, że George Lucas był ogarnięty reżyserem, który umiał się posługiwać obrazem. "THX 1138" ma zaskakująco mało dialogów, ale obfituje w sugestywny klimat. Gęsty, nieokreślony, trącący momentami surrealizmem lub konwencją snu. Wszystko to bardzo sprawnie zrealizowane - nie jest to kino tanie lub amatorskie, scenografia jest idealna i nie kojarzy się z badziewnymi dekoracjami. Efekty dźwiękowe nie przywołują na myśl kiczu z "Seksmisji", a w głównej roli obsadzono Roberta Duvalla! Nie ma tu jasno wyłożonej historii, narratora zastąpiono bardzo dobrą narracją obrazem. To tym bardziej imponuje, bo z czasem pojawiają się nietypowe sceny, choćby pełna akcji końcówka - i wszystko to płynnie zespojono w jeden film. Niezbyt oryginalny, nie mający może wiele do powiedzenia, ale pokazują talent ludzi, którzy przy nim pracowali.
http://rateyourmusic.com/film/thx_1138/
niedziela, 13 października 2013
Metropolis
Dystopian & German Expressionism, 1927
Powtórka po wielu latach. Era filmów na TVP Kultura, i oglądania ich bo miały 5 gwiazdek w programie telewizyjnym z Wyborczej. To był pierwszy z tytułów, przy których musiałem się tłumaczyć, czemu nie dałem dychy. Trochę się obawiałem tej powtórki, to głównie urywki z tego filmu miałem na myśli gdy mówiłem, że nie lubię kina niemego za dziwaczne aktorstwo. Przybranie pozy, zastygnięcie, czekać aż reszta sceny zrobi co trzeba, wykonać swój ruch, powtórzyć. Ale nie jest tak źle, dzisiaj już to się nie rzuca mi w oczy, do tego już rozumiem ten okres, że wtedy tak musiało być, i wszystkie inne trudności z którymi artyści musieli się zmierzyć.
Choć jednocześnie rozumiem tych, którzy nie akceptują takiego kina. Też mają rację.
Fabuła. Pokręcony i dziwny świat, w którym są dwie grupy: rządzący i pracujący. Drudzy harują do śmierci ze zmęczenia w podziemiach, a na powierzchni ci pierwsi żyją jak królowie. Młody potomek ważnej osobistości zjeżdża na dół, i na własne oczy widzi koszmar tego, co się tam dzieje. Miałem wrażenie, że reżyser wyłożył do tego momentu wszystkie karty, i nie szykuje dla mnie żadnej niespodzianki, ale byłem mile zaskoczony. Dalsza część jest naprawdę interesująca pod każdym względem: tematyki, gatunku, postaci, wydarzeń. Ekspresjonizm miesza się z kinem utopijnym, dramat z romansem, kino katastroficzne z elementami cyberpunku, a jako całość ogląda się to znakomicie.
Wszystkie dekoracje robią wrażenie swoimi rozmiarami, rozmachem i zróżnicowaniem (a jak jeszcze człowiek zacznie się zastanawiać "Jak oni to zrobili" to w ogóle film ma u niego +10 do oceny). A powiedzieć coś takiego o filmie z 1927 roku to naprawdę wiele. Czuć wielkość tego miasta i wszystkiego co na niego się składa, niczym dinozaurów z "Parku Jurajskiego". Do tego historia ma niezwykły klimat i niesamowite tempo, od połowy jest niebywale intensywnie, niczym najlepsze kino akcji.
Może i film jest trochę zbyt czarno-biały, może trochę mało konkretów na drugim planie, może za mało to wszystko jest rozbudowane fabularnie. Zakończenie, ostatnia scena, jest słaba, znowu w kinie niemym zabrakło odpowiednich słów na koniec. Ale oglądało mi się to znakomicie. Chętnie w przyszłości obejrzę jeszcze trzeci raz.
7+/10
http://rateyourmusic.com/film/metropolis/
Powtórka po wielu latach. Era filmów na TVP Kultura, i oglądania ich bo miały 5 gwiazdek w programie telewizyjnym z Wyborczej. To był pierwszy z tytułów, przy których musiałem się tłumaczyć, czemu nie dałem dychy. Trochę się obawiałem tej powtórki, to głównie urywki z tego filmu miałem na myśli gdy mówiłem, że nie lubię kina niemego za dziwaczne aktorstwo. Przybranie pozy, zastygnięcie, czekać aż reszta sceny zrobi co trzeba, wykonać swój ruch, powtórzyć. Ale nie jest tak źle, dzisiaj już to się nie rzuca mi w oczy, do tego już rozumiem ten okres, że wtedy tak musiało być, i wszystkie inne trudności z którymi artyści musieli się zmierzyć.
Choć jednocześnie rozumiem tych, którzy nie akceptują takiego kina. Też mają rację.
Fabuła. Pokręcony i dziwny świat, w którym są dwie grupy: rządzący i pracujący. Drudzy harują do śmierci ze zmęczenia w podziemiach, a na powierzchni ci pierwsi żyją jak królowie. Młody potomek ważnej osobistości zjeżdża na dół, i na własne oczy widzi koszmar tego, co się tam dzieje. Miałem wrażenie, że reżyser wyłożył do tego momentu wszystkie karty, i nie szykuje dla mnie żadnej niespodzianki, ale byłem mile zaskoczony. Dalsza część jest naprawdę interesująca pod każdym względem: tematyki, gatunku, postaci, wydarzeń. Ekspresjonizm miesza się z kinem utopijnym, dramat z romansem, kino katastroficzne z elementami cyberpunku, a jako całość ogląda się to znakomicie.
Wszystkie dekoracje robią wrażenie swoimi rozmiarami, rozmachem i zróżnicowaniem (a jak jeszcze człowiek zacznie się zastanawiać "Jak oni to zrobili" to w ogóle film ma u niego +10 do oceny). A powiedzieć coś takiego o filmie z 1927 roku to naprawdę wiele. Czuć wielkość tego miasta i wszystkiego co na niego się składa, niczym dinozaurów z "Parku Jurajskiego". Do tego historia ma niezwykły klimat i niesamowite tempo, od połowy jest niebywale intensywnie, niczym najlepsze kino akcji.
Może i film jest trochę zbyt czarno-biały, może trochę mało konkretów na drugim planie, może za mało to wszystko jest rozbudowane fabularnie. Zakończenie, ostatnia scena, jest słaba, znowu w kinie niemym zabrakło odpowiednich słów na koniec. Ale oglądało mi się to znakomicie. Chętnie w przyszłości obejrzę jeszcze trzeci raz.
7+/10
http://rateyourmusic.com/film/metropolis/
Etykiety:
1927,
Dystopian,
German,
German Expressionism,
kino nieme,
Romance,
Science Fiction
wtorek, 9 kwietnia 2013
MROCZNE MIASTO (niezłe sci-fi)
Tech-Noir & Dystopian, 1998
Mężczyzna budzi się w obskurnej łazience, na podłodze pałęta się strzykawka a pod ścianę stoi krzesło na którym leży ubranie wyraźnie przygotowane dla niego. W następnym pokoju odbiera telefon. Ktoś po drugiej stronie radzi mu uciekać. Idą po niego. Ten zwiewa od razu - bo zauważył obok łóżka ciało kobiety... Świetny opening. Po prostu. Schematyczny, ale klimatyczny i bardzo dobrze wykonany. Rewelacyjne efekty specjalne, druga ważna zaleta filmu, szybko rzuci się w oczy. Cały model miasta i różne... działania, tak to ujmę, które w nim zajdą, naprawdę mnie zachwyciły swoją spójnością i rozmachem.
Potem już tak dobrze nie jest. Z początku mnie to złapało, chciałem to oglądać i poznać odpowiedzi, ale szybko straciłem zainteresowanie. Fabuła szybko sprowadza się do tego, że główny bohater będzie sobie szedł przed siebie. Z grubsza. Ciekawy, bardzo klimatyczny i wiele obiecujący świat zostaje obrócony w bardzo nieprecyzyjną i niekonkretne rozwinięcie oraz odpowiedzi. Które zresztą pojawiają się bardzo szybko, ale bohaterowi one nie wystarczą, więc jeszcze trochę pochodzi i uzyska te same odpowiedzi co wcześniej... Szkoda też, że różne postaci dowiedzą się o co biega w różnych odstępach czasu i każdej trzeba będzie to tłumaczyć oddzielnie... To będzie stopować film, po prostu.
I jeszcze raz o odpowiedziach - te nie mają wiele wspólnego z czymkolwiek ([SPOILER] choćby to: badali ich, a nie ma scen w którym prowadzą jakiekolwiek badania... [/SPOILER]).
Sprawa staje się lepsza ku końcowi, gdy to jest kilka dobrych scen o tym, co tworzy człowieka człowiekiem. Niby nic konkretnego, ale przynajmniej sensownie rozmawiali. Dobre sc-fi, słabszy kryminał.
6/10
http://rateyourmusic.com/film/dark_city/
Mężczyzna budzi się w obskurnej łazience, na podłodze pałęta się strzykawka a pod ścianę stoi krzesło na którym leży ubranie wyraźnie przygotowane dla niego. W następnym pokoju odbiera telefon. Ktoś po drugiej stronie radzi mu uciekać. Idą po niego. Ten zwiewa od razu - bo zauważył obok łóżka ciało kobiety... Świetny opening. Po prostu. Schematyczny, ale klimatyczny i bardzo dobrze wykonany. Rewelacyjne efekty specjalne, druga ważna zaleta filmu, szybko rzuci się w oczy. Cały model miasta i różne... działania, tak to ujmę, które w nim zajdą, naprawdę mnie zachwyciły swoją spójnością i rozmachem.
Potem już tak dobrze nie jest. Z początku mnie to złapało, chciałem to oglądać i poznać odpowiedzi, ale szybko straciłem zainteresowanie. Fabuła szybko sprowadza się do tego, że główny bohater będzie sobie szedł przed siebie. Z grubsza. Ciekawy, bardzo klimatyczny i wiele obiecujący świat zostaje obrócony w bardzo nieprecyzyjną i niekonkretne rozwinięcie oraz odpowiedzi. Które zresztą pojawiają się bardzo szybko, ale bohaterowi one nie wystarczą, więc jeszcze trochę pochodzi i uzyska te same odpowiedzi co wcześniej... Szkoda też, że różne postaci dowiedzą się o co biega w różnych odstępach czasu i każdej trzeba będzie to tłumaczyć oddzielnie... To będzie stopować film, po prostu.
I jeszcze raz o odpowiedziach - te nie mają wiele wspólnego z czymkolwiek ([SPOILER] choćby to: badali ich, a nie ma scen w którym prowadzą jakiekolwiek badania... [/SPOILER]).
Sprawa staje się lepsza ku końcowi, gdy to jest kilka dobrych scen o tym, co tworzy człowieka człowiekiem. Niby nic konkretnego, ale przynajmniej sensownie rozmawiali. Dobre sc-fi, słabszy kryminał.
6/10
http://rateyourmusic.com/film/dark_city/
Etykiety:
1998,
Australian,
Cyberpunk,
Dystopian,
Mystery,
Neo-Noir,
Science Fiction,
Tech-Noir,
Thriller,
United States
środa, 30 stycznia 2013
Dark Knight Returns, part 2 (7/10)
Animation & Action, 2013
Historia jest kontynuowana - Gang został pokonany, większość jego członków znalazło inspirację w Batmanie i zostało jego chuliganami... I znowu - na okrak, jedną nogą wynika to z fabuły, a z drugą wynika z dupy. Joker się obudził i jego doktor proponuje mu, że pójdzie z nim do talk-show, będzie mu dzięki temu lepiej. Joker pojawił się w pierwszym filmie w dwóch ujęciach i miał chyba jedno zdanie dialogowe. Trzeci ważny wątek: na Kubie (?) USA walczy z Rosjanami, a pomaga im Superman. Też niby o tym wspomnieli w pierwszej części, ale również jednym zdaniem.
Who cares? Joker rządzi. Był tym powodem, dla którego obejrzałem ten i wcześniejszy film. Gra go Michael Emerson, i byłem z tego powodu strasznie nakręcony. Gdy tylko go usłyszałem, rozpoznałem bez problemu. Znałem ten łagodny, spokojny głos. Gdy skończyłem oglądać pierwszy part, była chyba 1 w nocy, ale i tak włączyłem drugi. Tylko do pierwszej sceny z Jokerem, chciałem to zobaczyć. I to dostałem. Jego występ w talk-show był tym, czego oczekiwałem po takiej postaci, i właśnie to zobaczyłem. Wspaniałe uczucie.
Ale... To trwa tylko 70 minut. To nie prawie 3 godziny Nolana, tutaj wiedziałem od razu, że nie dostanę porządnej, rozbudowanej, bogatej historii. Joker szybko wbiega do huba po czym wątek szybko się zamyka, by zrobić miejsce kolejnemu. Narzekałem na to już wcześniej, ale teraz ma to większe znaczenie, chodzi w końcu o Jokera! Wszystko kończy się o wiele za szybko i niezbyt ciekawie - oczywiście sama postać i jego konfrontacja z bohaterem jest satysfakcjonująca, tylko... to durne wbieganie do huba, nie ma nic więcej.
A potem - Superman wkracza do akcji. I wszystko wraz z tym jakoś zespala się w końcu w całość, choć można rzecz: na słowo honoru. Z początku nawet go nie widać, albo jest skryty w cieniu albo pokazany zostaje tylko ślad, że tu był - jednak w końcu dochodzi do jego pojedynku z Batmanem. Supermana, nadczłowieka, kosmity, niepokonanego, a mimo to Batman podejmuje z nim równorzędny pojedynek... z efektem, który musicie zobaczyć. Bo wszystko to zamknie się doskonałym zakończeniem filmu. Nie powiem, że całej historii, jak mówiłem, trochę tego pojawia się z dupy, ale zakończenie samo w sobie jest doskonałe. Kilka postaci umrze, wspomniany pojedynek skopał mi dupę, końcówka zmiażdżyła a ostatnie sceny usatysfakcjonowały. Po prostu: doskonałość.
Ale się cieszę, że w podsumowaniu 2013 roku będę miał przynajmniej jeden tytuł do odznaczenia w kategorii "Najlepsze zakończenie".
Czy najlepszy film o Gacku? Na pewno należy do czołówki, ale każdy wyróżniał się czym innym. "Maska Batmana" miała retrospekcje wprowadzającymi w znajomość Bruce'a z pewną kobietą. Dwa ostatnie filmy Nolana miały napięcie i bohaterów, "DKR, P2" ma dwa fantastyczne pojedynki, akcję, i Emersona w roli Jokera. Nolan ma lekką przewagę w tym, że jego historie były bardziej rozbudowane, dłuższe. Ale na dłuższą metę cieszę się, że obejrzałem wszystkie te tytuły.
http://rateyourmusic.com/film/batman__the_dark_knight_returns__part_2/
Historia jest kontynuowana - Gang został pokonany, większość jego członków znalazło inspirację w Batmanie i zostało jego chuliganami... I znowu - na okrak, jedną nogą wynika to z fabuły, a z drugą wynika z dupy. Joker się obudził i jego doktor proponuje mu, że pójdzie z nim do talk-show, będzie mu dzięki temu lepiej. Joker pojawił się w pierwszym filmie w dwóch ujęciach i miał chyba jedno zdanie dialogowe. Trzeci ważny wątek: na Kubie (?) USA walczy z Rosjanami, a pomaga im Superman. Też niby o tym wspomnieli w pierwszej części, ale również jednym zdaniem.
Who cares? Joker rządzi. Był tym powodem, dla którego obejrzałem ten i wcześniejszy film. Gra go Michael Emerson, i byłem z tego powodu strasznie nakręcony. Gdy tylko go usłyszałem, rozpoznałem bez problemu. Znałem ten łagodny, spokojny głos. Gdy skończyłem oglądać pierwszy part, była chyba 1 w nocy, ale i tak włączyłem drugi. Tylko do pierwszej sceny z Jokerem, chciałem to zobaczyć. I to dostałem. Jego występ w talk-show był tym, czego oczekiwałem po takiej postaci, i właśnie to zobaczyłem. Wspaniałe uczucie.
Ale... To trwa tylko 70 minut. To nie prawie 3 godziny Nolana, tutaj wiedziałem od razu, że nie dostanę porządnej, rozbudowanej, bogatej historii. Joker szybko wbiega do huba po czym wątek szybko się zamyka, by zrobić miejsce kolejnemu. Narzekałem na to już wcześniej, ale teraz ma to większe znaczenie, chodzi w końcu o Jokera! Wszystko kończy się o wiele za szybko i niezbyt ciekawie - oczywiście sama postać i jego konfrontacja z bohaterem jest satysfakcjonująca, tylko... to durne wbieganie do huba, nie ma nic więcej.
A potem - Superman wkracza do akcji. I wszystko wraz z tym jakoś zespala się w końcu w całość, choć można rzecz: na słowo honoru. Z początku nawet go nie widać, albo jest skryty w cieniu albo pokazany zostaje tylko ślad, że tu był - jednak w końcu dochodzi do jego pojedynku z Batmanem. Supermana, nadczłowieka, kosmity, niepokonanego, a mimo to Batman podejmuje z nim równorzędny pojedynek... z efektem, który musicie zobaczyć. Bo wszystko to zamknie się doskonałym zakończeniem filmu. Nie powiem, że całej historii, jak mówiłem, trochę tego pojawia się z dupy, ale zakończenie samo w sobie jest doskonałe. Kilka postaci umrze, wspomniany pojedynek skopał mi dupę, końcówka zmiażdżyła a ostatnie sceny usatysfakcjonowały. Po prostu: doskonałość.
Ale się cieszę, że w podsumowaniu 2013 roku będę miał przynajmniej jeden tytuł do odznaczenia w kategorii "Najlepsze zakończenie".
Czy najlepszy film o Gacku? Na pewno należy do czołówki, ale każdy wyróżniał się czym innym. "Maska Batmana" miała retrospekcje wprowadzającymi w znajomość Bruce'a z pewną kobietą. Dwa ostatnie filmy Nolana miały napięcie i bohaterów, "DKR, P2" ma dwa fantastyczne pojedynki, akcję, i Emersona w roli Jokera. Nolan ma lekką przewagę w tym, że jego historie były bardziej rozbudowane, dłuższe. Ale na dłuższą metę cieszę się, że obejrzałem wszystkie te tytuły.
http://rateyourmusic.com/film/batman__the_dark_knight_returns__part_2/
Subskrybuj:
Posty (Atom)


