poniedziałek, 13 marca 2017

ShowMax - mały portal VoD. Moje wrażenia.



Najłatwiej jest opisać tę stronę jako malutki Netflix. Obie strony działają na podobnej zasadzie - płacisz miesięczny abonament (20 zeta) i masz nielimitowany dostęp do dostępnej tam zawartości. Filmy, seriale, dokumenty. Polskie, Brytyjskie, Azjatyckie, ze Stanów Zjednoczonych.

Interface jest przyjazny i czytelny, a katalog dostępnej zawartości można przeglądać, bez uprzedniego zakładania konta, pod tym adresem. Sama rejestracja wymaga podpięcia karty kredytowej, jest też opcja podpięcia konta PayPal, jednak do niego też musi być podpięta jakaś karta. Okres darmowego testu wynosi dwa tygodnie.

poniedziałek, 6 marca 2017

Widziałem w lutym dobre seriale. I filmy.

Luty to miesiąc w którym wcielam na poważnie mój plan na cały rok - czyli stawiam seriale na pierwszym miejscu. "Z archiwum X", "Stargate", "St. Elsewhere", "Friends", "House". Staram się nadrobić te produkcje, oglądając przynajmniej pięć najlepszych odcinków z każdego sezonu. Trochę filmów też widziałem w ciągu ostatnich tygodni, ale były to stare albo bardzo stare produkcje - mówię tu o etapie kina niemego. I nadal z przyjemnością odkrywam w tych latach tytuły, które potrafią mnie czymś zaskoczyć (np. "Kara" z 1920 roku). Obejrzałem też film nieco nowszy, bo z 1958 - "Dworzec centralny", wyprodukowany w Egipcie. Alternatywny Top 100 na Filmwebie doczekał się niedawno aktualizacji, więc i stąd wziąłem sobie parę tytułów do nadrobienia. Na koniec miesiąca aktywowałem darmowy okres na ShowMaxie, więc i stąd czerpałem materiał. Głównie polskie kino, oraz "Deadwood'. A filmem miesiąca został film z Australii.



niedziela, 26 lutego 2017

CinemaPostCast: rozmawiamy o Oscarach 2017



Gdzieś pod koniec grudnia (albo na początku stycznia) robiliśmy plany na przyszłe podcasty, wtedy pojawił się temat omówienia Oskarów. Tydzień temu Grześ zapytał się mnie:

Grzesiek: Garret, kiedy nagrywamy Oscary?
Garret: O kurwa. Zapomniałem.
Adrian: Jebać Oscary.

Nawet nie byłem świadomy, że do Oscarów został tydzień. Szybko Grzegorz nakreślił plan, potem jeszcze dwie osoby chciały z nami nagrywać, ale każda z nich miała inny wolny termin więc został Marcin i nagrywanie w czwartek, potem jeszcze nasz montażysta dźwięku musiał zrobić swoje, a potem Grześ śpieszył się z montażem właściwym byle tylko zdążyć z podcastem o Oscarach PRZED ceremonią.

Słychać to bardzo. Raz, że całość z 2h30min zeszła do zaledwie 1h54min, chociaż cięć przydałoby się zrobić o wiele więcej. Obecnie to brzmi, jakby w ogóle tych cięć nie było. Słucham Garreta i mam ochotę wyciąć co drugie zdanie które mówi.

Ale podcast jest i słucham go z przyjemnością.



SPIS TREŚCI:
00:00 Wstęp.
02:10 Omawiamy same Oscary oraz wyrażamy niezadowolenie z powodu afer wokół nagród.
12:55 Omawiamy poszczególne kategorie. Najlepszy film.
- 20:03 "La La Land"
- 28:00 "Moonlight"
- 32:00 "Manchester by the Sea"
- 38:00 "Hell or High Water"
- 40:00 "Lion"
44:40 Najlepszy aktor
59:40 Najlepszy reżyser
01:05:50 Najlepszy scenariusz
01:15:00 Najlepszy film zagraniczny
01:18:00 Najlepszy dokument
01:42:00 Najlepsze krótkie metraże
01:48:00 Podsumowanie


Jako ciekawostkę powiem, że wstęp wcale nie był wstępem. To pojawiło się podczas nagrywania mniej więcej drugiej godziny. Początkowo Grześ zapytał się mnie, czy mam jakąś historię na początek. Nie miałem, nie chcieliśmy czekać - a o tym, że mamy wstęp dowiedziałem się gdy włączyłem sam podcast.

poniedziałek, 13 lutego 2017

W kinie to DC póki co sobie radzi lepiej


Na początek skupmy się na samych filmach:



1 runda
"Iron Man" vs "Człowiek ze stali" (Man of Steele)

Tutaj łatwe zwycięstwo Marvela. "Iron Man" był solidny i satysfakcjonujący, ale to wystarczyło. Ponad to z perspektywy czasu okazał się ważnym i odważnym tytułem, który rozpoczął budowę filmowego uniwersum. Był jednocześnie znany i nieznany, oferując widzowi znajome rozwiązania prowadzące do czegoś, czego w kinie jeszcze nie mieliśmy. A "Man Of Steele" nie miał chyba jednej sceny która miałaby sens od początku do końca. Były pomysły, ale zabrakło ich skutecznej prezentacji. Punkt dla Marvela (1:0). 




2 runda
"Incredible Hulk" vs "Batman v Superman

Banalne zwycięstwo DC. Tym razem Marvel wychodzi z produkcją o której dziś nikt nie pamięta, a tym bardziej o tym, że to-to wchodzi w skład najbardziej dochodowej serii filmów w historii X muzy. Z kolei "Batman v Superman" odbił się szerokim echem wśród widzów. Był dogłębnie dyskutowany, podzielił widzów na tych którzy go nienawidzą do granic możliwości i takich, którzy go wielbią. Za ryzyko, jakie podjął, i własny styl. Sam widziałem go dwa razy i z przyjemnością wrócę do niego jeszcze raz. Punkt dla DC (1:1). 




3 runda
"Iron Man 2" vs "Legion Samobójców" ("Suicide Squad")

Jeszcze bardziej banalne zwycięstwo DC. Bo jednym jest zrobić słaby film o którym nikt nie pamięta - ale o wiele gorzej jest zrobić słaby film, o którym pamiętają wszyscy. Taki jest właśnie "Iron Man 2" - blockbuster z jedną sceną akcji, w którym uwaga widza celowo jest skupiana wokół kolejnych bzdur scenariuszowych (dalej mnie męczy to, jak IM w pojedynkę doprowadził do światowego pokoju w trzy dni. Powinni o tym film zrobić). A jednocześnie nie mam zielonego pojęcia o czym ten film był! A przecież wystąpił tam Sam Rockwell - powinienem raczej pamiętać kogo zagrał tak charyzmatyczny aktor, racja? Co by nie mówić o "SS" to przynajmniej pamiętam, kogo grał tam Will Smith. Punkt dla DC. 



Wynik 2:1 dla DC. Dwie kolejne rundy też raczej będą na korzyść DC, już teraz to przepowiadam. "Wonder Woman" będzie lepsza niż "Thor" a "Justice League" będzie dużo lepsze od "Kapitana Ameryki". Wątpię, bym któryś obejrzał, ale to Internet. Tutaj nie muszę oglądać by wydawać wyroki.