piątek, 18 sierpnia 2017

Filmy które widziałem na Nowych Horyzontach 2017



Zapraszam do przeczytania mini-recenzji tego co oglądałem podczas ostatniej edycji festiwalu filmowego Nowe Horyzonty. Od 3 do 13 sierpnia zaliczyłem 50 seansów - około 46 filmów pełnometrażowych (jeden widziałem dwa razy, bo za pierwszym podejściem spałem na całości) i jakieś 16 krótkich metraży.

Na początek od razu zaznaczę: lepiej zrobicie jeśli zajrzycie na PełnąSalę, gdzie miałem większe możliwości; zrobiłem fantastyczny szablon, cała relacja jest o wiele ciekawsza wizualna, przejrzysta i poszeregowana tematycznie (kino polskie, dokumenty itd.). Do tego są tam nie tylko moje mini-recenzje ale też pozostałych kinomanów z którymi spędziłem ten czas.



Tutaj wstawiam jedynie same notatki; w suchej, podstawowej formie.




7/10

Niemiłość (2017) Obraz, który zachwyca precyzją wykonania. Reżyser wyraźnie wiedział jak wyglądać ma cała jego produkcja, ale też potrafił skupić się na bieżącej sytuacji. Mamy tu małżeństwo, które sprzedaje mieszkanie, ponieważ rozwodzą się. Oboje mają już następną drugą połówkę i są na dobrej drodze do nowego życia, ale co z ich dzieckiem? Na pochwałę zasługuje zarys postaci - są jednakowo i jednoznacznie negatywni, ale nie w jednoznaczny sposób. W każdym z osobna można zobaczyć coś dobrego. Można zrozumieć, czemu ktoś z nimi był i dał im drugą szansę. Z chęcią zadałem sobie nieraz pytanie: gdzie zaczyna się ich ciemna strona? Gdzie jest wina w tym, że ich sytuacja zaczęła wyglądać tak a nie inaczej? Całość odegrana i wyreżyserowana jest bezbłędnie: pełna życia, ale i detali dramaturgicznych rozsianych tu i tam, między słowami. "Niemiłość" to obraz brutalny i bezlitosny, który zostawił mnie pod ogromnym wrażeniem tego, jak przedstawił podjęte przez siebie tematy. Wyjątkowe kino wysokiej próby.

Piękny kraj (2017) Pastwiska Irlandii, gdzie nie ma nawet zasięgu telefonicznego. Skromna rodzina zatrudnia młodego człowieka do pomocy na farmie. Cenię sobie ten tytuł już za samo to, że chociaż opowiada o gejach, to jest wyzbyty wątków dyskryminacji. Czekałem, aż coś takiego się pojawi, ale tego nie dostałem wcześniej. Dla twórców homoseksualiści to po prostu ludzie, którzy mogą mieć normalne problemy w życiu - takie jak samotność, problemy z poczuciem własnej wartości czy podejmowanie trudnych, życiowych wyborów. Nie mogę napisać, aby był to film przełomowy, ale to co robi, robi dobrze. Opowieść potraktowana jest delikatnie i z szczyptą optymizmu do życia. Jest w tym filmie przekonanie o tym, że przyszliśmy na ten świat, aby czuć szczęście. Widok pary głównych bohaterów przytulnych na tle deszczowej Irlandzkiej zieleni i kilku owiec - czego chcieć więcej? Chyba tylko głównego bohatera o aparycji Billy'ego Elliota i głosie Toma Hardy, ale to też tu jest.

Uczciwy człowiek" (2017) Przed seansem rozmawiałem z aktorką która powiedziała mi, że najważniejsze jest napięcie między grającymi, czyli aby każda postać miała oddzielny cel, sprzeczny z celem pozostałych. Tę zasadę od razu znalazłem w "Uczciwym człowieku", od pierwszej sceny. Główny bohater imieniem Reza jest nękany (jego miejsce pracy jest niszczone, życie rodziny zagrożone), a jego oprawcy uchodzi wszystko na sucho, bo tak wygląda sprawiedliwość w Iranie (wszyscy są przekupieni i robią, co każe ten, co najwięcej płaci). Jak mówi jedna z postaci: tam albo uciskasz albo jesteś uciskany. Co zrobi główny bohater? Z przyjemnością stwierdzam, że odpowiedzi są warte poznania. "Uczciwy człowiek" to film który od początku ma pomysł na siebie i nie zwleka z niczym. Chociaż Reza często robi przystanki by zastanowić się nad kolejnym krokiem, to twórcy nie wykorzystują widza tylko dają mu sam konkret. Oferują pełnoprawne kino gatunkowe ze społecznym zacięciem, dostarczając również solidne zakończenie które nie zawiodło budowanych oczekiwań. Dobre kino!

Syn Królowej Śniegu (2017) To nie jest film dla dzieci. Miejcie to uwadze, jeśli tak jak mnie zmylił was koncept Franciszka Pieczki czytającego bajki dla głównego bohatera Marcina, który ma 8 lat. Jest jednak inaczej i głównym bohaterem jest... Ktoś inny. Może jest to matka Marcina, Anna, pracująca jako sprzątaczka i barmanka aby opłacić operację dla syna. A może jest to Kamil, jedna z uwodzonych ofiar matki, która go wykorzystuje, aby opiekował się Marcinem? Trudno powiedzieć i z czasem można tak rzec o coraz większej części filmu. Zmierza on na skraj umysłu, poza wszelkie oczekiwania, oferując coś całkowicie nowego. Pierwszy raz od dawna nie miałem pojęcia, gdzie film zmierza. Jestem pod wrażeniem. Czy wszystko ma w nim sens? Nie mam pojęcia. Piszę wrażenia na gorąco i chcę, aby więcej takich filmów powstawało. Chociaż wciąż trochę żałuję, że ten tytuł nie będzie dla następnych pokoleń pierwszą okazją aby poznać geniusz Pieczki, kiedy to rodzice mogliby włączyć im "Syna...", by Pan Franciszek opowiedział im bajeczkę. Bajeczkę, która w swojej mrocznej formie (negliż, tematy pedofilii, przekleństwa, masturbacja) nie nadaje się by puścić najmłodszym.

Klimat i wanilia (2016) Krótki metraż polskiej produkcji. Animowany dokument o kulturze BDSM. Twórcy nie mogli pokazać twarzy osób które im opowiadały swoje historie więc poszli w kolorową i pełną energii kreskę, mając przy tym głowę pełną pomysłów jak wizualnie pokazać to co słyszymy (treść wywiadów). Jestem pod wrażeniem, plus osiągnięto tutaj akceptację kultury BDSM.


poniedziałek, 31 lipca 2017

Widziałem w lipcu dobre filmy i seriale

Witam w podsumowaniu miesiąca, które upłynęło mi z grubsza na przygotowaniach się do nadchodzących Nowych Horyzontów, z których najwyraźniej widziałem już ponad 30 tytułów. Festiwal jednak wystartuje w sierpniu, a w lipcu polecam wam opowieść o dziewczynce która jadła koty; polski dramat społeczny tak smutny, że władza go zablokowała na lata; autobiograficzną opowieść o miłości do kobiet oraz bolesny obraz porywania ludzi prosto z Australii. Zapraszam.




czwartek, 20 lipca 2017

Relacja ze Zjazdu Alternatywnego Topu

Kinomanów poznaje się nie tylko w Internecie. Innym dobrym miejscem ku temu są przeróżne festiwale filmowe, na których ze znajomymi od kilku lat widuję się twarzą w twarz. Zawsze więc były to spotkania przy okazji czegoś innego - i chcieliśmy to zmienić. Zorganizowaliśmy spotkanie, gdzie okazją jesteśmy my sami! Bądźmy w końcu szczerzy - filmy już nie są powodem aby się spotkać. One mogą być złe, i na tym się skończy, ale jeśli towarzystwo będzie słabe, to i cały wyjazd będzie źle wspominany. Z wiekiem w byciu kinomaniakiem staje się bardziej istotne nie to, co oglądamy, ale co robimy pomiędzy seansami. Jak wykorzystujemy doświadczenie wyniesione z ekranu. Postanowiliśmy więc wynająć domek w lesie na weekend - i przeżyć.
****

Tym razem nie będę tu wklejać tekstu w całości, ponieważ możliwości bloggera przy edycji tekstu nie są już dla mnie zadowalające. Dlatego też od początku przekonywałem resztę ludzi z PełnejSali, aby pozwolili mi go tam puścić w takiej formie jak ja to widziałem. Cóż, udało się, i zachęcam do przeczytania. Wyszedł taki jak chciałem: pokazujący kinomanów w codziennym środowisku, jako zwykłych ludzi, dla których kino zawsze i wszędzie wypływa na pierwszy plan. Nawet kiedy nic nie oglądają.


aby przeczytać cały tekst :)

wtorek, 11 lipca 2017

Dyskusja o słabych filmach to umierająca sztuka


W piątek miała miejsce premiera filmu "Transformers: Ostatni rycerz" ("Last Knight"). I znowu krytycy - zarówno zawodowi, jak i amatorscy - narzekają, że filmy z tej serii są identyczne. Chciałbym zauważyć, że ich recenzje również są wysoce powtarzalne. A to sprawia, że znów przypominam sobie o zapomnianej sztuce mówienia o filmach słabych.

Nie podobają mi się recenzje poważnych krytyków, którzy odkładają profesjonalizm na bok gdy przychodzą premiery popularnych ale słabych produkcji. "Step Up", "Transformers", Marvel - teksty pisane na podstawie tych filmów często wyglądają identycznie. "Scenariusz banalny, liczą się tylko efekty komputerowe, logika nie istnieje". Teksty płaskie, pisane na kolanie, bez zaangażowania - jakby na końcu każdego było wykreślone: "Ludzie i tak pójdą bez względu co ja tu napiszę., Daję dwie gwiazdki, róbta co chceta".