sobota, 30 stycznia 2016

"Mission: Impossible - Ghost Protocol" (7/10)

Action, 2011


Ethan Hunt podczas misji w Kremlu zostaje ranny. Ktoś podłożył bombę, od której ledwo udało się naszemu bohaterowi uciec w jednym kawałku. Teraz on, jego tajna organizacja i kraj są podejrzewane o zamach na Rosję. Wojna międzynarodowa wisi w powietrzu, a organizacja Hunta zostaje rozwiązana. Oficjalnie. W rzeczywistości wyrusza by oczyścić swoje imię, zapobiec konfliktowi i uzgodnić, kto za tym wszystkim stoi. I dlaczego.



środa, 27 stycznia 2016

"Victoria" (7/10)

Heist Movie, 2015


Tytułowa postać tańczy na parkiecie w dyskotece, jest jakaś czwarta nad ranem. Gdy wychodzi, spotyka paru mężczyzn którzy nieszkodliwie z nią flitują, zaczepiają. Spędzają razem miło czas, ale do rana może się jeszcze wiele wydarzyć...



niedziela, 24 stycznia 2016

Polacy chcą Netflixa. Netflix jest dostępny w Polsce. Polacy nie chcą Netflixa.

Nowa lista na Netflixie jest beznadziejna. To absolutne dno. Wiecie, jeśli trafiacie na jakiś tytuł podczas przeglądania katalogu to nie musicie go odrazu oglądać, zamiast tego dodajcie go sobie na listę i możecie wrócić później. W grudniu Netflix zmienił owa listę, zabierając numerki przy każdej pozycji. Teraz nie wiecie, ile ich tam macie. Albo załóżmy, że chcecie mieć tam porządek. Na ten przykład: na samym dole, od 350 numeru, macie ugrupowane seriale w kolejności chronologicznej. Kiedyś gdy znaleźliście nowy to dodawaliście na listę, wpisywaliście obok pożądany numerek i był porządek. Teraz już tak się nie da. Możecie te tytuły przesuwać. Łapać i przesuwać. Bardzo wolno. Nie opłaca się. Można co najwyżej kliknąć jakąś pozycję by powedrowala na samą górę. Teraz chcę oglądać produkcję z 2015 roku. Ctrl + f, znajduje je, klikam... I system dostaje zawału. Można klikać kilka, ale więcej? Nie, nie, wtedy kolejka się crashuje, pozycję latają w tę i z powrotem, trzeba odświeżyć, to trwa o wiele za długo. Dzięki temu lista stała się bezużyteczna i spełnia jedynie najbardziej podstawowe funkcje.

A piszę o tym, ponieważ zaraz znowu będę pisał pochlebnie o tej najlepszej stronie w internecie, jaką jest Netflix. Żebyście wiedzieli, że zachowuję równowagę.


czwartek, 21 stycznia 2016

"Spotlight" (7/10)

Legal drama, 2015


Żarty o księżach molestujących dzieci weszły do naszej świadomości na stałe, tak jak pedofilskie żarty z udziałem Michaela Jacksona. Te pierwsze są o tyle istotniejsze, że wciąż znajdują nieśmieszne potwierdzenie w rzeczywistości. Choćby z naszego podwórka: siostra Bernadetta. Nic więc dziwnego, że żartujemy z ochotą o klękaniu przed Ojcem przy przyjmowaniu świętego pokarmu. A zastanawialiście się, gdzie był tego początek?

Chociaż pojedyncze oskarżenia miały miejsce już w drugiej połowie XX wieku, dopiero na początku XXI wieku bostońska redakcja zaczęła śledztwo mające na celu ujęcie tego wszystkiego jako całość. I zaatakować system, a nie samych księży, bo ci po popełnieniu przestępstwa zostawali przenoszeni do innej parafii, gdzie robili to samo. Bohaterowie rozmawiają z ludźmi, gromadzą dowody i odkrywają skalę zjawiska, za które się zabrali. I nie ma już innej drogi.



poniedziałek, 18 stycznia 2016

Podsumowanie serialowe 2015 roku

Jestem przykuty do Netflixa z powodu biedy i braku czasu na cokolwiek innego, więc nie korzystałem z HBO GO i innych. Dlatego nie ma tu "Mr. Robot" od Amazona oraz wielu najnowszych sezonów, które dopiero nadrobię Drugi sezon "Fargo", ostatnie 7 epizodów "Mad Mena" itd. Pod uwagę biorę tylko sezony, które w całości miały premierę w 2015 roku, podobnie z pojedynczymi odcinkami - czyli może wejść np. "Flash", który chociaż zadebiutował w 2014 roku, to połowa epizodów pierwszego sezonu była wyemitowana w roku następnym.

I legenda!

N - niekoniecznie. Ten odcinek/sezon możecie oglądać nie znając pozostałych.
L - lepiej znać resztę. Ale to nie jest niezbędne.
K - koniecznie trzeba znać wcześniejsze epizody.


czwartek, 14 stycznia 2016

"Steve Jobs" (7/10)


Jeśli startujecie tę produkcję z nastawieniem się, że poznacie genezę pomysłów i produktów Apple, ich sukcesów, bazy fanów, skąd ta wojna między zwolennikami i przeciwnikami... Albo kim był Jobs i jaka była jego rola w tym wszystkim... To albo nic się nie dowiecie, albo odpowiedzi będą śmiechu warte. Jeśli jednak potraktujecie to jako fikcyjną opowieść, to dostaniecie znakomity tytuł. Energiczny, pełen akcji, napięcia i z mnóstwem ciekawych scen.

"Steve Jobs" skupia się na trzech krótkich momentach z życia pewnego pracownika w firmie zajmującej się komputerami. Nie wiadomo, za co odpowiada, ale zdaje się najbardziej zainteresowany w sukces i dopieszczenie każdego szczegółu, Za chwilę ma zamiar zaprezentować jakiś wynalazek. Zaczynamy na początku lat 80'tych, kończymy pod koniec lat 90'tych. Pierwsza z tych sekwencji jest idealna co do sekundy - na każdym polu. Aktorzy są pełni życia, w każdym momencie dzieje się kilka rzeczy na raz, bohaterowie biegają by zdążyć na czas... Ramy czasowe są jasne: Jobs zaprezentuje komputer osobisty i chce, by ten mógł się przywitać podczas prezentacji, ponieważ w tamtych czasach ludzie kojarzyli takie wynalazki z zagrożeniem typu HAL 9000. Ale jest błąd i komputer tego nie powie. Jobs naciska, by to naprawić do konferencji, która zacznie się za pół godziny.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Garret podsumowuje muzyczny rok 2015.


Top 10 utworów muzycznych 2015 roku wg mnie


Na dalszych pozycjach by było: "Rewind" Leprous, "#Addicted" Riverside, "The Shadow Case" Michaela Giacchino, "Lost Me" Mary Komasa, "21st Century Blues" Toto, "Little Rascal" Sun Kill Moon, "Small Poppies" Courrtney Barnett, "Strange Hellios" Torres, "L'Ultima Diligenza di Red Rock" Ennio Morricone, "In My Darkest Hour" Symphony X, "High Enough To Carry You Over" Chvrches,

piątek, 8 stycznia 2016

Wspominam 2015 rok



Dobra, nowy rok się zaczął, trzeba robić podsumowania, wspomnienia... Przede wszystkim zapamiętam 2015 rok jako rok Netflixa, Nowych Horyzontów i "Festiwalowej miłości".

Abonament na Netflixie wykupiłem w kwietniu, jeszcze w wersji US, przy okazji premiery "DareDevila". Platforma ta ku mojemu zaskoczeniu okazała się spełniać moje oczekiwania i zaprzestałem ściągania z Internetu. Bo nie miałem na to nawet czasu. Musiałem zarzucić swoje plany wcześniejsze na to, co będę oglądać z filmów i seriali, na dodatek nagle zacząłem oglądać rzeczy o których nie wiedziałem, że chcę je poznać. Bo one były tam. Od powtórek "MacGyvera" po "BoJacka". A na koniec jeszcze pod koniec miesiąca zabierali z 20 tytułów, dodawał nowe, i śpieszyłem się by nadrobić, zanim je usuną... A potem i tak często wracały. Oficjalnie rok 2015 jest zamknięty, i obejrzałem wtedy 342 pozycje, ale tak naprawdę to zostało mi jeszcze wiele tytułów o których nie miałem czasu napisać na blogu. Wszystko przez Netflixa, który narzucił mi takie tempo.

wtorek, 5 stycznia 2016

"Nienawistna ósemka" (7/10)

Revisionist Western, 2015


Krótko po wojnie secesyjnej dochodzi do spotkania ośmiu obcych sobie ludzi. Przyszły szeryf okolicznego miasta, profesjonalny kat, generał walczący po stronie południa, czarnuch walczący po stronie północy, i inni. W perspektywie mają przed sobą kilka wspólnych dni - do czasu aż śnieżyca na zewnątrz się uspokoi. W międzyczasie zostaje im gościna gospodarstwa - mają tu kominek, jedzenie, kawę. Da radę wytrzymać. Gdyby nie jeden drobny problem...


sobota, 2 stycznia 2016

"Making a Murderer" (8+/10). Bezspoilerowa recenzja.

Crime Documentary, 2015


Gdy człowiek zaczyna planować co tu obejrzeć, zanim będzie mógł zrobić podsumowanie roku, ostatnim czego potrzebuje to by Netflix zarzucał go nową premierą w postaci serialu dokumentalnego trwającego ponad 10 godzin, który zbiera wysokie recenzje od początku. Myślałem, że to będzie nuda i skończę zmuszając się do oglądania, a w rzeczywistości całość zjadłem w trzy dni, ostatni epizod (mający 63 minuty!) ukończyłem o 2:20.

Jest to jedna z tych produkcji, o których lepiej wiedzieć jak najmniej, ale jest kilka rzeczy które mogę wam napisać byście wiedzieli w co się pakujecie. Przygotujcie się na usłyszenie prawdziwej historii, przy której nawet "Sugar Man" musi ustąpić pierwszeństwa: w 1985 Steve Avory poszedł do więzienia za gwałt, którego nie popełnił, pomimo posiadania alibi od 22 osób potwierdzających, gdzie był w czasie gdy do przestępstwa doszło. Odsiedział 18 lat, w tym czasie nadal zapewniał o swojej niewinności. Wyszedł w końcu dzięki nowej metodzie polegającej na badaniu DNA, które wykazało, że dowody zebrane na miejscu przestępstwa nie pochodzą od pana Avory'ego. I stał się wolnym człowiekiem. Koniec? Guzik. Dopiero początek. To nawet nie jest połowa tego, co dzieje się w pierwszym epizodzie. Mamy rok 2003 - czyli już 14 lat temu. Pamiętajcie o tym.

10 epizodów trwających od 45 do 66 minut